LM. Benfica - Bayern 0-2. Lewandowski: Zaczęliśmy od wygranej na najtrudniejszym terenie w grupie

Robert Lewandowski, po 462 minutach bez gola w Lidze Mistrzów, zdobył przedniej urody bramkę w wygranym 2-0 meczu w Lizbonie z Benficą na inaugurację Champions League. - Fajna akcja, fajna bramka i dobre rozpoczęcie - skomentował uśmiechnięty "Lewy" przed kamerą Polsatu Sport Premium.

W rozmowie z Mateuszem Borkiem kapitan reprezentacji Polski po raz pierwszy usłyszał, że zdobywając 46 gola w karierze w Lidze Mistrzów, wszedł do najlepszej "10" strzelców tych rozgrywek. W dodatku zrównał się liczbą bramek z byłą gwiazdą Benfiki - słynnym Eusebio. - Pierwszy raz to słyszę, ale na pewno jest to miłe uczucie - być w jednym szeregu z taką legendą - przyznał "Lewy", by następnie skomentować pewnie wygrany mecz na inaugurację zmagań w Champions League.

Reklama

- Zagraliśmy dobrze w każdym aspekcie, choć wydaje mi się, że w środku pola trochę nie mieliśmy balansu, czasem nasi obrońcy szukali rozegrania, musieli przekładać z lewej na prawą stronę i czasem sami "wrzucaliśmy się na konia". Ale najważniejsze, że wygraliśmy, strzeliliśmy na wyjeździe dwie bramki i tak naprawdę kontrolowaliśmy spotkanie. Jednak jeszcze są niedociągnięcia, bo mogliśmy strzelić więcej bramek. Dlatego, patrząc w przyszłość, może być tylko i wyłącznie lepiej - ocenił nasz napastnik.

Zapytany o obecność w pierwszym składzie Renato Sanchesa, co było dość zaskakującym ruchem trenera Niko Kovacza, odparł: - Renato w ostatnim czasie naprawdę dobrze wygląda na treningu, trener tutaj zaryzykował, ale to chyba się opłaciło, bo zagrał dobre spotkanie. Gdyby był Thiago, pewnie pojawiłby się na boisku, ale nieważne kto gra. Ważne, że pomimo nowego ustawienia potrafiliśmy grać, potrafiliśmy stwarzać sytuacje i to na wyjeździe, a wiadomo jak czasem wyglądają pierwsze mecze na boisku rywali. Ja chyba po raz pierwszy inaugurowałem Ligę Mistrzów meczem na wyjeździe. To dodatkowo fajna rzecz, że rozpoczęliśmy od zwycięstwa chyba na najtrudniejszym terenie w naszej grupie - stwierdził as Bawarczyków.

Poproszony o skomentowanie swojej bramki z 10. minuty, "Lewy" uczynił to bardzo drobiazgowo. - Od początku, jak biegłem do akcji, widziałem że będzie nieco więcej miejsca trochę dalej od bramki. Zobaczyłem też kątem oka, że obrońca idzie, by spróbować mnie zablokować, więc od razu przyjąłem piłkę z pozycją do oddania strzału. Zobaczyłem, że krótszy róg może być zablokowany, dlatego uderzyłem po długim. Fajna akcja, fajna bramka i dobre rozpoczęcie.

Lewandowski tylko się uśmiechnął na stwierdzenie, że nie zatrzymuje się ze strzelaniem goli. - Staram się zawsze strzelać bramki, seryjnie czy nie, ale ważne by wpadały systematycznie. W Bundeslidze jest ciężko, pilnuje dużo obrońców, więc bywa trudno, ale taka jest ta liga i nie ma co narzekać, tylko trzeba walczyć - skwitował Polak.

O co zagra Bayern w tym sezonie Champions League? Tu "Lewy" wypowiedział się z pewną wstrzemięźliwością, nie nazywając rzeczy po imieniu. - Grając w takim wielkim klubie, jakim jest Bayern, wiadomo jakie są cele, choć trzeba poczekać, jak to będzie na wiosnę. Wiele będzie zależało od składu i ewentualnych kontuzji, czasami pecha lub braku szczęścia. Tu musi się wszystko zgrać i mam nadzieję, że w najważniejszych momentach będziemy w formie, zawodnicy będą zdrowi, a wtedy możemy walczyć o najważniejsze cele - odpowiedział Lewandowski.

AG

Zobacz wyniki Ligi Mistrzów

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje