Carlos Tevez już kąsa rękę, która go karmiła. "Chiny nie dogonią Europy nawet za 50 lat"

Ledwo co trafił do nowego klubu, a już narzeka na stary. Zaprezentowany we wtorek w barwach Boca Juniors Carlos Tevez zapomniał najwidoczniej o tym, jak wielkie pieniądze zarabiał w Shanghai Shenhua, gdyż podczas konferencji prasowej krytycznie wypowiadał się o poziomie futbolu w Chinach.

Dla "El Apache" to już trzecia przygoda w drużynie, której jest wychowankiem. W 2004 roku opuścił ją na rzecz brazylijskiego Corinthians, po czym powrócił na La Bombonerę po jedenastu latach, już jako uznana postać wielu klubów na Starym Kontynencie, zawodnik mający za sobą wygraną Ligę Mistrzów czy mistrzostwa Anglii lub Włoch.

Reklama

Wówczas mówił o tym, że tęsknota za domem i miłość do ojczyzny zdecydowały o tym, że znów postanowił grać w barwach Boki, lecz blask tych szlachetnych wartości zbladł przy pieniądzach, jakie rok temu zaoferował klub z Szanghaju. Tam Tevez miał wyciągać 41 milionów za sezon, co czyniło go najlepiej zarabiającym piłkarzem świata.

Cena nie przekładała się na jakość, zarówno na boisku, jak i poza nim. Argentyńczyk nie dość, że rozczarowywał swoimi występami, to jeszcze sprawiał sporo problemów wychowawczych i nie mógł dogadać się z trenerem oraz klubowymi szefami. Chińskie eldorado zakończyło się w styczniu, gdy rozwiązał umowę ze starym klubem i mógł podpisać kontrakt z Bocą.

Z drużyną trenował co prawda już od kilku dni, ale do zdjęć z niebiesko-żółtą koszulką uśmiechał się dopiero we wtorek. Wtedy to został wspólnie z innym Argentyńczykiem Emmanuelem Masem zaprezentowany jako nowy zawodnik zespołu z Buenos Aires. I podczas spotkania z mediami przygotował coś więcej niż przewidywalne linijki o powrocie do domu oraz chęci zdobywania tytułów. Napastnik zaatakował bowiem kraj, w którym przez ostatnie dwanaście miesięcy zgarniał tak astronomiczne przybory.

- W Ameryce Południowej czy Europie piłkarze uczą się futbolu już w dzieciństwie. W Chinach jest inaczej, przez co tamtejsi zawodnicy są niezbyt dobrzy technicznie. Futbol za Wielkim Murem jest inny. Dodatkowo kibice zachowują się i traktują nas w bardzo inny sposób. I nie wydaje mi się, żeby chiński futbol dogonił europejski, i to nawet za 50 lat - Tevez wyraził tyleż ostrą, co zaskakującą opinię.

Dowiedz się więcej na temat: Carlos Tevez

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje