LM: Liverpool FC - Manchester City 3-0 w pierwszym meczu ćwierćfinałowym

Liverpool FC pokonał 3-0 Manchester City w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów. Drużynie Juergena Kloppa wystarczyło pół godziny gry, by zdemolować rywala. Zdezorientowany Manchester przez całe spotkanie nie oddał ani jednego celnego strzału.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Liverpool FC - Manchester City

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

Po losowaniu ćwierćfinałów wiadomo było jedno - Anglicy będą mieli swojego przedstawiciela w półfinale Ligi Mistrzów. Los bowiem skojarzył ze sobą dwie brytyjskie drużyny już w ćwierćfinale. Faworytem bezsprzecznie był Manchester City, niepodzielnie rządzący w Premier League, ale nie od dziś wiadomo przecież, ze Liverpool groźniejszy niż w lidze, jest w europejskich pucharach.

Można było więc spodziewać się niespodzianki, ale o takich pierwszych 45 minutach w najśmielszych snach nie marzyli nawet najzagorzalsi fani z Anfield Road. Ledwie minęło pół godziny, a ich ulubieńcy mieli na koncie trzy bramki, rywale zaś - kompletnie rozbici - rozglądali się dookoła, nie wiedząc co się dzieje.

Koncert w 12. minucie rozpoczął Mohamed Salah. "Obywatele" z pewnością wiedzieli, że trzeba na niego szczególnie uważać, ale sama wiedza to zbyt mało. Egipcjanin wyprowadził kontrakt (w początkowej fazie akcji będąc na minimalnym spalonym, czego nie wychwycił arbiter) i podał w pole karne do Roberta Firmino. Jego strzał obronił bramkarz. Piłka spadła pod nogi Kyle’a Walkera, który zachował się bardzo niefrasobliwie, dając ją sobie wybić, przez co Salah stanął niemal przed pustą bramką. Zachował zimną krew i nie spudłował, strzelając już swojego 42. gola w 47. występie w sezonie.

Dziewięć minut później bramkę "stadiony świata" zdobył Alex Oxlade-Chamberlain. Przyjął piłkę przed polem karnym i huknął potężnie, niemal rozrywając siatkę. Takie bramki zapamiętuje się na całe życie.

Podopieczni Pepa Guardioli próbowali się otrząsnąć, ale dostali kolejny cios. Salah dośrodkował z prawej strony, a Sadio Mane strzałem głową pokonał Edersona. 3-0, Anfield Road w ekstazie! Ekipa Juergena Kloppa znów zagrała heavy-metalowy koncert.

Manchester City, choć dłużej utrzymywał się przy piłce, to przed przerwą nie miał ani jednego celnego strzału.

Druga część zaczęła się dla kibiców "The Reds" nieco gorzej. Kontuzji doznał bowiem Salah, którego zastąpić musiał w 53. minucie Georginio Wijnaldum. Wyglądało na to, że pierwszy Egipcjanin, który strzelił gola w ćwierćfinale LM, doznał urazu mięśniowego.

Na boiskowe wydarzenia reagował też Guardiola, który wprowadził na boisko Raheema Sterlinga w miejsce Ilkaya Guendogana, który zaliczył bezbarwny występ.

Z biegiem czasu rosła przewaga Manchesteru, ale Liverpool bronił się mądrze i skutecznie. Mnożyły się rzuty rożne, po których niecelnie główkował Nicolas Otamendi, aktywny był Leroy Sane, ale zawsze w ostatniej chwili jego akcje powstrzymywał znakomity tego wieczoru Trent Alexander-Arnold.

Piłka w bramce Liverpoolu zatrzepotała dopiero w końcówce meczu, ale "Obywatele" nawet nie zaczęli się cieszyć z jej zdobycia. Chorągiewkę w górze trzymał bowiem sędzia liniowy, choć spalony Sane był kontrowersyjny.

Tym sposobem Manchester City nie oddał ani jednego celnego strzału na bramkę "The Reds". Podopieczni Kloppa skutecznie się bronili i są w znakomitej sytuacji przed rewanżowym meczem.

Rewanż we wtorek 10 kwietnia w Manchesterze.

Wojciech Górski

Liverpool FC - Manchester City 3-0 (3-0)

Bramki: 1-0 Salah (12.), 2-0 Oxlade-Chamberlain (21.), 3-0 Mane (30.)

Liga Mistrzów: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje