LM. Manchester United - Juventus. Powrót Ronalda w cieniu. Codzienności i ciemnej przeszłości

Stwierdzenie, że Anglia czy nawet sam Manchester drży w posadach na samą myśl o ponownym ujrzeniu Cristiana Ronalda na Old Trafford, byłoby nadużyciem. Prasa na Wyspach, owszem, żyje powrotem byłego gwiazdora Manchesteru United, lecz nie w kontekście wydarzenia sportowego, Bardziej obyczajowego skandalu, burzącego sportowe i wizerunkowe imperium Portugalczyka.

Jeżeli Cristiano, dziś już grający dla Juventusu, przed wtorkowym meczem Ligi Mistrzów w "Teatrze Marzeń" planowałby odwiedzić jeden z saloników prasowych w Manchesterze, to jego wielkie ego, porównywalne jedynie z piłkarskimi umiejętnościami, raczej nie zostałoby zaspokojone. Przybrany, lecz nieprzerwanie kochany syn tego miasta okładek dzienników nie zdobył.

Reklama

Życie i codzienność idą swoim trybem. Ojczyznę Szekspira zajmują poważniejsze problemy niż sport. Kolejne etapy wprowadzania Brexitu w życie i ich dotyczącej wypowiedzi premier Theresy May w trakcie przesłuchania w Izbie Gmin. Sensacyjne wyniki badań brytyjskich lekarzy, według których raka można wyleczyć bez stosowania chemioterapii. Czy wizyta księcia Harry'ego w Australii. Na temat pięciokrotnego zdobywcy Złotej Piłki nie krzyczą nawet tabloidy. Co najwyżej informują, spokojnie, cicho, z niespotykanym jak na ten rodzaj prasy wyczuciem.

"Daily Telegraph": Wiem, że jestem wzorem

Właściwie jedynym poważnym ogólnokrajowym tytułem, w którym na okładce można znaleźć choćby wzmiankę o Portugalczyku, jest "Daily Telegraph". I jak na potworną dla niego ironię dotyczy ona nie piłkarskiej historii zataczającej koło, a reakcji Ronalda na oskarżenia o gwałt. Dziennik pochyla się główne nad tym, jak piłkarz na poniedziałkowej konferencji prasowej skomentował ciągnącą się za nim sprawę felernej nocy spędzonej w 2009 roku wspólnie z Kathryn Mayorge w Las Vegas. "Cristiano przekonuje, że prawnicy udowodnią niewinność i zwrócą dobre imię. Twierdzi też, że jest wzorem do naśladowania na boisku i poza nim, a sprawiedliwości stanie się zadość" - czytamy w skupionym na czystej informacji artykule Jamesa Duckera.

"The Guardian": Jak to z Crisem bywało

W "Guardianie" znajdujemy dwa sporych rozmiarów teksty dotyczące największego być może wydarzenia fazy grupowej Ligi Mistrzów. Jamie Jackson na ostatniej stronie również przytacza wypowiedzi Portugalczyka, za najciekawsze uznając te o "potędze prawdy" i o tym, jak "dobrym życiem" żyje Cristiano. O wiele ciekawiej do tematu podszedł Barney Ronay, zauważając, że kolejny, po występie w 2013 w barwach Realu Madryt, przyjazd Ronalda na Old Trafford idealnie pokazuje, jak na przestrzeni lat zmieniał się jeden z najlepszych piłkarzy w historii. "Cris nie jest już skupionym na wrażeniach artystycznych i sztuczkach dzieciakiem, jakiego pamiętamy z początków jego kariery w Anglii. Dziś to piłkarska produktywność w stanie czystym. Od dopracowanej do granic fizyczności poprzez mechaniczną szybkość aż po zabójczą skuteczność" - analizuje Ronay.

"i": Niedoskonałość doskonałości

Piszący dla gazety "i" Sam Cunningham pisze o ciemnej stronie sławy i przeciekawym paradoksie człowiek, który uwielbia być w centrum uwagi, teraz chciałby ze świecznika zejść. "Cris wraca do miejsca, gdzie podłożył fundamenty pod imperium CR7. Teraz, wskutek obyczajowej afery zataczającej coraz szersze kręgi, imperium to zaczęło się jednak rozpadać" - zauważa autor. Cunningham doskonale puentuje też sytuację Ronaldo, pisząc o "jego niedoskonałości czającej się w cieniu doskonałości".

"Daily Star": Puść oczko

David McDonnell w komentarzu dla "Daily Star" oczywiście nie odpuszcza kontrowersji wokół postawionych gwieździe Juventusu zarzutów o gwałt, aczkolwiek nie tylko tą kwestią się zajmuje. Sporą część tekstu poświęca słowom szacunku, jakimi pod adresem byłego klubu podzielił się Portugalczyk. I wyciąga też niespodziewaną analogię z przeszłości. Przykłada wagę do puszczania przez Cristiana oczka do dziennikarzy podczas poniedziałkowej konferencji i zestawia to z identycznym zachowaniem, z którego "Cris" zasłynął podczas mistrzostw świata w Niemczech w meczu z Anglią, Wtedy w bardzo kontrowersyjnych warunkach z boiska z czerwoną kartką - i to nie bez udziału Ronalda - zszedł Wayne Rooney, jego ówczesny klubowy kolega z United.

"Daily Express": Tak bardzo w domu

"Jak na osobę, która zmaga się z poważnymi problemami prawnymi i wizerunkowymi, Cris wyglądał w poniedziałek na zaskakująco zrelaksowanego" - zastanawia się w meczowej zapowiedzi Richard Tanner dla "Daily Express". Dziennikarz nie może wyjść z podziwu nad dobrym nastrojem Ronalda i być może jeszcze lepszą formą sportową, którą po początkowych turbulencjach udało mu się ustabilizować. "Bije rekordy, ostatnio strzelił 400. gola na boiskach czołowych lig europejskich, a teraz przyjdzie mu ponownie wystąpić w rozgrywkach, które uwielbia ponad wszystko, w których drogę do siatki znalazł 120-krotnie w 128 meczach. Bardzo prawdopodobne, że znajdzie także we wtorek, w miejscu określanym przezeń duchowym domem" - przewiduje Tanner. I trudno się z nim nie zgodzić.

Z Manchesteru Michał Błażewicz, eurosport.interia.pl.

Dowiedz się więcej na temat: Cristiano Ronaldo | Manchester United

Reklama

Reklama

Reklama