Barcelona złupiła twierdzę, a "Nietoperze" pokąsały "Lwy"

Bramkarzowi pomagał słupek, obrońca zasłużył na Oscara, a napastnik nie umiał wykorzystać fatalnego błędu rywala.

Osłabiona absencjami Barcelona złupiła twierdzę na Majorce i znów odjechała Realowi w tabeli; "Nietoperze" z Walencji pokąsały "Lwy" z Bilbao; wyczerpany walką w Lidze Europy Villarreal cudem uszedł z życiem z Santander; ofiarą wracającego do formy Espanyolu padł Real Sociedad, a Atletico i Sevilla podzieliły się punktami, czyli 25. kolejka Primera Division już za nami. Kto tym razem zasłużył na indywidualne wyróżnienie?

Bramkarz dzielnie wspierany przez słupek

Reklama

Wielu bramkarzy dokonywało cudów w miniony weekend, ale do jedenastki kolejki znowu trafia Daniel Aranzubia. 31-letni Bask zasłynął przed tygodniem bramką na wagę remisu, a tym razem zatrzymał Real Madryt. "Królewscy" późno ruszyli do szturmu i, mimo ciężkiego ostrzału, nie doczekali się kapitulacji Aranzubii, dzielnie wspieranego przez słupek oraz zdyscyplinowanych kolegów z drużyny. Spośród wzorowo reagującej na zagrożenie ekipy Miguela Lotiny w wybijaniu piłek i ogólnym obrzydzaniu niedzielnego wieczoru napastnikom "Los Blancos" brylował Diego Colotto.

Weteran Sergio Ballesteros zagrzewał Levante do walki z Osasuną, a jego zapał bojowy - jak ujęli to redaktorzy "Asa" - nawet został nagrodzony golem. Skoncentrowany, skrupulatny w defensywie Alberto Lora nie dopuszczał skrzydłowych Realu Saragossa do groźnych sytuacji, w dodatku sam ze źle skrywanym zapałem urządzał sobie slalomy na boisku, stwarzając najgroźniejsze sytuacje Sportingu Gijon. Kapitan Atletico Antonio Lopez raz po raz wrzucał piłkę za plecy obrońców Sevilli. Po zagraniu lewego defensora "Los Colchoneros" wybornej sytuacji nie zmarnował Jose Reyes.

Dziennikarze "Asa" nie mogli nachwalić się najcelniejszego artylerzysty Espanyolu Javiego Marqueza, uważnie obserwowanego przez działaczy Valencii i Realu Madryt. Swój wkład w rozbicie Realu Sociedad 24-latek przypieczętował widowiskową bramką z rzutu wolnego. Pedro Munitis wręcz znęcał się nad obrońcami Villarrealu dryblingami i przeszywającymi podaniami, po których napastnicy Racingu Santander znajdywali się w idealnych sytuacjach do zdobycia gola i... seryjnie je marnowali. W morderczym boju Valencii z Athletikiem Bilbao dwoił się i troił Joaquin Sanchez, na którego rajdach, dośrodkowaniach, przerzutach i subtelnych podaniach do czyhających na piłkę partnerów opierała się gra "Nietoperzy".

Fernando Llorente, wielkolud z Bilbao, mijał obrońców Valencii jak tyczki ze zwrotnością przeczącą działaniu siły bezwładności i bez trudu wypracowywał sobie sytuacje strzeleckie. Wyprowadził Bilbao na prowadzenie i pewnie dobiłby rywali, gdyby jego znakomity strzał nie trafił w słupek. Alvaro Negredo przed tygodniem sam zaliczył niecodzienną asystę klatką piersiową, a w sobotę to on strzelił gola po odegraniu klatką piersiową przez Diega Perrottiego. Napastnik Sevilli uderzył nie do obrony z półobrotu, a inny strzał Negredo wylądował na poprzeczce. Leo Messi - allel na wygrywanie w genotypie Barcelony - odskoczył Cristiano Ronaldo w klasyfikacji strzelców ligi dzięki bramce po sprytnym uderzeniu głową. Po golu ruchliwego i zwrotnego jak zwykle Argentyńczyka piłkarze Mallorki stracili wiarę na korzystny wynik i biernie oczekiwali kolejnych ciosów.

Jedenastka kolejki: Aranzubia (Deportivo) - Lora (Sporting), Colotto (Deportivo), Ballesteros (Levante), Antonio Lopez (Atletico) - Joaquin (Valencia), Marquez (Espanyol), Munitis (Racing) - Negredo (Sevilla), Messi (Barcelona), Llorente (Bilbao).

Ma więcej niż dwa ramiona

- Gigant, wydawało się, że ma więcej niż dwa ramiona - w ten sposób spektakularny występ Diega Lopeza opisał redaktor "Marki", Delfin Melero. Bramkarz Villarrealu, ostrzeliwany co kilka minut przez napastników Racingu, uchronił klub przed katastrofalną kompromitacją. Oscar de Marcos zagrał nadzwyczaj pewnie na nietypowej dla siebie pozycji prawego obrońcy. Nominalny skrzydłowy lub wręcz napastnik Bilbao, szczególnie w pierwszej połowie meczu z Valencią, królował na swojej stronie boiska i nie bał się wypadów pod samą bramkę rywali.

Duży wkład w zdominowanie wybieganych piłkarzy Mallorki miał pracowity Seydou Keita. Malijczyk w dodatku znakomitym podaniem obsłużył Leo Messiego. Giovanni dos Santos już cztery minuty po wejściu na boisko cieszył się z bramki, dającej Racingowi prowadzenie nad Villarrealem. Jednak gdyby Meksykanin zachował zimną krew w kolejnych sytuacjach, podopieczni Marcelina Garcii Torala nie daliby sobie wyrwać punktów w końcówce spotkania.

Poza uporządkowaniem gry w środku pola Tino Costa zbombardował bramkę Bilbao, a dobitkę strzału Argentyńczyka na gola dla Valencii zamienił Jonas. Enzo Maresca, również wprowadzony na boisko w drugiej połowie, dwukrotnie wykazał się przytomnością umysłu w polu karnym Almerii. Za pierwszym razem sam wpakował piłkę do siatki w sporym tłoku, za drugim wystawił piłkę Juanmiemu przy trzecim trafieniu dla Malagi. Znowu nie zawiódł Felipe Caicedo. Napastnik Levante dzięki szybkości i nieustępliwości zdobył dziesiątą bramkę w sezonie, dającą klubowi bezcenne punkty.

Ławka rezerwowych: Diego Lopez (Villarreal), de Marcos (Bilbao), Keita (Barcelona), dos Santos (Racing), Maresca (Malaga), Costa (Valencia), Caicedo (Levante).

Nagrody specjalne i indywidualne wyróżnienia:

Nagroda im. Szybkiego Billa - Daniel Estrada (Sociedad). Obrońcy Realu Sociedad wystarczyły dwie minuty na zrehabilitowanie się po samobójczej bramce - w 42. minucie niefortunnie interweniował i odbita przez niego piłka dała prowadzenie Espanyolowi, w 44. doprowadził do wyrównania po rzucie rożnym.

Nagroda im. Nicolasa Carnota - Gaiza Toquero. Z całego stada baskijskich "Lwów" na najbardziej głodnego gry wyglądał Toquero, zupełnie jakby trener Joaquin Caparros więził swojego napastnika przez w klatce przez ostatni tydzień i codziennie drażnił zapachem piłki. Toquero chciał brać udział w każdej akcji i starał się być w każdym miejscu boiska na raz, pracując niczym organiczne perpetum mobile, niezdolne do zatrzymania się choćby na moment.

Oscar za całokształt twórczości - David Navarro (Valencia CF). Energiczna praca łokciami Navarro doprowadziła do rozlewu krwi: Javi Martinez musiał opatrywać rozbity nos, a Fernando Llorente zszywać głowę. Mimo to jedynie Navarro w tych sytuacjach opuścił boisko na noszach, symulując uraz. Być może dzięki temu stoper Valencii wywinął się zasłużonej karze. W poniedziałek Llorente i Mikel San Jose zaapelowali do Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej o przyznanie Navarro statuetki Oscara.

Odkrycie kolejki, nagroda im. Marka Cycerona - Jose Mourinho (Real Madryt). - Ludzie, którzy zdecydowali, że zagramy w sobotę, wiedzieli co robią. Teraz śmieją się za moimi plecami - poinformował media o spisku Portugalczyk, tłumacząc remis z Deportivo krótkim odpoczynkiem piłkarzy Realu po wtorkowym meczu z Lyonem. Mourinho zapewne zapomniał, że Sergio Canales, Pedro Leon, Esteban Granero czy Fernando Gago właściwie wylegują się w fotelach od września, czekając na prawdziwą szansę gry.

Nagroda im. PT-91 "Twardy" - Diego Alves (Almeria). Mecz dwóch andaluzyjskich zespołów - Malagi i Almerii - rozgrywany w święto "Dnia Andaluzji" szybko zmienił się w brutalną walkę na śmierć i życie. Almeria kończyła mecz w dziewiątkę, a jej bramkarz - Diego Alves - został trafiony butelką coca-coli z trybun i dwukrotnie skopany po twarzy przez piłkarzy Malagi.

Interwencja/pudło kolejki - Javi Varas (Sevilla)/Kun Aguero (Atletico). Varas, bramkarz Sevilli, złapał piłkę po podaniu od partnera z drużyny i jeszcze protestował przeciwko gwizdkowi arbitra, gdy Tiago wyrwał mu piłkę z rąk i podał do nadbiegającego Sergio Aguero. Varas obronił niespodziewany strzał, a sędzia Mateu Lahoz podyktował rzut rożny.

Zobacz skrót meczu Atletico - Sevilla i kuriozalną sytuację z Aguero i Varasem:

Łukasz Kwiatek

Dowiedz się więcej na temat: Jose Mourinho | Real Madryt | Seydou Keita | Lwów | Valencia CF | nietoperze | lwy | FC Barcelona

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje