Malutka przyczyna klęski Guardioli na Camp Nou

​To, co Pepowi Guardioli dostarczało największą radość przez cztery lata, teraz stało się powodem do wielkiego nieszczęścia, co wyraził wielki grymas na twarzy, ukazujący wzorowe uzębienie. Małe, ale niebywale sprawne nóżki Leo Messiego.

Wydawało się, że wszystkie peany na temat wielkiego Argentyńczyka dawno już padły i kolejne będą tylko daremną próbą powielenia tych pierwotnych, ale jednak on sam, fenomenalną grą, zmusza do kolejnych.

Reklama

W punkt trafił Aleksandar Vuković w studiu Canalu+: - Pomyśleć, że istnieją na Ziemi ludzie, dla których Messi nie tylko nie jest najlepszym piłkarzem wszech czasów, ale też spośród obecnie grających. To pokazuje, na jak dziwnym świecie żyjemy.

Nic dodać, nic ująć.

Pod trenerską ręką Luisa Enrique mamy nowe, jeszcze lepsze wcielenie Messiego. Wydawało się, że w złotej erze Guardioli Lionel wyrósł na piłkarza doskonałego, u którego nie ma już co poprawiać. Okazuje się jednak, że można było go jeszcze bardziej unowocześnić. W meczu z Bayernem Leo pierwszy szedł do pressingu, a gdy trzeba atakuje piłkę wślizgiem, przy okazji faulując rywala, niczym defensywny pomocnik.

"Duma Katalonii" długo szturmowała, lecz Manuel Neuer był równie niesamowity jak na ostatnim mundialu. Dzięki niemu długo pachniało satysfakcjonującym Bawarczyków wynikiem 0-0, ale przebłysk geniuszu Messiego - gol z niczego na 1-0 - potrafił to wszystko odmienić. Strzał zza pola karnego, w pilnowany przez bramkarza róg z taka precyzją, z kozłem tuż Neuerem, zza zasłony rywala (Benatia) - tego nie dało się zrobić lepiej!

Neuer po tej bramce wściekał się na obrońców o to, że nie dość, iż nie zablokowali Messiego, to jeszcze zasłonili mu widoczność.

Wkręcenie w ziemię Boatenga i przelobowanie prawą nogą Manuela przy bramce na 2-0 to kolejny majstersztyk Messiego.

Raczej narzekano na Luisa Suareza po tym spotkaniu, a to jednak on wykonał czarną robotę przy kontrze, która zakończyła się trzecią bramką. Ustał na nogach, mimo faulu Xabiego Alonso, dzięki czemu piłka trafiła do Lionela, a ten idealnie obsłużył Neyamara.

Jeszcze jedna ważna uwaga - przygotowanie takiej formy, takich pokładów energii na finalną część sezonu, jakie prezentuje Barca, to mistrzostwo jej sztabu trenerskiego i medycznego.

Jestem daleki od potępiania w czambuł Guardioli. OK, może jego chłopcy niepotrzebnie się zapędzili do przodu przy wyniku 2-0, bo to skończyło się kontrą, a odrobić trzy bramki w starciu z tak groźną w ofensywie Barcą graniczy z "mission impossible", ale to łatwo się mówi. Zespołowi klasy Bayernu nie było łatwo pogodzić się ze stratą dwóch goli w ciągu czterech minut, więc próbował się odgryźć.

Trzeba pamiętać, że bez świetnych dryblerów Arjena Robbena i Francka Riberry’ego Bayern nie za bardzo miał kim straszyć. Sam Robert Lewandowski w masce, od czasu do czasu wspierany przez Thomasa Muellera, nie wystarczą.


Z pomeczowych tytułów, najbardziej trafny jest ten z "L'Equipe": "Cesarz Messi":


Dowiedz się więcej na temat: Lionel Messi | Pep Guardiola | FC Barcelona | Bayern Monachium

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje