Liga Mistrzów: Osłabiona Borussia zagra z Realem Madryt

Osłabiona brakiem pięciu podstawowych piłkarzy, w tym Roberta Lewandowskiego, Borussia Dortmund w środę zagra w Madrycie z Realem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. We wtorek Barcelona podejmie Atletico Madryt, a Manchester United zagra z Bayernem Monachium.

Liga Mistrzów na żywo w INTERIA.PL! Sprawdź szczegóły!

Reklama

W poprzednim sezonie Borussia wyeliminowała Real w półfinale tych rozgrywek, do czego w dużej mierze przyczynił się Robert Lewandowski. Polak w pierwszym spotkaniu zdobył cztery bramki, a jego zespół wygrał na własnym boisku 4-1. W rewanżu "Królewscy" wygrali 2-0, ale to było za mało, aby znaleźć się w finale. Wcześniej oba zespoły spotkały się w fazie grupowej (w Dortmundzie Borussia wygrała 2-1 - jedną z bramek strzelił Lewandowski, a w Madrycie był remis 2-2). W tej edycji to hiszpański zespół jest zdecydowanym faworytem.

"Nie zamierzamy lamentować, ale sytuacja kadrowa w jakiej się znajdujemy jest ekstremalna. Pięciu podstawowych zawodników jest kontuzjowanych, a Lewandowski pauzuje za żółte kartki. Robert jest nie do zastąpienia" - powiedział Sebastian Kehl.

W miejsce polskiego napastnika prawdopodobnie wystąpi pomocnik reprezentacji Niemiec Marco Reus lub Gabończyk Pierre-Emerick Aubameyang. Natomiast Jakub Błaszczykowski leczy kontuzję kolana. W tej sytuacji z trójki Polaków, szansę na grę w środowym spotkaniu ma tylko Łukasz Piszczek, który w sobotnim meczu ligowym z VfB Stuttgart (3-2) pełnił rolę rezerwowego.

Real natomiast w ubiegłym tygodniu przegrał dwa mecze ligowe z rzędu (z Barceloną 3-4 oraz Sevillą 1-2) i stracił prowadzenie w Primera Division. "Królewscy" humory poprawili sobie sobotnim zwycięstwem z Rayo Vallecano 5-0. Jedną z bramek zdobył Cristiano Ronaldo, który z dorobkiem 13 goli jest najlepszym strzelcem Champions League w tym sezonie (w lidze hiszpańskiej strzelił 28 bramek).

"Real to nie tylko Ronaldo. Są tam również Karim Benzema, Angel di Maria czy Gareth Bale, którzy są równie dobrzy. Klub z Madrytu nadal ma ogromną ilość światowej klasy piłkarzy. Musimy być zwarci i nękać rywali ciągłymi kontratakami" - ocenił Mats Hummels.

W drugim środowym spotkaniu Paris Saint Germain podejmie Chelsea Londyn, która po porażce z broniącym się przed spadkiem Crystal Palace (0-1) straciła prowadzenie w angielskiej ekstraklasie. Jednak na tle francuskiego zespołu ekipa "The Blues" jest dużo bardziej doświadczona. Podopieczni Jose Mourinho będą walczyli o siódmy w historii awans do półfinału w 11. starcie w Champions League.

Z kolei PSG w tej fazie rozgrywek wystąpi drugi raz z rzędu (przed rokiem zostało wyeliminowane przez Barcelonę po dwóch remisach 2-2 u siebie i 1-1 na wyjeździe), ale ostatni raz w półfinale LM zagrało w 1995 roku.

We wtorek najsłabszy w gronie ćwierćfinalistów Manchester United podejmie Bayern Monachium, który ma szansę zostać pierwszym zespołem triumfującym w Lidze Mistrzów dwa razy z rzędu. Bawarczycy, którzy zapewnili już sobie mistrzostwo kraju, będą mieli okazję do rewanżu za porażkę w finale w 1999 roku (1-2). Prowadzili wówczas od szóstej minuty po bramce Mario Baslera. Jednak w doliczonym czasie gry gole dla "Czerwonych Diabłów" zdobyli rezerwowi Teddy Sheringham i Ole Gunnar Solskjaer.

"Nie można było zrobić tego lepiej, ponieważ dla rywali nie było już powrotu. Jeśli masz zamiar zrobić coś fantastycznego i robisz to tak późno, to jest to wręcz niesamowite. To nie był przypadek, bo mój zespół dokonywał podobnych rzeczy wiele razy w tamtym sezonie. Ta drużyna miała fantastyczną wolę zwycięstwa" - powiedział Alex Ferguson, który przed tym sezonem przestał pełnić funkcję trenera po 27 latach prowadzenia Manchesteru United.

Zastąpił go inny Szkot David Moyes i pod jego wodzą "Czerwona Diabły" spisują się wyjątkowo słabo. Według brytyjskich mediów, aktualny mistrz Anglii, żeby wystąpić w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów, musi wygrać obecne rozgrywki. W Premiership bowiem do czwartego miejsca gwarantującego udział w eliminacjach do LM traci 10 punktów.

W drugim wtorkowym ćwierćfinale liderujące w Primera Division Atletico Madryt podejmie drugą w tabeli Barcelonę. W stołecznym zespole świetny sezon rozgrywa Hiszpan brazylijskiego pochodzenia Diego Costa, który w LM zdobył siedem, a w Primera Division 25 goli.

"Myślę, że czeka nas trudny mecz, ale nie tylko ze względu na Diego Costę. Dla stołecznego zespołu to ważny zawodnik, ale Atletico to nie tylko on. To bardzo silny zespół" - ocenił obrońca Barcelony Daniel Alves. 

Wszyscy ćwierćfinaliści zarobili w tym sezonie po około 40 mln euro. W tamtym roku wpływy Bayernu od UEFA wyniosły 55 mln euro.

W tym sezonie LM niemiecki zespół zainkasował 21 mln euro premii za wyniki, 10 mln za prawa marketingowo-telewizyjne, a pozostałe 10 mln za bilety. Za awans do półfinału do kasy klubów dodatkowo wpłynie od UEFA po 4,9 mln euro. 

Zobacz wyniki, strzelców bramek i terminarz Ligi Mistrzów

Dowiedz się więcej na temat: Liga Mistrzów | Marco Reus | Atletico Madryt

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje