Królewska metamorfoza da Realowi trzeci triumf z rzędu w Lidze Mistrzów?

Real Madryt wygrywając pierwszy mecz w 1/4 Ligi Mistrzów z Juventusem 3-0 na Allianz Stadium w Turynie pokazał, że wcześniejsze wyeliminowane Paris Saint-Germain nie było chwilową zwyżką formy tylko powrotem na najwyższy poziom.

Madrytczycy przystępowali do obecnego sezonu w roli faworyta we wszystkich rozgrywkach, w których startowali. Nic dziwnego. W poprzednim zdobyli mistrzostwo Hiszpanii oraz jako pierwsza drużyna w historii obronili tytuł najlepszej ekipy na Starym Kontynencie.

Reklama

W pierwszej połowie sierpnia pokonali Manchester United 2-1 i tym samym wygrali Superpuchar Europy. Tydzień później mogli cieszyć się z kolejnego trofeum. Rozbicie w dwumeczu FC Barcelona (5-1) w walce o Superpuchar Hiszpanii zapowiadało kolejny galaktyczny rok w wykonaniu Realu. Eksperci wróżyli im dalsze sukcesy.

Pierwsze występy w Primera Division pokazały lekką zadyszkę "Los Blancos". Pojawiały się głosy, że jest to cena, jaką stołeczny klub musi zapłacić za dwa poprzednie genialne sezony. Nikt nie spodziewał się jednak, że kryzys formy będzie tak duży. W grudniu zeszłego roku piłkarze Realu wygrali klubowe mistrzostwa świata, pokonując w finale Gremio Porto Alegre 1-0. To w żaden sposób nie zatrzymało fali krytyki, jaka spadła na zespół francuskiego trenera, z nim włącznie.

Po 17 ligowych kolejkach i porażce na Santiago Bernabeu z Barceloną 0-3 na dzień przed Wigilią, strata Realu do odwiecznego rywala wzrosła do 14 punktów i marzenia o obronie tytułu legły w gruzach.

W połowie stycznia tracili aż 19 punktów do Barcy. Przez wiele meczów ich gra wyglądała bardzo słabo. Nieskutecznie, bez pomysłu i co dziwiło – zdarzały się spotkania, gdzie oddawali inicjatywę na boisku potencjalnie słabszym przeciwnikom. Roszady Zidane’a nie skutkowały.

Jednak im było bliżej lutowej batalii z PSG w 1/8 Ligi Mistrzów, tym forma „Królewskich” rosła. Real zaczął odzyskiwać skuteczność. Mimo wszystko, nie obyło się bez dużej wpadki. Pod koniec stycznia madrytczycy skompromitowali się swoją postawą w Pucharze Króla, z którego zostali wyeliminowani w ćwierćfinale przez słabiutkie CD Leganes.

Występy "Los Blancos" w fazie grupowej LM to inna historia. Najpierw ekipa z Santiago Bernabeu spokojnie z drugiego miejsca awansowała do kolejnej fazy. Piłkarze 12-krotnego zwycięzcy najbardziej prestiżowego trofeum klubowego w Europie zdążyli już przyzwyczaić kibiców, że prawdziwa gra zaczyna się dla nich od 1/8 fazy pucharowej. Dwumecz z Paris Saint-Germain to ich pokaz skuteczności i doświadczenia.

Zinedine Zidane odbudował formę swojego zespołu w najważniejszym momencie, gdzie sezon jest jeszcze do uratowania. Obecne trzecie miejsce w ligowej tabeli gwarantujące pewny udział w kolejnej edycji Champions League, z szansą na wicemistrzostwo Hiszpanii, pozwala skupić się na walce w Europie.

Raphael Fevre, były trener od przygotowania fizycznego na podstawie rozmowy z Antonio Pintusem, odpowiedzialnym w madryckim zespole za motorykę piłkarzy przyznał, że słaby początek sezonu w wykonaniu Realu wynikał z ciężkiego okresu przygotowawczego:

"Mówił mi, że ich przygotowania były długie i trudne, za co zapłacili na początku. Do końcówki podchodzą jednak w pełnej formie" – powiedział Fevre dla dziennika "Le Parisien".

Cristiano Ronaldo przez długi czas był krytykowany za bardzo małą liczbę strzelanych goli. Znowu wieszczono mu schyłek jego wielkiej kariery. CR7 po raz kolejny zadziwił świat. Bynajmniej nie chodzi tutaj o zdobywanie kilku bramek na mecz z takim drużynami jak Girona FC czy Real Sociedad, co faktycznie miało miejsce.

Portugalczyk znowu prowadzi Real Madryt do podboju Ligi Mistrzów. Bohater rywalizacji z paryżanami, w kolejnej fazie przeciwko „Starej Damie”, w Turynie zagrał jeszcze lepiej, strzelając dwa gole i asystując przy trafieniu Marcelo. Przepiękna bramka Ronaldo strzelona przewrotką już na zawsze zapisze się w historii futbolu. Zdaniem Raphaela Fevra w Madrycie mają także plan dla 33-letniego gwiazdora:

"Dla Ronaldo mają specjalne zarządzanie, bo patrzą na jego wiek. On jest uzależniony od pracy, uwielbia ją, więc często muszą go prosić, żeby się uspokoił. Pracują z nim specjalnie na niektórych treningach, a nawet przy okazji odpuszczania pewnych meczów – tłumaczył na łamach dziennika były szkoleniowiec.

W ćwierćfinale Champions League gracze z Santiago Bernabeu sprawę awansu do następnej rundy rozstrzygnęli już w pierwszym pojedynku. O tym, z kim zagrają w półfinale zadecyduje losowanie.

Nawet, gdy Real Madryt zagra 26 maja w Kijowie i okaże się ponownie najlepszy, sięgając po raz trzeci z rzędu, a trzynasty w historii po triumf w najbardziej prestiżowych rozgrywkach w Europie, to w klubie podczas zbliżającego się lata, musi dojść do kadrowych zmian. Transfer jednego napastnika wydaje się konieczny. Hiszpański kolos potrzebuje drugiego piłkarza, który zagwarantuje w Primera Divsion minimum 30 goli w każdym roku.

Karim Benzema tego nie zapewni. Bez prawdziwej "9" przez 38 ligowych kolejek, zdobycie krajowego mistrzostwa w przyszłym sezonie będzie mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę oszczędzanie w niektórych meczach Cristiano Ronaldo oraz obecnie dużo słabszą niż Barcelona i Atletico Madryt postawę zespołu na krajowych boiskach w defensywie.

Krzysztof Srogosz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje