LM: Real musi pokonać dwie przeszkody

Historia lubi się powtarzać. Czy to powiedzenie sprawdzi się po raz kolejny w przypadku Realu Madryt?

"Królewscy" sześć razy z rzędu zostali wyeliminowani w 1/8 finału Ligi Mistrzów. W tym sezonie w tej fazie przyjdzie im się zmierzyć z Olympiqu'iem Lyon, a Francuzi nie są najwygodniejszym rywalem dla dziewięciokrotnych zdobywców Pucharu Europy. Pierwszy mecz już we wtorek na Stade Gerland. INTERIA.PL zaprasza na relację na żywo z tego wydarzenia.

Reklama

- Przed nami są dwie przeszkody, które musimy pokonać. Awansować do ćwierćfinału i przejść Lyon, zespół który wyeliminował nas z Ligi Mistrzów w zeszłym sezonie - powiedział Jose Mourinho. Nie po to jednak Florentino Perez zatrudniał Portugalczyka, by ten miał sobie z nimi nie poradzić.

- Lyon nie spędza mi snu z powiek. Od czasu losowania wraz ze swoim sztabem wykonałem ciężką pracę, aby dowiedzieć się wszystkiego o tym przeciwniku. Mamy także Zinedine'a Zidane'a, który zna go bardzo dobrze - stwierdził szkoleniowiec Realu.

Francuz jest doradcą prezesa "Królewskich" i udzielił kilku cennych rad dotyczących drużyny ze swojego kraju.

Podopieczni Mourinho w ostatnim spotkaniu przed pierwszą potyczką 1/8 finału pokonali na własnym stadionie Levante Walencja 2-0. Portugalczyk w trakcie sobotniego pojedynku oszczędzał Emmanuela Adebayora, Mesuta Oezila, Xabiego Alonso czy Pepe. Z kolei Iker Casillas nie mógł wystąpić, ponieważ pauzował za czerwoną kartkę.

- Wybrałem zespół, który był na tyle dobry, żeby wygrać, ale z jednoczesnym szacunkiem dla przeciwnika. Dałem odpocząć Oezilowi i Xabiemu Alonso. Wszyscy wiedzą, że oni zagrają w Lyonie i to przeciwko drużynie, która odpoczywała 24 godziny dłużej niż my - mówił Mourinho.

Prezes Lyonu chce pokonać Real

Francuzi już w piątek pokonali AS Nancy 4-0, a ich prezes wierzy, że są w stanie wyeliminować Real. Tym bardziej, że w dotychczasowych meczach Ligi Mistrzów klub z Madrytu zawsze przegrywał na Stade Gerland i nawet nie strzelił gola.

Oba zespoły po raz pierwszy spotkały się w tych rozgrywkach w fazie grupowej sezonu 2005/06. Lyon wygrał u siebie 3-0, w rewanżu padł remis 1-1.

W sezonie 2006/07, również w fazie grupowej, na Stade Gerland gospodarze zwyciężyli 2-0, a mecz na Santiago Bernabeu zakończył się wynikiem 2-2.

Wreszcie w ubiegłym sezonie w 1/8 finału Lyon wygrał - 1-0 na własnym stadionie i zremisował 1-1 na wyjeździe.

"Chociaż losowanie nie było zbyt przyjemne, mam nadzieję, że pokonamy Real po raz czwarty w dwumeczu" - powiedział Jean-Michel Aulas, cytowany przez "L'Equipe".

"Naprzeciwko nas stanie Mourinho i Perez, i ich umiejętności, ale zrobimy wszystko, by tak się stało" - dodał.

Claude Puel, szkoleniowiec Lyonu, był oczywiście zadowolony ze zwycięstwa w Ligue 1, ale zdaje sobie sprawę, że Liga Mistrzów to zupełnie inna para kaloszy.

- Przygotowujemy się do tego meczu ze spokojem, zdaję sobie jednak sprawę, że Real to rywal zupełnie innego kalibru niż Nancy. We wtorek musimy zagrać na wyższym poziomie, wiemy, że to spotkanie będzie dla nas trudne - stwierdził trener Lyonu, który prawdopodobnie nie będzie mógł tylko skorzystać z usług kontuzjowanego napastnika Lisandra Lopeza.

Ronaldo: Celem finał na Wembley

Pewny swego jest Cristiano Ronaldo, największa gwiazda "Królewskich". "W zeszłym sezonie byliśmy blisko awansu, ale tym razem będzie zupełnie inaczej. Mamy doświadczonego trenera, który wie jak wygrywać takie mecze i jedziemy tam zdając sobie sprawę, że Lyon to ciężki rywal" - powiedział Portugalczyk, cytowany przez dziennik "AS".

"Musimy o nim myśleć jak o Barcelonie czy Milanie. Chcemy awansować, bo naszym celem jest finał na Wembley" - mówił Ronaldo.

- To będzie trudny mecz, przeciwko groźnemu rywalowi. Nie mogę się już go doczekać, ponieważ w Lyonie są moi przyjaciele i rodzina. Mam nadzieję, że pokonamy tę przeszkodę i wygramy Ligę Mistrzów - dodał Karim Benzema, napastnik który za 35 milionów euro przeszedł do Realu właśnie z OL.

W drugim wtorkowym meczu rewelacja z Kopenhagi podejmie Chelsea Londyn. "The Blues" są oczywiście faworytem, ale ostatnio zespół z Londynu nie jest w najwyższej formie, w sobotę został wyeliminowany w czwartej rundzie Pucharu Anglii przez Everton Liverpool.

- Chcieliśmy obronić to trofeum. To były dla nas prestiżowe rozgrywki, ale teraz musimy już myśleć o kolejnych wyzwaniach - powiedział trener Carlo Ancelotti.

Włoch jednak nie traci wiary w swój zespół. - To nie jest łatwy moment, ponieważ co chwila gramy ważne spotkania. Czasami to jednak dobrze, że każdy mecz jest ciężki, gdyż jesteś wtedy bardziej skoncentrowany, dlatego nie obawiamy się ekipy z Kopenhagi - stwierdził trener mistrza Anglii.

Nie pokonała ich nawet Barcelona

Duńczycy, którzy po raz drugi w swojej historii zagrali w fazie grupowej Ligi Mistrzów, w rozgrywkach grupy D uznali tylko wyższość FC Barcelona, wyprzedzając Rubin Kazań i Panathinaikos Ateny i zapewnili sobie niespodziewany awans do 1/8 finału. Poza tym podopieczni Stale Solbakkena w fazie grupowej nie przegrali żadnego z meczów na własnym stadionie, co może dodać im pewności siebie, ale od połowy grudnia nie rozegrali też żadnego spotkania o stawkę.

- Wiemy wszystko o Kopenhadze. To dobry zespół, bardzo dobrze zorganizowany. Musimy odpowiednio przygotować się do tego pojedynku - uważa Ancelotti.

Zobacz zestaw par 1/8 finału Ligi Mistrzów

INTERIA.PL/AFP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje