Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Rozegrane we wtorek zaległe spotkania nic nie zmieniły w czołówce tabeli Orange Ekstraklasy. Zmieniły natomiast wiele w kwestii Ireneusza Jelenia.

Można powiedzieć, że na przełożeniu meczów z 18. kolejki najbardziej skorzystał napastnik Wisły Płock, bo gdyby spotkanie rozegrano w marcu, z pewnością nie pokazałby się z tak dobrej strony.

Reklama

Dawno w zestawieniu Cieniasów nie było sędziego, jednak życie nie znosi próżni i na naszą listę postanowil wpisać się Marek Mikołajewski, który kocha rzuty karne. Szkoda jednak, że to namiętne uczucie niezbyt dobrze działa na wzrok arbitra, ale czyż miłość nie jest ślepa?

ASY

Ireneusz Jeleń (Wisła Płock)

Im bliżej magicznego dnia, kiedy to Paweł Janas będzie musiał ogłosić skład na MŚ (15 maja), tym Ireneusz Jeleń coraz głośniej puka do bram reprezentacji Polski. Ostatnio to już nawet nie jest pukanie, ale głośne walenie do drzwi, za którymi czeka Janas z paszportami do Niemiec.

Cztery asysty i jedna bramka - to dorobek Jelenia we wtorkowym meczu z Lechem Poznań. Każdy kto widział ten mecz, musiał zachwycić się grą Irka, który ośmieszał defensorów Lecha i z ogromną łatwością przedostawał się pod na karne rywali.

Śmiemy twierdzić, że dzień 5 kwietnia Jeleń jest bliżej wyjazdu na MŚ niż Tomasz Frankowski, któremu przeprowadzka do Anglii wyraźnie rozregulowała celownik. Na mundialu nie będzie wielu okazji do poprawy skuteczności, dlatego Janas powinien patrzyć głównie na bramkostrzelnych napastników, a Jeleń z pewnością do nich się zalicza.

Boris Pesković (Pogoń Szczecin)

Kolporter Korona Kielce miał włączyć się na wiosnę do walki o europejskie puchary. Europa zawitała do Kielc w postaci wspaniałego stadionu, ale chyba na tym - przynajmniej w tym sezonie - się skończy. Podopieczni Ryszarda Wieczorka w dalszym ciągu gubią punkty, a bez nich trudno o wysoką lokatę w tabeli.

We wtorek fani kieleckiej drużyny przeżyli kolejny zawód - porażkę 0:1 z Pogonią Szczecin. Poprawnie należałoby napisać - porażka z Borisem Peskovicem. Słowak zaimponował zwłaszcza w drugiej połowie meczu, broniąc wiele groźnych strzałów gospodarzy. W ostatnich minutach spotkania Peskovic kapitalnymi interwencjami (uderzenia Arkadiusza Bilskiego i Marcina Robaka) uratował zwycięstwo "Portowcom". Występem w Kielcach, Peskovic udowodnił trenerowi Bohumilowi Panikowi, że to właśnie on zasłużył na miejsce w podstawowym składzie.

Michał Chałbiński (Zagłębie Lubin)

Podczas gdy w Kielcach zatracił swoją skuteczność popularny "Kiełbasa" , to w Lubinie swój dorobek skrupulatnie powiększa Michał Chałbiński. Wicelider klasyfikacji strzelców Orange Ekstraklasy ma już na swoim koncie 13 goli.

Co ważniejsze za każdym razem, gdy Chałbiński trafia do siatki "miedziowa jedenastka" inkasuje komplet punktów. Tak było w meczach z Lechem oraz z Arką i tak było również we wtorkowym spotkaniu z Polonią, kiedy to w doliczonym czasie gry bramka napastnika Zagłębia dała podopiecznym Franciszka Smuda kolejne cenne zwycięstwo.

CIENIASY

Defensywa Lecha Poznań

- Zagraliśmy żenująco słabo - te słowa trenera Lecha Poznań Czesława Michniewicza w pełni oddają to co wyprawiali jego podopieczni w Płocku w spotkaniu z Wisłą. Totalna klęska. Gdyby nie honorowy gol w końcówce spotkania Macieja Scherfchena, to "Kolejorz" doznałby najwyższej porażki w lidze od 6 lat.

Katastrofalnie zagrał cały zespół, ale dostępu do bramki broni formacja defensywa. We wtorek - mamy wrażenie - nieobecna na stadionie w Płocku.

Ireneusz Jeleń i spółka robili z obrońcami Lecha co chcieli. Pięć goli to najniższy wymiar kary. jaki spotkał gości. Gdyby gracze Josefa Csaplara wykorzystali wszystkie dogodne sytuacji, mogłoby się skończyć dwucyfrówką. Teraz Lecha czekają pojedynki z Wisłą Kraków i Legią Warszawa. Postawa poznańskich obrońców źle wróży przed tym konfrontacją z potentatami Orange Ekstraklasy.

Marek Mikołajewski (sędzia - Ciechanów)

Jedni lubią piękne akcje, inni strzały z dystansu, a sędzia Marek Mikołajewski jest wielbicielem rzutów karnych. Arbiter rodem z Ciechanowa podyktował w tym sezonie aż pięć "jedenastek" i jest w tej kategorii niekwestionowanym liderem wśród wszystkich "gwizdków". Takie zboczenie zawodowe u sędziego Mikołajewskiego nie zawsze idzie w parze z poprawną interpretacją przepisów, o czym można było się przekonać we wtorek w Wodzisławiu.

Kiedy Marcin Chmiest (Odra) w asyście Artura Prokopa (Górnik) osunął się na nogach w obrębie pola karnego, pan sędzia Mikołajewski z wyraźnym podnieceniem i z ogniem w oczach pognał na 11. metr i wskazał na wapno. Faulu oczywiście nie było i z czystym sumieniem można oskarżać arbitra o wypaczenie wyniku meczu.

PZPN powinien nagrać panu Markowi płytę DVD z samymi rzutami karnymi, aby ten nasycił się widokiem "jedenastek" i wyleczył z ewidentnego skrzywienia.

Ofensywa Korony Kielce

Tylko 2 gole w czterech ligowych wiosennych spotkaniach zafundowali swoim kibicom podopieczni Ryszarda Wieczorka. Na domiar złego bramki Sasina i Gajtkowskiego (w dodatku z pomocą Arboledy) nie dały "złocisto-krwistym" żadnego zwycięstwa!

Najwidoczniej po efektownej pucharowej wygranej 3:0 z Legią piłkarze beniaminka poczuli się zbyt mocni i w efekcie ... zapomnieli jak się strzela gole. Nie pomaga nowy piękny stadion, nie pomagają wspaniali kibice, nie pomagają wypałacane na bieżąco wysokie pensje, nie pomaga nawet Grzegorz Piechna na ławce rezerwowych... eeechh Panie Klicki podziwiamy Pana cierpliwość...

Dowiedz się więcej na temat: Orange | Paweł Janas | sędzia | Ireneusz Jeleń | W.E. | Mikołajewski | jeleń | asy i cieniasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje