Boniek odejdzie z PZPN?

- Prezes PZPN powierzył mi rolę szefa wydziału zagranicznego związku, ale nie mogłem sobie dobrać współpracowników. To nie jest normalne - powiedział Zbigniew Boniek w "Przeglądzie Sportowym".

Prezydium PZPN odrzuciło dwóch z pięciu proponowanych przez Bońka kandydatów.

Reklama

- Zgodziłem się przewodzić, lecz byłem przekonany, że sam zdecyduję, z kim chcę pracować. Okazało się, ze jest inaczej - dodał Boniek.

- Jestem poważnym człowiekiem. Jeśli kogoś proponuję, to znaczy, że mam do niego zaufanie i że z nim rozmawiałem. Sprzeciw prezydium uważam za zgrzyt dyplomatyczny. Takie decyzje prezydium, to afront dla szefa wydziału. Nie rozumiem tych ludzi, bo przecież wydział zagraniczny nie ma żadnego politycznego znaczenia w PZPN, pełni raczej funkcję reprezentatywną. Pracuje się tam społecznie. Powinni to robić ludzie, którzy znają języki obce, spotkają się z zagranicznymi gośćmi, a gdy trzeba gdzieś pojadą i porozmawiają. Takich ludzi wybrałem - stwierdził były trener reprezentacji Polski.

- Prezydium odrzuciło kandydaturę Marcina Stefańskiego, bo jest etatowym pracownikiem PZPN i wiązały się z tym pewne kontrowersje. Głosowano też przeciwko Tadeuszowi Fogielowi. Nie wiem dlaczego. Tylko ja go poparłem. Mam nadzieję, ze Zbyszek się nie obrazi - mówił prezes PZPN, Michał Listkiewicz.

Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Boniek | prezydium | Boniek | prezes PZPN | PZPN

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje