Liga Mistrzów. Liverpool - PSG 3-2 w szalonym meczu

Zwroty akcji, dużo goli i wręcz filmowa historia bohatera wieczoru - pierwszy hit nowej edycji Ligi Mistrzów nie zawiódł. Liverpool pokonał na Anfield Paris Saint-Germain 3-2, a gola na wagę trzech punktów dla finalistów poprzedniej edycji rozgrywek strzelił Roberto Firmino, który jeszcze kilka dni wcześniej doznał bardzo groźnie wyglądającej kontuzji oka.

Historia Brazylijczyka pokazała, jak bolesny, ale też piękny potrafi być futbol. W rozgrywanym w weekend ligowym meczu z Tottenhamem palcem w oko dźgnął go Jan Vertonghen, po czym napastnikiem Liverpoolu od razu zajął się klubowy sztab medyczny. Zrobiło się groźnie i pojawiło sporo obaw o zdrowie zawodnika. Jak się okazało w meczu z Paris Saint-Germain - niesłusznie.

Reklama

Firmino pojawił się na murawie w 72. minucie i już po 20 kolejnych mógł zakryć kontuzjowane oko. Ale tym razem nie z bólu, a w ekstazie po decydującej bramce. Po złym wyprowadzeniu piłki przez Mbappe, który niepotrzebnie wdał się w drybling tuż przed polem karnym, nawinął jednego z rywali i uderzył płasko z prawej strony, pokonując Areolę. W jednej chwili z jednego z największych pechowców stał się największym bohaterem Liverpoolu.

Do tamtego momentu, do jednej z ostatnich akcji, mogło się wydawać, że futbol nie będzie sprawiedliwy. Neymar i Kylian Mbappe niewiele pokazali przez niemal cały mecz, ale w newralgicznym momencie, siedem minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego, przeprowadzili akcję, która mogła zdecydować o losach meczu. Brazylijczyk efektownie wszedł w pole karne, piłka nieoczekiwanie znalazła się pod nogami Mbappe, a ten - choć przyjął niezbyt zgrabnie - zastawił się, stworzył sobie trochę miejsca i zdecydowanym, pewnym kopnięciem wyrównał na 2-2.

Gdyby tak się zakończyło, byłby to jednak punkt niezasłużony. To Liverpool nadawał ton, grał szybciej i sprawiał, że Alphonse Areola miał tego dnia więcej pracy niż Alisson. I szybciej też musiał wyciągać piłkę z siatki. Stało się tak po półgodzinie gry, gdy precyzyjną główką pokonał go Daniel Sturridge.

Po raz drugi Areola musiał wyciągać piłkę z siatki po sześciu kolejnych minutach, przegrywając pojedynek nerwów z Jamesem Millnerem. Anglik wykorzystał rzut karny po faulu na Georginio Wijnaldumie. Paryżanie złapali po chwili kontakt dzięki Thomasowi Meunierowi, a tuż przed końcem wyrównał Mbappe. Wtedy do akcji wkroczył Firmino...

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje