Liga Mistrzów. Sevilla – Bayern Monachium 1-2 w pierwszym meczu ćwierćfinałowym

Mimo dobrej gry i prowadzenia w meczu z Bayernem, Sevilla nie dała rady mistrzom Niemiec w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Champions League. Zwycięstwo 2-1 na stadionie rywala praktycznie przesądza sprawę awansu monachijczyków do półfinału. Tym razem Robert Lewandowski nie strzelił kolejnego gola, ani nie może zaliczyć tego spotkania do udanych.

Zapis relacji na żywo z meczu Sevilla - Bayern

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

Sevilla już sprawiła ogromną niespodziankę, eliminując w poprzedniej rundzie Ligi Mistrzów Manchester United, ale podopieczni Vincenzo Montelli nie zamierzali łatwo poddawać się w spotkaniu z mistrzami Niemiec. Tym bardziej, że zespół z Andaluzji awansował do "ósemki" najlepszych drużyn w Europie po raz pierwszy od... 60 lat. Dlatego atmosfera na stadionie Ramon Sanchez Pizjuan od początku była bardzo gorąca.

Nie zmieniało to faktu, że zdecydowanym faworytem dwumeczu pozostawał Bayern. Monachijczycy spisują się znakomicie pod wodzą Juppa Heynckesa, w ostatnich 20 meczach aż 18 wygrali i tylko raz przegrali, a pokaz siły w sobotnim spotkaniu przeciwko Borussii Dortmund na szczycie Bundesligi (6-0) mógł przestraszyć każdego rywala. Do tego, znakomitą formę pokazał Robert Lewandowski, autor hat tricka, a wcześniej strzelec gola także w meczu reprezentacji.

Jednak tym razem Polak był cieniem samego siebie. Skutecznie odcięty od podań, sprawiał nawet wrażenie w pierwszej połowie, jakby był zupełnie nieobecny. Po przerwie obrońcy Sevilli musieli częściej uważać na niego, ale i tak najlepszy strzelec Bundesligi nie zaliczy tego występu do szczególnie udanych. Najbliżej zdobycia bramki był w 82. minucie, jednak jego kąśliwe uderzenie z rogu pola karnego przeszło tuż obok słupka.

Bayern rozpoczął z dużym animuszem, chcąc narzucić gospodarzom własne warunki gry. Wysoki pressing raz nawet zmusił obrońców Sevilli do poważnego błędu przy wyprowadzaniu piłki, ale  bez poważnych konsekwencji.

Podopieczni Vincenzo Montelli szybko się otrząsnęli i zaczęli coraz groźniej atakować, ośmieleni również całkiem dobrym spotkaniem przeciwko Barcelonie w ostatniej kolejce LaLiga, gdy potrafili strzelić dwa gole teoretycznie lepszemu rywalowi. Z czasem było widać, że Sevilla nie przestraszyła się wielkiego Bayernu i nabrała większej pewności siebie. W 22. minucie Sarabia miał idealną okazję, aby strzelić pierwszego gola, ale będąc tuż przed bramkarzem minimalnie chybił. To było już bardzo poważne ostrzeżenie dla graczy z Monachium, bo gospodarze wyraźnie się rozkręcali. Na boisku robiło się też coraz bardziej nerwowo.

Wreszcie Sevilla znalazła lukę w obronie gości. Po dokładnym przerzucie Escudero Sarabia wygrał pojedynek z Bernatem w polu karnym i nie dał szans Ulreichowi. Goście reklamowali jeszcze, że pomógł sobie przy tym ręką, ale sędzia nic takiego nie zauważył. Gol był potwierdzeniem dobrego okresu gry gospodarzy.

Tymczasem Bayern, na wzór Lewandowskiego, nie potrafił się odnaleźć. Na dodatek trener Jupp Heynckes musiał wprowadzić zmiany w ustawieniu, bo w miejsce Vidala, narzekającego na uraz, na murawie pojawił się James, dość nieoczekiwanie pozostawiony  na ławce od pierwszej minuty.

Jego wejście okazało się jednak zbawienne dla gości, bo zaraz tak rozprowadził akcję mistrzów Niemiec, że po strzale Ribery’ego piłka otarła się jeszcze od nogi Jesusa Navasa i kompletnie zaskoczyła Sorię. 1-1!

Wyrównujący gol jednoznacznie wpłynął na fizjonomię gry. Bayern znowu poczuł się pewniej, a z Sevilli trochę uszło powietrze. Dynamika gospodarzy została przyhamowana, choć dalej próbowali przejmować inicjatywę. Bezskutecznie.

Po przerwie szczęście jeszcze raz uśmiechnęło się do monachijczyków. Strzał Javiego Martineza z kilku metrów, po idealnym dograniu Mullera, bramkarz David Soria jeszcze obronił, ale po kolejnej dwójkowej akcji -z udziałem Ribery’ego i Thiago Alcantary - był już bezradny. Wpadając do siatki, piłka znowu pechowo odbiła się od obrońcy Sevilli, tym razem Escudero.

Gospodarze nie składali broni, postawili nawet wszystko na jedną kartę, aby doprowadzić do wyrównania, ale wszystkie groźne ataki były skutecznie blokowane. Doświadczenie Niemców wzięło górę. Dlatego przed rewanżem w przyszłym tygodniu Bayern ma bardzo poważną zaliczkę. W zasadzie trudno spodziewać się, żeby wypuścił z rąk taką okazję awansu do półfinału Ligi Mistrzów.

Sevilla - Bayern Monachium 1-2 (1-1)

1-0 Sarabia (22.)

1-1 Navas (37., samobójczy)

1-2 Thiago (69.)

Remigiusz Półtorak

Zobacz zestaw par ćwierćfinałowych Ligi Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje