Liga Mistrzów. AS Monaco - Atletico Madryt 1-2, pełny mecz Glika

AS Monaco z Kamilem Glikiem w wyjściowym składzie przegrało u siebie 1-2 z Atletico Madryt w meczu 1. kolejki grupy A Ligi Mistrzów. Reprezentacyjny obrońca miał dobrą okazję w doliczonym czasie gry, ale nie skierował piłki w światło bramki.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu AS Monaco - Atletico Madryt!

Reklama

Zapis relacji można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Oba zespoły przystąpiły do wtorkowej konfrontacji inaugurującej rozgrywki Ligi Mistrzów podrażnione niepowodzeniem w swoich ligach.

W tym sezonie Ligue 1 Monaco spisuje się, przynajmniej na razie, zdecydowanie poniżej oczekiwań. Po pięciu kolejkach zajmuje dopiero 15. miejsce w tabeli z dorobkiem zaledwie pięciu punktów. Lider Paris Saint-Germain zgromadził ich 15.

Atletico również nie błyszczy w Primera Division. "Rojiblancos" wygrali tylko raz, a ponadto dwukrotnie zremisowali i doznali jednej porażki.

Już w pierwszej minucie, po faulu Radamela Falcao blisko środkowej strefy, piłka trafiła do Diego Godina, który z kilku metrów wpakował ją do siatki. Nie było jednak miejsca na radość, bo sędzia odgwizdał pozycję spaloną.

Początek należał go zespołu z Madrytu. W 6. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Costa, po podaniu Antoine’a Griezmanna za plecy obrońców. Hiszpan w dogodnej sytuacji wybrał strzał w długi róg, ale piłka tylko musnęła słupek i wyszła za linię końcową.

Bardzo aktywny Griezmann przy następnej okazji szukał prostopadłym podaniem Angela Correę, który powinien strzelać, ale nie wykorzystał dobrego momentu i został zablokowany przez Kamila Glika.

Falcao zaczął mecz od zapisania się w protokole meczowym żółtą kartką, faulując w walce o górną piłkę Saula. Kolumbijczyk uderzył rywala łokciem w głowę i arbiter nie miał wątpliwości, że napastnikowi zespołu z Księstwa należy się napomnienie.

Napastnik zespołu z Ligue 1 odkuł się w 18. min, zadając cios Atletico. Falcao wykorzystał na linii szesnastki błąd Saula Nigueza, wpadł w pole karne i odegrał do Aholou. Ten dziubnął piłkę, a ustawiony przed nim Samuel Grandsir wpakował futbolówkę do siatki obok bezradnego Jana Oblaka.

Aholou sam miał apetyt na gola i wybrał przedni pomysł. Zdecydował się na mocny strzał zza pola karnego, wykorzystując zasłonę Saula, ale świetną interwencją przy swoim prawym słupku błysnął Oblak, wybijając na rzut rożny.

Ten sam Aholou kilka chwil później mocno ucierpiał w walce powietrznej o piłkę, gdy dostał w tył głowy i doznał rozcięcia skóry. Konieczna była pomoc służb medycznych, a pomocnik powrócił na boisko z bandażem.

Atletico było blisko gola i dopięło swego w 31. minucie po szybkiej wymianie podań. W decydującym momencie Griezmann kapitalnie, z powietrza lewą nogą, uruchomił Diego Costę. Hiszpan urwał się spod krycia Glika i ruszył sam na sam z Benaglio, nie mając najmniejszych problemów z wykorzystaniem okazji.

Gdy obie drużyny nieco spuściły z tonu, będąc myślami już w szatni, gracze Atletico zdobyli bramkę do szatni w drugiej minucie doliczonego czasu do pierwszej połowy. Zaczęło się od wymiany podań Griezmanna z Coreą w polu karnym gospodarzy, po którym madrytczycy domagali się podyktowania "jedenastki" za interwencję Kamila Glika. Sędzia nie dopatrzył się przewinienia, a piłka wyszła na rzut rożny. Z kornera dośrodkował Koke, a Jose Maria Gimenez wyskoczył najwyżej w polu karnym i po rękach Benaglio wpakował piłkę do siatki.

Po zmianie stron, od nieudanego gola, znów zaczął Costa. Sytuacja była jednak klarowna, po wrzutce z rzutu wolnego w pole karne Hiszpan był na kilkumetrowych spalonym. Decyzja arbitra mogła być tylko jedna.

Mecz nie układał się po myśli Monaco i trener Leonardo Jardim i zareagował zmianą w 58 min. Wprowadził 19-letniego hiszpańskiego napastnika Jordiego Mboulę, który zmienił mało efektywnego w ofensywnym ustawieniu Nacera Chadliego.

W 67. min Falcao podjął wielkie ryzyko, które mogło bardzo drogo kosztować jego zespół. Napastnik jakby zapomniał, że już ma na koncie żółtą kartkę i w walce w polu karnym z trzema rywalami, chciał wykorzystać fakt, że ma na plecach Godina i teatralnie się wyłozył, domagając się faulu. Wydawało się, że arbiter jest bliższy pokazania Kolumbijczykowi drugiej kartki za "nurkowanie", ale ostatecznie nie sięgnął do kieszonki.

Na tle wymagającego rywala Mboula pokazał próbkę umiejętności, gdy dobrym balansem zwiódł rywali, złamał akcję na lewą nogę, ale jego strzał ze skraju pola karnego już nie był tak efektowny.

Gdy wynik wymykał się z rąk, Monaco starało się podkręcić tempo, atakując jeszcze większą liczbą graczy, ale narażało się na utratę trzeciej bramki. Takim scenariuszem zapachniało, gdy piłka przeszła przez szukającego dobrego ustawienia Glika, a z szarżą na bramkę ruszył Costa. Hiszpana jednak uprzedził Benaglio, dobrze czytając grę.

W doliczonym czasie Kamil Glik stanął przed szansą doprowadzenia do remisu po dośrodkowaniu z prawego skrzydła. Reprezentant Polski dobrze odnalazł się w polu karnym, przechytrzył Juanfrana, ale nie skierował uderzenia w światło bramki. - Chciałem skontrować piłkę do ziemi przy bliższym słupku. Szkoda, bo jeden punkt byłby cenny - skomentował nasz defensor po spotkaniu na antenie Polsatu Sport Premium.

AG

AS Monaco - Atletico Madryt 1-2 (1-2)

Bramki: 1-0 Samuel Grandsir (18.), 1-1 Diego Costa (31.), 1-2 Jose Maria Gimenez (45+1).

Sędzia: William Collum (Szkocja).

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Glik | AS Monaco | Atletico Madryt

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje