Chifon trenuje w Katowicach

Ferdinand Chifon w środę zjawił się wreszcie w Katowicach i trenował indywidualnie. W czwartek po raz pierwszy po długiej przerwie spotkał się z kolegami z drużyny i wraz z nimi biegał za piłką.

Sądny dzień nastąpi jednak dopiero jutro, gdy zawodnik zasiądzie do rozmów w gabinecie prezesa.

Reklama

- Pytanie co się ze mną działo przez tak długi czas nie jest śmieszne. Sytuacja jaka się wywiązała po moich wakacjach w ojczyźnie była dziwna, żeby nie powiedzieć tragiczna. Jak tylko rozpoczynały się przygotowania wystąpiłem do polskiego konsulatu, który mieści się w Lagos, o wizę. Mój paszport podróżował z Jaunde do Lagos kilka razy. Musiałem wykazać, że już pracowałem w Polsce, by móc otrzymać pieczątki. W końcu po kilku tygodniach otrzymałem wizę i gdy już mogłem lecieć okazało się, że muszę również mieć wizę tranzytową na Francję. Wszystkie formalności zakończyły się 21 lipca, a ja już 22 byłem w Polsce. Nie można więc powiedzieć, że nie zależało mi na powrocie do GKS. Wiem, że trener i prezes są poddenerwowani, ale ja naprawdę nic nie mogłem zrobić. Gdybym był Polakiem mógłbym sobie podróżować po Europie w każdym kierunku. A jako Kameruńczyk jestem uzależniony od biurokracji - powiedział po dzisiejszym treningu Chifon.

Zgodnie ze słowami Chifona zmienił się nie tylko jego wygląd (gustowna bródka), ale i stan zdrowia. Zapewnia, że może trenować na 100 procent i jest gotów do walki o miejsce w składzie. - Ciężko powiedzieć w jakiej jestem dyspozycji, bo przez moją nieobecność wiele straciłem - analizuje Kameruńczyk. - Z każdym dniem mam nadzieję wracać do formy i już wkrótce być silnym punktem drużyny. Rozmawiałem z trenerem Edwardem Lorensem i chyba zrozumiał moją sytuację. O zmianie szkoleniowca nie będę się wypowiadał, bo ja tu jestem tylko od grania.

To ostatnie zdanie Chifona pozwala stwierdzić, że zawodnik zrozumiał za co dostaje pieniądze z klubowej kasy. W minionej rundzie zagrał raptem pół godziny w jednym meczu, czyli znacznie poniżej oczekiwań. O tym czy w ogóle będzie mu dane grać w nowym sezonie zadecydować może spotkanie z prezesem Piotrem Dziurowiczem, który prawdopodobnie przedstawi mu nowe warunki kontraktu. Póki co zawodnik jest związany z Dospelem na najbliższe półtora roku, ale GKS ma podstawy, by wnioskować do PZPN o rozwiązanie umowy z winy piłkarza. Może jednak w sytuacji GKS byłaby to zbyt pochopna decyzja?

Dowiedz się więcej na temat: gks | Katowice

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje