Trzy mecze prawdy dla Mourinho

Najbliższe osiem dni zdecyduje, czy zespół stworzony przez Jose Mourinho, jest rzeczywiście tak silny, jak się powszechnie sądzi.

Od dawna półfinały Champions League nie wyglądały tak szlagierowo jak w tym roku. Z czwórki: Real, Bayern, Barcelona, Chelsea na grę w finale najdłużej czekają "Królewscy". Podniesienie z kolan najbardziej utytułowanego klubu w historii rozgrywek było celem Jose Mourinho, gdy po zdobyciu Pucharu Europy z Interem postanowił przenieść się do stolicy Hiszpanii. Dokonał tego z marszu, przed rokiem "Królewscy" przełamali przekleństwo 1/8 i zameldowali się w półfinale. Był to jednak tylko krok do celu.

Piorunującą prędkość Realu

Reklama

W tym sezonie drużyna Mourinho rozwinęła piorunującą prędkość na obu frontach. W wyścigu po tytuł mistrza Hiszpanii wyprzedza Barcelonę o cztery punkty, na pięć kolejek przed końcem wyrównała historyczny rekord strzelecki ligi (107 bramek). W całej Europie nie ma drużyny tak skutecznej, ani tak niewiarygodnego trio jak Cristiano Ronaldo, Gonzalo Higuain i Karim Benzema. Wbili lokalnym rywalom 79 goli. Z 10 meczów w Lidze Mistrzów, "Królewscy" wygrali 9 i jeden zremisowali, takiego bilansu też nie ma nikt inny.

A jednak etap prawdy wciąż przed Mourinho. Bayern Monachium to pierwszy naprawdę wielki rywal (poza Barceloną), z którym "Królewscy" mierzą się bezpośrednio. Historia zatacza koło, bo też właśnie drużyna z Bawarii jest najbardziej klasycznym przeciwnikiem dla "Królewskich". Obie strony grały ze sobą aż 18 razy, mecze obfitowały w emocje i skandale, zaciekłość rywalizacji przypomina tą, którą Real toczy w kraju z Barceloną.

Kiedyś w Realu, teraz w Bayernie

Jupp Heynckes to trener, który w 1998 roku dał "Królewskim" siódmy Puchar Europy po 32 latach oczekiwania. Mimo wszystko został zwolniony, bo jak uzasadniał ówczesny prezes Realu Lorenzo Sanz nie radził sobie z piłkarzami. "Darzył nas wszystkich wielkim szacunkiem i to był jego błąd" - wspomina włoski obrońca Christian Panucci. 12 miesięcy temu Heynckes został zatrudniony w Monachium w miejsce Louisa van Gaala, który skłócił i podzielił drużynę. Niemiec miał to wyprostować, odżyli przy nim Franck Ribery i Mario Gomez. Ale na przykład Thomas Mueller czuje się sfrustrowany patrząc jak trener faworyzuje Toniego Kroosa.

Bayern ma za sobą traumatyczne przeżycie. Po raz drugi przegrał z Borussią Dortmund wyścig po mistrzostwo Niemiec. Szansy awansu do finału Champions League uczepił się więc jak tonący brzytwy. To dla Heynckesa ostatnia szansa, gdyby zdobył prawo do gry na Allianz Arena 15 maja, grzechy z Bundesligi zostałyby mu odpuszczone. Mówi o tym otwarcie prezes Uli Hoeness, że Liga Mistrzów była w tym roku głównym celem Bawarczyków.

Czekają 10 lat na finał Ligi Mistrzów

Mourinho też nie ma z piłkarzami życia łatwego. Iker Casillas ostentacyjnie się wyłamywał, gdy trener nakazywał zbiorowy protest przeciw sędziom. W obliczu wielkiego celu różnice zdań nie mają znaczenia. Madryt czeka na finał 10 lat.

Zdaniem byłego trenera Realu Bernda Schustera faworytem jest zespół Jose Mourinho. Z kolei były trener Bawarczyków Ottmar Hitzfeld widzi przewagę Bayernu. Także psychologiczną. Podkreśla, że sama perspektywa gry z zespołem z Monachium budzi w Madrycie strach. To samo myślą bawarscy kibice, którzy zabiorą we wtorek na Allianz Arena szaliki w kolorach Bayernu z hiszpańskim napisem "Bestia Negra" (czarna bestia).

Hitzfeld wyjaśnia, że słabością "Królewskich" jest defensywa, obrońcy nie umieją wyprowadzić piłki, dlatego jak najszybciej podają ją Xabiemu Alonso. Jeśli Bayern zagra wysokim pressingiem i do tego nie dopuści, zwycięży. Były trener Bayernu dodaje, że Bawarczycy mieli szczęście, iż w grze o finał los przydzielił im Real, a nie Barcelonę. To stwierdzenie podziela Franz Beckenbauer. "Oni są wielką drużyną, ale w granicach normalności" - mówi o "Królewskich". "Mimo wszystko nie mają klasy Barcelony".

Mourinho wypełni swoją misję?

Między starciami z Bayernem Jose Mourinho będzie miał doskonałą okazję, by zaprzeczyć słowom Hitzfelda i Beckenbauera. W sobotę na Camp Nou dojdzie do Gran Derbi w Primera Division. Jeśli te trzy spotkania rozegrane w ciągu ośmiu dni przyniosą "Królewskim" awans do finału Ligi Mistrzów i utrzymanie przewagi nad Barcą w Primera Division, najlepiej opłacany trener na świecie będzie już tylko o krok od wypełnienia swojej misji.

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim

Real od rana do nocy! Bądź na bieżąco i zaprenumeruj wszystkie informacje na jego temat!

Barca na okrągło! 24 h na dobę! Nie przegap żadnego newsa! Zaprenumeruj informacje na jej temat!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje