Liga Mistrzów. Juventus - Tottenham. Wymarzony rywal Wojciecha Szczęsnego

Wojciech Szczęsny i jego Juventus w 1/8 finału Ligi Mistrzów wpadli na Tottenham Hotspur. To wymarzony przeciwnik dla bramkarza reprezentacji Polski, który w przeszłości, będąc zawodnikiem Arsenalu, uwielbiał prowokować odwiecznych rywali z północnego Londynu.

- Zajęcie miejsca poniżej Tottenhamu przez myśl nam nawet nie przechodzi. Nie ma tego w naszym słowniku. Nie chcemy być niżej od nich, bez względu na wszystko. Takie mamy tutaj nastawienie. To nie jest tylko moja osobista ambicja. Jestem jednym z kibiców, więc zajęcie miejsca nad Tottenhamem wiele dla mnie znaczy i tak zrobimy - mówił w grudniu 2011 roku Wojciech Szczęsny, wówczas bramkarz Arsenalu.

Reklama

Rywalizacja "Kanonierów" z Tottenhamem jest jedną z najbardziej zaciętych i najdłuższych w Premier League. Przez 22 lata kibice Arsenalu chełpili się tym, że ich drużyna zawsze kończyła rozgrywki wyżej od rywali z północnego Londynu. Dopiero w poprzednim sezonie Tottenham po tak długim czasie mógł pierwszy raz popatrzeć z góry. Wojciech Szczęsny i inni kibice Arsenalu nie mieli z tego powodu okazji do świętowania tzw. St Totteringham's Day, czyli dnia, w którym "Kanonierzy" zapewniają sobie w lidze matematyczną pewność zajęcia wyższej pozycji od Tottenhamu. Święto ma kilkunastoletnią tradycję i na stałe weszło do piłkarskiego słownika w Anglii.

Tottenham był bliski przerwania czarnej serii w maju 2016 roku, ale nie wykorzystał szansy w ostatniej kolejce sezonu Premier League, kiedy skompromitował się porażką 1-5 z pewnym spadku Newcastle. Co więcej rywale grali od 67. minuty w dziesiątkę. Arsenal wykorzystał to zwyciężywszy 4-0 Aston Villę, dzięki czemu wyprzedził o punkt londyńskich rywali. Kibice na Emirates Stadium zaintonowali wtedy: "Tottenham Hotspur, to się znów dzieje".

Polski bramkarz grał w tamtym czasie na wypożyczeniu w AS Roma, ale wszystko z oddali obserwował i nie zmarnował okazji, by zażartować z piłkarzy Tottenhamu taką samą przyśpiewką, czym pochwalił się na nagraniem na Instagramie. Nie była to żadna nowość. Szczęsny korzystał od dawna z mediów społecznościowych, by wbijać szpilki "Kogutom".

Teraz los skojarzył ponownie Szczęsnego z Tottenhamem w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Wiceprezes Juventusu i zarazem były znakomity piłkarz tej drużyny Pavel Nedved komplementował najbliższego rywala w Champions League.

- To normalne losowanie. Nigdy nie graliśmy z Tottenhamem w Europie, ale mierzyliśmy się z nimi latem w sparingu i przegraliśmy. Mecz gramy za dwa miesiące i zobaczymy, co się do tego czasu wydarzy. To solidna drużyna ze świetnym trenerem, który w pełni wykorzystuje ofensywny potencjał piłkarzy - stwierdził Nedved.

kip

Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Szczęsny | Liga Mistrzów | Juventus

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje