Boniek: To się robi mało poważne

Zbigniew Boniek podjął się karkołomnej próby ratowania Widzewa Łódź. Niestety dla tego zasłużonego klubu, władze RTS Widzew nie przyjęły propozycji byłego piłkarza łódzkiego klubu i wszystko wskazuje na to, że Widzew rozpocznie rozgrywki w sezonie 2004/05 w IV lidze.

- Wygląda więc na to, że nie są prawdziwe deklaracje akcjonariuszy spółki np. Andrzeja Pawelca, SPN, ale także RTS Widzew o gotowości do ratowania piłki nożnej w Widzewie. Nie mogę wykluczyć, że mający prawo do uzyskania licencji działacze SPN albo RTS zdołają stworzyć i uprawnić drużynę do gry w II lidze bez mojej pomocy. Tę wiadomość przyjmę z radością - powiedział "Zibi" na łamach "Dziennika Łódzkiego."

Reklama

- Nie mam w Polsce żadnej firmy, którą mógłbym promować poprzez Widzew. Natomiast mam już zapewnioną pomoc reklamodawców, którzy są gotowi do wspierania widzewskiego futbolu, a nie akcjonariuszy SPN. Życzliwie patrzą na moje poczynania w sprawie Widzewa także działacze PZPN. Chciałbym także podziękować za sygnały od przedstawicieli władz Łodzi, które świadczą o tym, że podzielają moją wizję ratowania Widzewa i gotowi są do współpracy z Widzewem na nowych, przejrzystych zasadach - dodał Boniek.

Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Boniek | Widzew | Boniek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje