Olić: Najpiękniejszy dzień w moim życiu

To najpiękniejszy dzień w moim życiu - przyznał po wtorkowym meczu półfinałowym piłkarskiej Ligi Mistrzów z Olympique Lyon wygranym przez Bayern Monachium 3-0 strzelec wszystkich goli Ivica Olić.

30-letni Chorwat trafił do niemieckiego zespołu przed tym sezonem z Hamburgera SV i nie do końca spełniał pokładane w nim nadzieje. Do tego stopnia, że pojawiły się spekulacje na temat jego odejścia latem.

Reklama

- Chciałbym zostać, bo widać, że mogę się przydać. Mam nadzieję, że jeszcze kilka bramek dla Bayernu zdobędę - powiedział po spotkaniu w Lyonie bohater wieczoru.

- Trzy gole w jednym meczu i to o taką stawkę! To jest jak sen, jak spełnienie marzeń. Nie sądziłem, że to w ogóle możliwie, nie spodziewałem się, że wygramy tak wysoko. To bez wątpienia najpiękniejszy dzień w moim życiu - podkreślił Olić, który trafił do siatki po strzałach prawą i lewą nogą oraz głową.

W obecnej edycji LM zdobył już siedem goli, tyle samo, co Cristiano Ronaldo z Realu Madryt, ale Portugalczyk na pewno już nie powiększy dorobku, gdyż "Królewscy" odpadli z rozgrywek. Najlepszym strzelcem pozostaje wciąż Lionel Messi z Barcelony. Argentyńczyk pokonał bramkarzy rywali ośmiokrotnie. W środowy wieczór na Camp Nou w meczu z Interem może zrobić to ponownie, a później ewentualnie jeszcze w finale.

- Nie myślę o koronie króla strzelców. Już samo towarzystwo, w jakim się znalazłem, robi wrażenie i jest powodem do dumy. Messi, Ronaldo, Olić... Jak to pięknie brzmi - zaznaczył Chorwat.

Najskuteczniejszy piłkarz Champions League już raz wywodził się z klubu Bundesligi - w 1994 roku był nim, z ośmioma trafieniami, Nowozelandczyk Wynton Rufer z Werderu Brema.

Olicia chwalił po meczu zazwyczaj powściągliwy w reakcjach holenderski trener Bayernu Louis van Gaal. - Zagrał fantastycznie, choć na jego sukces pracowali też koledzy. Jednak on sam ciągle biegał, biegał i biegał, a przy tym strzelał, strzelał i strzelał... - powiedział obrazowo szkoleniowiec.

- Zagraliśmy świetnie taktycznie. Odpowiednio ustawieni wymienialiśmy podania, kontrolując przebieg meczu. Pokazaliśmy, że Bayern jest w stanie pokonać każdego rywala" - zaznaczył Holender, który w 1995 roku doprowadził do Pucharu Europy piłkarzy Ajaksu Amsterdam.

"Dziesięć miesięcy, które spędzili ze mną, nie były łatwe dla piłkarzy. Było trochę problemów, wyrzeczeń, trudności, ale myślę, że takie mecze, jak dziś wszystko im rekompensują - dodał van Gaal.

- Ta drużyna zasługuje, by wygrać Ligę Mistrzów - podkreślił szef rady nadzorczej bawarskiego klubu, w przeszłości świetny piłkarz Karl-Heinz Rummenigge.

Klasę Bayernu docenił również trener Olympique Claude Puel. - Wygrali zasłużenie, byli lepsi, choć żałuję, że przy stanie 0-1 nie wykorzystaliśmy kilku okazji do wyrównania. Wtedy końcówka spotkania mogła wyglądać inaczej. Gdy czerwoną kartką został ukarany Cris i graliśmy w dziesiątkę, było jasne, że nic już nie wskóramy. Tym bardziej, że rywal był świetnie zorganizowany i przygotowany fizycznie - przyznał.

Bayern w finale na Santiago Bernabeu w Madrycie 22 maja zmierzy się ze zwycięzcą rywalizacji między Barceloną a Interem Mediolan.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Życie | strzelał

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje