Włosi wstrząśnięci klęską Romy z Bayernem 1-7

Zmiażdżona, zagubiona i oślepiona przez tak wielkie piękno prawdziwej gry - tak włoskie media opisują Romę, która przegrała 1-7 z Bayernem Monachium w meczu 3. kolejki Ligi Mistrzów. "La Repubblica" pisze, że włoski klub odegrał we wtorek rolę worka treningowego.

Grupa F Ligi Mistrzów - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Gazety piszą o "zawstydzającym upadku".

Cała prasa odnotowała, że na Stadionie Olimpijskim w Rzymie był osobisty sekretarz Benedykta XVI i obecnie prefekt Domu Papieskiego Franciszka arcybiskup Georg Gaenswein, który jest Bawarczykiem. Uśmiechnięty od ucha do ucha współpracownik papieży siedział obok trenera włoskiej reprezentacji Antonio Conte.

"La Gazzetta dello Sport" podsumowuje, że Roma była na "lekcji z piłki nożnej", a w roli profesora wystąpił strzelec dwóch z siedmiu bramek dla monachijskiego klubu Arjen Robben. Holenderski piłkarz otrzymał najwyższe noty od włoskiego dziennika sportowego, który z uznaniem ocenił też grę Roberta Lewandowskiego. Gazeta nie ma wątpliwości: to było zwycięstwo techniki i taktyki, a Bayern w najlepszy z możliwych sposobów wyraża "moc wspaniałej gry w piłkę". 

Metodę gry piłkarzy z Monachium porównano do siły kuchennego blendera; Roma była "zmiażdżona, zagubiona i oślepiona przez tak wielkie piękno prawdziwej gry" - oceniono.

"Na razie piłkarze Pepa Guardioli mieszkają na innej planecie" - konstatuje "La Gazzetta dello Sport".

"La Repubblica" zastanawia się wręcz, czy mogło być gorzej i dochodzi do wniosku, że raczej nie. Można przegrać, przyznaje, ale są różne sposoby. W wykonaniu klubu z Wiecznego Miasta był to styl najgorszy z możliwych, a upadek nie miał końca - przyznaje. Dziennik podkreśla, że rzymska drużyna pod naporem gwiazd Bayernu rozpadła się w drobny mak. "Baobab naprzeciw doniczki z geranium" - ironizuje.

"Roma jako drużyna zachowywała się tak, jakby nigdy nie wyszła na boisko albo jakby wszyscy piłkarze zobaczyli się po raz pierwszy" - żartuje gazeta, według której zawodnicy mieli giętkie nogi i byli zupełnie zagubieni. Zwraca uwagę, że jedyną dobrą wiadomością jest to, że przy okazji wtorkowego meczu odnotowano rekord wpływów za bilety na wypełnionym do ostatniego miejsca stadionu, na którym zgromadziło się prawie 70 tysięcy kibiców.

Komentator rzymskiej gazety konstatuje, że taka klęska jest nie do pomyślenia. W jego ocenie to nie był mecz, ale sparing Bayernu, w którym Roma odegrała rolę worka treningowego. Tę samą opinię wyraża "Corriere della Sera", pisząc o upokarzającym i szokującym wyniku, stanowiącym fatalną rysę na europejskim wizerunku stołecznego klubu z Rzymu. Okazuje się, podkreślono na łamach mediolańskiej gazety, że drużyna, która we włoskiej lidze liczy się i ma wielkie ambicje, "w Europie może być tylko workiem, w który klub z Niemiec uderza do woli".

Włoski komentator przyznaje, że nikt nie spodziewał się tak gigantycznej przepaści między poziomem gry obu klubów. "To było tak straszne, że aż niemożliwe" - ocenił. Tym bardziej, podkreśla się na łamach dziennika, że rekordowa liczba kibiców na Stadionie Olimpijskim obserwowała najgorszy wynik w historii.

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Dowiedz się więcej na temat: Liga Mistrzów | AS Roma | Bayern Monachium

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje