Adrian Mierzejewski ze świątecznym golem i asystą

Sydney FC pokonało 4-1 (2-1) na wyjeździe zamykające tabelę australijskiej A-League Wellington Phoenix. Adrian Mierzejewski zdobył drugą bramkę dla gości i przy trzeciej asystował. To szóste trafienie polskiego pomocnika w sezonie zasadniczym.

Mierzejewski pracuje na szacunek australijskich kibiców, którzy nie znoszą, kiedy doświadczeni zawodnicy przyjeżdżają do ich kraju odcinać kupony. Piłka nożna w Australii nie jest sportem narodowym. Liczy się futbol australijski oraz krykiet. Kluby od lat starają się podnieść zainteresowanie sprowadzając doświadczonych piłkarzy.

Reklama

Byli tacy, którym przed odejściem na emeryturę jeszcze się chciało, ale byli też tacy, którzy woleli korzystać z dobrodziejstw australijskiego klimatu. Mierzejewski zdecydowanie zalicza się do tej pierwszej grupy. Potwierdza to zresztą w kolejnej egzotycznej lidze. Wcześniej chwalony był za występy w arabskich Al-Nassr i Al-Sharjah.

W sobotę obrońcy tytułu wybrali się do Nowej Zelandii na mecz z ostatnim w tabeli Wellington Phoenix. Goście nie mieli najmniejszych problemów z odniesieniem dziesiątego zwycięstwa w sezonie i zachowaniem pięciopunktowej przewagi nad Newcastle Jets.

Goście objęli prowadzenie po bramce Boba da Silvy w 17. minucie, który zamknął z bliskiej odległości podanie Michaella Zullę. Adrian Mierzejewski popisał się w akcji bramkowej dalekim inicjującym zagraniem do Zulli na lewą stronę. Po chwili polski pomocnik w bardzo podobnych okolicznościach skończył kolejną groźną sytuację i jego zespół prowadził 2-0. 31-latek z bliskiej odległości płaskim strzałem z pierwszej piłki wykorzystał podanie Da Silvy.

W drugiej połowie Mierzejewski odwdzięczył się podaniem Brazylijczykowi, który trafił na 3-1. Gospodarze strzelili kontaktowego gola trochę z przypadku, kiedy tuż przed końcem pierwszej połowy piłkę do siatki głową skierował Andrija Kaludjerović. Po stracie trzeciego gola ekipa ze stolicy Nowej Zelandii rzuciła wszystkie siły do ataku, czym chyba zaskoczyła mistrzów Australii. Sarpreet Singh trafił w słupek, podczas gdy Adam Parkhouse trafił w bramkarza w świetnej okazji. Ale rozmiarów porażki nie udało się zmniejszyć. Pięć minut przed końcem Wellington dobił Bobo, który tym samym ustrzelił hat tricka.

Sydney FC po 12 spotkaniach sezonu zasadniczego ma na koncie 31 punktów. Drugie miejsce zajmuje Newcastle Jets (26 pkt). Trzecie, z dorobkiem 19 punktów, jest Melbourne City Marcina Budzińskiego, które w ostatnim sobotnim meczu zmierzy się w derbach miasta z Melbourne Victory.

Kip

Dowiedz się więcej na temat: Adrian Mierzejewski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje