Liga Mistrzów: Borussia - AS Monaco 3-0. Zespół Piszczka przepędził demony i pokonał Monaco

Piłkarze Borussii Dortmund na dobre zapomnieli już o ubiegłorocznych wydarzeniach związanych zamachem na autokar tuż przed spotkaniem z AS Monaco. W środę podopieczni Luciena Favre’a zwłaszcza w drugiej połowie zdominowali klub z Księstwa i pewnie wygrali 3-0 (0-0). Łukasz Piszczek (BVB) i Kamil Glik (Monaco) rozegrali cały mecz.

11 kwietnia 2017 roku w Dortmundzie doszło do jednego z najbardziej wstrząsających wydarzeń w historii Ligi Mistrzów. Rosjanin Sergiej W. odpalił trzy ładunki wybuchowe w pobliżu autokaru, którym jechali piłkarze Borussii. Ranny został Marc Bartra. Pozostali zawodnicy nie ucierpieli, ale na stadion już nie dotarli. Mecz został przełożony na kolejny dzień. Rozbici psychicznie podopieczni Thomasa Tuchela przegrali na Signal Iduna Park pierwszy ćwierćfinałowy mecz z Monaco 2-3, a w rewanżu również nie sprostali rywalom (1-3).

Reklama

Przed środowym spotkaniem nikt w Dortmundzie nie chciał rozmawiać o tamtych wydarzeniach i konsekwencjach, jakie po nich nastąpiły. Wszyscy pragnęli skoncentrować się na nadchodzącym meczu, choć nie uniknęli trudnych pytań. W podstawowym składzie BVB wybiegł Łukasz Piszczek, który również jechał wspomnianym autokarem. W zespole Monaco tradycyjnie w pierwszej jedenastce wyszedł Kamil Glik.

Obie strony miały swoje sytuacje, ale pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0-0. Borussia starała się prowadzić grę, a rywale groźnie kontrowali. Kibice oglądali przede wszystkim strzały z dystansu. Najpierw sprawdzony przez Yoeriego Tielemansa został Roma Buerki, który popisał się znakomitą interwencją. W rewanżu groźny strzał Marco Reusa obronił Diego Benaglio. Blisko zdobycia bramki dla gospodarzy był również Paco Alcacer, ale piłka po jego uderzeniu minęła słupek.

Warto zaznaczyć, że w zespole Monaco bardzo dobrze grał Glik. Polak w przynajmniej dwóch sytuacjach ratował swoją drużynę uprzedzając piłkarzy BVB w polu karnym. Natomiast Piszczek był mało widoczny, nie uczestniczył w wielu akcjach ofensywnych zespołu, ale nie popełnił rażących błędów w defensywie. Przeciętnie grała trójka Jadon Sancho, Marius Wolf, Reus – bez pomysłu i wolno.

Tuż przed przerwą kontuzji doznał golkiper Monaco Benaglio. Leonardo Jardim był zmuszony wprowadzić na boisko Chorwata Danijela Subasicia. Również Lucien Favre zdecydował się na zmianę i Jacob Bruun Larsen zastąpił kompletnie bezproduktywnego Wolfa.

To właśnie Duńczyk otworzył wynik spotkania. Była 51. minuta, gdy pogubiła się środkowa formacja Monaco doprowadzając do straty, a Jadon Sancho popisał się fenomenalnym podaniem do Larsena, który oszukał defensywę przeciwników i oddał pewny strzał w środek bramki. Spalonego nie było.

W 67. minucie sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Niestety tym razem nie popisał się Glik, który powalił Reusa w szesnastce. Do piłki podszedł Paco Alcacer, ale futbolówka po jego potężnym strzale tylko odbiła się od poprzeczki.

Jednak Hiszpan zrehabilitował się w 72. minucie. Tym razem kompletnie pogubił się Andrea Raggi, którego Alcacer ograł z dziecinną łatwością i strzelił do pustej bramki.

Kolejne akcje także należały do Borussii. Efekt? W 92. minucie Larsen ograł jednego z rywali i dograł do Marco Reusa, a ten pewnym strzałem nie dał szans Subasicowi. Zasłużona wygrana dortmundczyków.

Borussia Dortmund - AS Monaco 3-0 (0-0)

Bramki: 1-0 Larsen (51.), 2-0 Alcacer (72.), 3-0 Reus (92.).

W innym spotkaniu grupy A Atletico Madryt podejmowało Club Brugge. Pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył uderzeniem z bliskiej odległości Antoine Griezmann. W 39. minucie wyrównał Arnaut Groeneveld, który popisał się fenomenalnym strzałem niemal z narożnika pola karnego. Zwycięstwo 2-1 zapewnił ”Rojiblancos” Griezmann, który nie zmarnował podania Diego Costy. To drugie zwycięstwo Atletico w fazie grupowej Champions League.

Atletico Madryt – Club Brugge 3-1 (1-1)

Bramki: 1-0 Griezmann (28.), 1-1 Groeneveld (39.), 2-1 Griezmann (67.), 3-1 Koke (93.).

Dowiedz się więcej na temat: Borussia Dortmund | AS Monaco | Łukasz Piszczek | Kamil Glik

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje