Mourinho: Cieszymy się z gola razem z Pastore

W stolicy Francji Chelsea Londyn przegrała 1-3 z Paris Saint-Germain w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Menedżer "The Blues" mówił o niespotykanych błędach w obronie jego piłkarzy. Szczególnie "rozbawił" go ostatni gol dla paryżan.

Do przerwy w znacznie lepszych humorach byli goście. Wówczas utrzymywał się remis 1-1 (gole Ezequiela Lavezziego oraz Edena Hazarda z rzutu karnego). 

Reklama

W drugiej połowie powody do radości mieli już tylko paryżanie. W 61. minucie zdobyli bramkę po samobójczym strzale Davida Luiza (nie zdążył "uciec" przed piłką po dośrodkowaniu z rzutu wolnego), a w doliczonym czasie gry rezultat na 3-1 podwyższył wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Javier Pastore.

Mourinho mówił, że jego zespołowi udało się wykonać najtrudniejsze zadania, takie jak zatrzymanie Zlatana Ibrahimovicia, czy kontrolowanie poczynań Edinsona Cavaniego, Thiago Motty i Marca Verrattiego.

- Popełniliśmy jednak indywidualne błędy, za które słono zapłaciliśmy - podkreślił Mourinho.

Paryżanie ostatni cios zadali w 93. minucie za sprawą wprowadzonego chwilę wcześniej Pastore.

- Ten gol to był jakiś żart. Cieszymy się z tej bramki razem z Pastore, bo był tam tylko on i my - ironizował szkoleniowiec "The Blues", komentując sytuację, w której gracz PSG ograł w pojedynkę trzech obrońców i umieścił piłkę w krótkim rogu bramki Petra Czecha.

W meczu z PSG Mourinho wystawił w ataku Niemca Andre Schuerrle. - Nie jestem zadowolony z moich napastników, dlatego muszę próbować nowych rozwiązań - wyjaśniał Portugalczyk.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje