Liga Mistrzów. Gerrard potępił agresywny atak fanów Liverpoolu

Takich wydarzeń przed spotkaniami piłki nożnej nie chcemy oglądać na żadnym poziomie, a zwłaszcza przy okazji ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Fani Liverpoolu w środę zaatakowali autokar z piłkarzami Manchesteru City. – Niektórzy przekroczyli granicę. Takie sceny nie mogą być kojarzone z klubem – powiedział były kapitan „The Reds” Steven Gerrard.

Ze względów bezpieczeństwa klub z Merseyside już kilka dni temu zmienił trasę przejazdu autokaru z zespołem z Manchesteru. Wcześniej ostrzeżono kibiców, że używanie pirotechniki na ulicach jest nielegalne.

Reklama

Mimo wielu zabiegów i tak setki fanów The Reds zgromadziły się na ulicach, którymi autobus dojeżdżał na stadion. Obrzucili oni pojazd nie tylko fajerwerkami, ale też butelkami. Niektóre okna zostały roztrzaskane i środek transportu nie nadawał się do dalszej jazdy. Rzucano także czerwonymi flarami.

- Na coś takiego nie ma żadnego usprawiedliwienia. To były sceny, z którymi klub na pewno nie chce być kojarzony – powiedział legendarny kapitan Liverpoolu Steven Gerrard. - Chcemy stworzyć wspaniałą atmosferę, która sprawiłaby kłopoty rywalom na murawie, ale w tym momencie niektóre osoby przekroczyły granicę. To nie jest typowe zachowanie – dodał były zawodnik.

Liverpool wydał oświadczenie, w którym przeprosił za zachowanie kibiców. Na murawie gospodarze wygrali w pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu Ligi Mistrzów 3-0.

Zobacz wyniki Ligi Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje