FC Porto - Liverpool FC 0-5 w 1/8 finału Ligi Mistrzów

We wtorek Manchester City rozbił na wyjeździe FC Basel aż 4-0 i jest już niemal w 100 procentach pewny awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, a w środę jeszcze lepszy wynik uzyskał Liverpool. Zespół z miasta Beatlesów pokonał na Estadio Dragao FC Porto aż 5-0 (2-0), a trzy gole strzelił Sadio Mane.

Biorąc pod uwagę, że Liverpool był drugim zespołem (za PSG) z największą liczbą goli strzelonych w fazie grupowej, a FC Porto potrafiło u siebie rozbić AS Monaco aż 5-2 należało się spodziewać spotkania obfitującego w dużo sytuacji podbramkowych. I tak też było, ale głównie za sprawą gości, którzy zwłaszcza w pierwszej połowie potrafili narzucić swój styl gry i nadspodziewanie długo utrzymywali się przy piłce.

Reklama

Podopieczni Juergena Kloppa mieli zdecydowaną przewagę, co udokumentowali dwoma golami strzelonymi w ciągu kilku minut. Najpierw Georginio Wijnaldum zdołał przedrzeć się w pole karne i dograć do Sadia Manego, a ten mocnym uderzeniem po ziemi pokonał golkipera rywali. Natomiast chwilę później piłkę po mocnym strzale Jamesa Milnera do siatki wpakował niezawodny Mohamed Salah, który popisał się udaną dobitką.

FC Porto także miało dwie okazje - na początku i pod koniec pierwszej połowy. Jednak uderzenie Otavio zostało zablokowane, a Yacime Brahimi, mając przed sobą tylko bramkarza, uderzył niecelnie obok słupka.

Poza tym Liverpool przejął kontrolę w środku pola. Napastnik Porto Tiquinho był praktycznie odcięty od podań, a jeśli już dochodził do piłki, to szybko pojawiali się obok niego obrońcy.

Druga odsłona potwierdziła, że "The Reds" chcą rozwiązać kwestię awansu już w pierwszym meczu. Była 53. minuta, gdy Salah znakomicie podał do Roberta Firmino, którego strzał został obroniony przez Jose Sa, jednak przy dobitce Manego golkiper nie miał już nic do powiedzenia.

Mało? W 69. minucie bramkę zdobył Firmino, który wykończył błyskawiczną kontrę i precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza. Asystę zanotował rozgrywający świetne zawody Milner.

Piłkarze Porto byli zrezygnowani. Zdawali sobie sprawę, że z tak dysponowanym Liverpoolem nie zdołają nic zdziałać. Co więcej przyjezdni spokojnie mogli podwyższyć i nie zmarnowali okazji. Hat-tricka skompletował Mane, który miał dużo miejsca i świetnie przymierzył z dystansu.

Choć w obecnym sezonie defensywa Liverpoolu popełnia dużo błędów, to niemożliwym jest, by pozwoliła rywalom wbić aż sześć goli. Tym bardziej, że we wtorek "Smoki" były wyjątkowo bezradne. A zatem - jeszcze nieoficjalnie - "The Reds" w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

FC Porto - Liverpool 0-5 (0-2)

Bramki: 0-1 Mane (25.), 0-2 Salah (29.), 0-3 Mane (53.), 0-4 Firmino (69.), 0-5 Mane (85.).

Zobacz zestaw par 1/8 finału Ligi Mistrzów

po

Dowiedz się więcej na temat: fc porto | Liverpool FC

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje