Opinia: Czy pole karne jest potrzebne i czy rzuty karne są potrzebne?

Na hasło "kontrowersyjny rzut karny" słabująca ma pamięć przywołuje w pierwszej kolejności sytuację z meczu Polski z Austrią na Euro 2008, bo - jak wielu - nie mogłem wtedy pogodzić się z decyzją Howarda Webba, która - po dziesięciu latach mogę przyznać - była słuszna. Tak samo słuszna, jak ta ze środowego wieczoru na Santiago Bernabeu.

Zacznijmy może od początku. Po co jest pole karne? Pole karne wyznacza prostokątny obszar, w którym bramkarz może łapać piłkę. Pozwala także bezpiecznie wznowić grę, bo wymusza usunięcie się rywali z odrysowanego prostokąta, kiedy piłka wyleci za linię końcową.

Reklama

Ale jest to również strefa szczególnego zagrożenia na boisku. Zapewne ludzie, którzy kiedyś tam wymyślili sobie zasady tej pięknej gry, zdecydowali się nazwać to newralgiczne miejsce z angielskiego "penalty area", "penalty box", ponieważ dokonane w nim przewinienie miało skutkować karą szczególną. Może ludzie ci wymyślili sobie taką regułę, by dodać więcej emocji albo urozmaicić grę? Nie wiem, trzeba by poszukać antropologicznych przyczyn powstania przepisu o rzucie karnym. Ale i tak nie ma to w tej chwili najmniejszego znaczenia. Przepis jest, jaki jest, a jest bezlitosny, jak wskazuje nazwa dla "gorącego" prostokąta odrysowanego białymi liniami, zwanego potocznie "szesnastką".

Jest to więc strefa, w której zachowania nieodpowiedzialne, niechlujne, bezmyślne, przypadkowe, ogólnie składające się na stwierdzenie o łamaniu przepisów, są karane w szczególny sposób. Dlaczego? Przypomnijmy jeszcze raz - ponieważ jest to pole karne. W polu karnym kara za przewinienie jest bolesna, bo skutkująca rzutem karnym, który w większości przypadków oznacza gola. Sędzia wskazuje na 11 metr, o ile nie doszło do złamania przepisu powodującego rzut wolny pośredni. Np. zbyt wysokie zagranie piłki nogą w okolicy głowy rywala.

I teraz: czy Mariusz Lewandowski 12 czerwca 2008 roku faulował Sebastiana Proedla w polu karnym? Faulował. Czy Medhi Benatia faulowała Lucasa Vazqueza 11 kwietnia 2018 roku? Faulował. Obaj zawodnicy zrobili to w miejscu, w którym błędów się nie wybacza.

W każdym innym sektorze boiska pociąganie za koszulkę i ściąganie do ziemi byłoby ukarane zwykłym rzutem wolnym. W każdym innym miejscu boiska wskoczenie na plecy zawodnika czekającego na piłkę byłoby karane rzutem wolnym. W obu przypadkach zdarzenia te nastąpiły w polu karnym i - jako się rzekło, bo nazwa na to wskazuje - karane są rzutem karnym.

Jest to bolesne dla kibiców zainteresowanych drużyn. Co zrobić, by ten ból łagodzić? Albo gwizdać więcej rzutów karnych za faule w polu karnym, albo rzuty karne w piłkarskim meczu zlikwidować. W pierwszym przypadku fani byliby przyzwyczajeni do tego, że w strefie newralgicznej, jeśli dojdzie do przewinienia - nie ma znaczenia na jakim etapie meczu i z jaką dramaturgią - będzie "jedenastka" i stanie się to w końcu normalne dla wszystkich i nikogo nie dziwiłyby bądź złościły decyzje sędziów. Ewentualnie złość przenosiłaby się na popełniających błąd piłkarzy jak Benatia albo Lewandowski.

Natomiast w drugim przypadku sędziowie gwizdaliby zwyczajny rzut wolny, a co za tym idzie pole karne przestałoby być polem karnym, bo nie byłoby karnych i wyznaczałoby tylko obszar łapania piłki dla bramkarzy oraz umożliwiałoby bezpieczne wznowienie gry.

Kończąc. Przykro było patrzeć na porażkę Juventusu w takich okolicznościach. Pierwszy mecz im nie wyszedł kompletnie. Ronaldo strzelił abstrakcyjnego gola, a jednak turyńczycy zdołali się na Santiago Bernabeu podnieść. Niestety dla nich, jeden faul Benatii, jedno nieprzykrycie zgrywającego piłkę głową Ronaldo, zdecydował o odpadnięciu. Pięknie walczyli, nie poddali się i to właśnie powoduje współczucie. Empatię potęguje fakt, że znów nie wyszło w Lidze Mistrzów lubianemu Gigiemu Buffonowi. Szkoda chłopa. Po cichu liczyłem, że los odda Wojtkowi Szczęsnemu to, co zabrał na mistrzostwach Europy w 2012 i 2016 roku. Byłaby to piękna historia. Ale nic to, ewidentnie los chce poczekać na mundial w Rosji by oddać to, zabierał Szczęsnemu na poprzednich turniejach.



Piotr Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Michael Oliver

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje