Finał Ligi Mistrzów - niemiecka gorączka w spokojnym Londynie

Tłumy kibiców Borussii Dortmund i Bayernu Monachium od rana otaczają stadion Wembley w Londynie, gdzie o godz. 20.45 rozpocznie się finał piłkarskiej Ligi Mistrzów. Niemców mecz pasjonuje ogromnie, Anglików znacznie mniej...

Fani obu niemieckich drużyn tworzą w Londynie świetną atmosferę, choć - jak często bywa w przypadku takich tłumów - nie obyło się bez nieprzyjemnych wydarzeń. Po południu doszło do incydentu w pobliżu stadionu. Grupy młodych mężczyzn obrzucały się nawzajem różnymi przedmiotami, ale szybko wkroczyła policja. Uczestnicy zajść, nie licząc wyjątków, nie mieli na sobie klubowych barw. Ci z szalikami i w klubowych koszulkach, stanowiący zdecydowaną większość, bawią się tutaj znakomicie.

Reklama

"Wygramy. Nie wiem, czy wysoko, ale zwyciężymy" - powiedziała ubrana w koszulkę Borussii młoda dziewczyna, która - podobnie jak towarzyszący jej chłopak - mieszka w... Monachium. "Będzie 2-0 po golach Lewandowskiego i Piszczka" - dodali stojący obaj dwa fani Borussii. Oni z kolei przyjechali z Bremy.

W sobotnim finale ma wystąpić trzech Polaków - oprócz Roberta Lewandowskiego i Łukasza Piszczka również Jakub Błaszczykowski. Kibice drużyny Juergena Kloppa w nich wierzą, ale większość nosi koszulki Borussii z nazwiskami innych gwiazd. Najbardziej popularni pod tym względem są Mats Hummels, Marco Reus i Ilkay Guendogan.

Fanom obu drużyn humory dopisują, nie przeszkadzają nawet wzajemne uszczypliwości. "Gwiazdeczki z Monachium, wasze miejsce jest w Hollywood!" - krzyczał w pobliżu stacji metra Wembley Park do kibiców Bayernu mocno już "wstawiony" fan Borussii. Po chwili... wypiął się w ich kierunku, udając, że czeka na karnego kopniaka za swoje słowa. Fani Bayernu docenili żart. Wkrótce razem śpiewali i poklepywali się po plecach.

W okolicach stadionu Wembley specjalnie z myślą o przyjezdnych kibicach przygotowano punkty gastronomiczne z niemieckimi specjałami. Bratwurst? Proszę bardzo, ale za 6,5 funta. Frankfurterki? Również ogromny wybór, każda po 5,5 funta. Ceny wysokie, ale głodnych kibiców nic nie jest w stanie zniechęcić. Nawet brak piwa.

W drodze na stadion czekają na nich również bezpłatne atrakcje. Np. możliwość zrobienia zdjęcia na tle plakatu przedstawiającego szatnię Borussii. Obok wielkie zdjęcie piłkarzy Borussii lub Bayernu (naturalnej wielkości). Wystarczy podejść, odpowiednio się ustawić i... gotowa wspaniała pamiątka. Zupełnie jakby się było częścią drużyny.

Co ciekawe, w sobotnie popołudnie kolejni kibice Borussii stawali przy plakacie tak, aby całkowicie zasłonić będącego w pierwszym rzędzie Mario Goetzego. Przypadek? Chyba nie, skoro pomocnik, który w finale nie zagra z powodu kontuzji, przechodzi wkrótce do Bayernu.

Sobotni mecz jest bardzo ważny dla Niemców, ale dla Anglików już mniej. W "The Sun" główną kolumnę poświęcono Luce Modricowi. Według tej gazety Chorwata chce ściągnąć do Chelsea Jose Mourinho, który wkrótce ma ponownie objąć funkcję trenera "The Blues". Spekuluje się, że kwota transferu pomocnika Realu Madryt wyniesie ok. 30 mln funtów.

Z kolei "Daily Mirror" na ostatniej stronie pisze o rewolucji w sztabie Manchesteru United. Nowy trener mistrzów Anglii David Moyes zamierza podziękować współpracownikom dotychczasowego szkoleniowca Aleksa Fergusona i sprowadzić swoich asystentów.

Niemiecki finał w świątyni brytyjskiego futbolu? Nic dziwnego, że Anglicy wolą już myśleć o następnym sezonie.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu finałowego Ligi Mistrzów Borussia Dortmund - Bayern Monachium!

Finał Ligi Mistrzów - dyskutuj!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje