Finał Ligi Mistrzów. Henry: Wygraliśmy wiele bitew, by Klopp zgodził się tu pracować

John W. Henry to człowiek, który w 2010 r. wydostał Liverpool z tarapatów. Amerykański właściciel The Reds może być teraz dumny, jego klub zagra w sobotę w finale Ligi Mistrzów z Realem Madryt. - Juergen Klopp i jego piłkarze mają misję, spodziewam się, że ona będzie kontynuowana w Kijowie - wyznał Henry.

John W. Henry, który szefuje grupie Fenwey Sports Group, bardzo szybko wydostał Liverpool z przeciętności. Gdy bostońskie FSG obejmowało klub, piłkarze LFC byli na 19. miejscu Premier League. W pierwszym meczu w roli właściciela Liverpoolu, zespół przegrał derby Merseyside z Evertonem 0-2. Była końcówka 2010 r.

Reklama

- Pamiętam jak fani Evertonu śpiewali, że idziemy na dno. Pamiętacie tamten skład? Musiało upłynąć sporo czasu, by wyjść na prostą. Może dlatego, że jestem Amerykaninem i nie wszystko rozumiem, ale nie pojmuję, jak można opuścić Liverpool. Klub ma bogatą historię i tradycję, wspierają go miliony na całym świecie, w każdym państwie - mówi właściciel Boston Red Sox.

Liverpool nie byłby w tym miejscu, gdyby na Anfield Road nie pojawił się Juergen Klopp. Niemiecki szkoleniowiec pojawił się w Anglii w październiku 2015 r. LFC doszedł do finału Pucharu Ligi i Ligi Europy. Oba jednak przegrał. Klub drugi raz rzędu zajął miejsce w pierwszej czwórce, co nie zdarzyło się od dziewięciu lat.

- Musieliśmy wygrać wiele bitew, by po spotkaniu z nami Jurgenem powiedział "Bardzo chcę trenować tę grupę". On natchnął nie tylko piłkarzy, ale wszystkim ludzi związanych z klubem. To inspirujący gość - wyznał Henry.

Amerykański właściciel jest również pod wrażeniem Mohameda Salaha, najlepszego i najskuteczniejszego piłkarza Liverpoolu w tym sezonie. - Moje ulubione piosenki na Anfield są właśnie o nim. To gwiazda w pozytywnym sensie tego słowa. Jednoczy, a nie dzieli. Często jest przecież odwrotnie - powiedział.

- Liverpool ma bogatą historię gier w Europie. Czy zwycięstwo w Lidze Mistrzów jest ważniejsze niż mistrzostwo Anglii? Wiele osób powie, że tak. Premier League to najlepsza liga świata, nie ma drugiej takiej. Piłkarze mają wielką misję. Spodziewam się, że będzie ona kontynuowana w Kijowie - dodał Henry.

Skb

Dowiedz się więcej na temat: Liverpool FC | Jurgen Klopp

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje