Hiszpańska prasa: To on "podpalił" Bawarczyków

"Było tak, jakby po boisku znów biegali Augenthaler, Hoeness i Rummenigge" - ocenił wtorkowy półfinał piłkarskiej Ligi Mistrzów hiszpański "As". Real Madryt przegrał w Monachium z Bayernem 1-2, ponosząc dziewiątą porażkę w dziesiątym meczu w stolicy Bawarii.

"Real gra inaczej niż przed laty, Bayern się nie zmienił - u siebie ciągle wygrywa" - napisała gazeta.

Reklama

"Madryt jest drużyną, która w lidze ma jednego przeciwnika. W całym sezonie gra najwyżej pół tuzina ważnych meczów z trudnymi przeciwnikami, choć najczęściej z tym samym rywalem. Drużynie trenera Jose Mourinho brakuje umiejętności mobilizacji na naprawdę trudny mecz. Real nie jest przyzwyczajony do konieczności ratowania remisu w ostatnich minutach. Zawiodła koncentracja" - ocenił dziennik, powołując się na słowa Uli Hoenessa, byłego zawodnika, a obecnie działacza Bayernu.

Według "Asa" istotnym czynnikiem decydującym o przebiegu spotkania było wsparcie kibiców gospodarzy.

"To Fabio (Coentrao) "podpalił" Bawarczyków. W pierwszej połowie stracił piłkę, po której gospodarze byli blisko zdobycia gola. To był punkt zwrotny meczu. Trybuny zareagowały na tę sytuację niesamowitym tumultem. Pierwsza bramka dla Bayernu padła niedługo później" - wyjaśniono.

"Tyle tylko, że wcześniej było wiele kontrowersji podczas rzutu rożnego wykonywanego przez Real, a po rzucie wolnym Ronaldo piłkę ręką w polu karnym zagrał Holger Badstuber. To jednak drobne szczegóły" - ironizowała gazeta.

Mecz na Alianz Arena obejrzało 66 tys. kibiców, natomiast przed telewizorami zasiadło ponad 10 milionów. "To największa liczba widzów w tym sezonie Ligi Mistrzów" - podała "Marca".

"Gol Oezila może być przepustką "Królewskich" do finału" - dodała.

Tymczasem prasa niemiecka chwali występ Bayernu. "Znacznie wzrosły szanse, że Bayern zagra w wymarzonym finale 19 maja na Alianz Arena, a więc na swoim stadionie. Real dyktował warunki tylko przez pierwszy kwadrans, później przycisnęli Bawarczycy. Cristiano Ronaldo nie mógł się w tym meczu odnaleźć. Teraz trzeba tylko wytrzymać 90 minut w Madrycie, a piękny sen stanie się rzeczywistością" - czytamy w "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

"Dzięki Gomezowi drzwi do finału są otwarte" - wtóruje niemiecki portal kicker.de, choć przyznaje, że pierwszy gol dla Bayernu nie powinien być uznany.

"Będący na spalonym Luiz Gustavo zasłaniał piłkę Ikerowi Casillasowi, ale sędzia Howard Webb nie wziął tej okoliczności pod uwagę i uznał bramkę" - wyjaśniono.

Rewanż odbędzie się 25 kwietnia na Santiago Bernabeu w Madrycie.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje