Częściej u lekarza niż na boisku. Piłkarze najbardziej podatni na kontuzje

Thiago Alcantara to jeden z najbardziej utalentowanych piłkarzy swojego pokolenia na świecie. Problemem Hiszpana są kontuzje, przez które maleją jego szanse na dorównanie najlepszym zawodnikom globu. Nie jest to jednak pierwszy przypadek, kiedy kruche zdrowie rujnuje marzenia o wielkiej karierze.

Kontuzje i urazy to nieodzowna część piłkarskiego rzemiosła. Wiedzą o tym najlepsi, bo nie ma na świecie piłkarza, którego nigdy nie spotkała choćby lekka niedyspozycja zdrowotna.

Reklama

Są jednak i tacy zawodnicy, których kariera piłkarska szła pod dyktando kolejnych zabiegów i operacji, eliminujących kolejne kontuzje. Złośliwi nazywają takich szklanymi piłkarzami, bo ich zdrowie jest kruche niczym szkło.

Zestawienie zawodników najbardziej podatnych na kontuzje w futbolu otwiera 35-letni Sebastian Deisler. Od ośmiu lat na przymusowej emeryturze. Zanim zaczęły się jego problemy ze zdrowiem, prorokowano mu wielką karierę na miarę największych niemieckich piłkarzy - Juergena Klinsmanna czy Lothara Mattheusa.

Kontuzje, urazy, a potem depresja

Niespełna miesiąc po swoich dwudziestych urodzinach Deisler zadebiutował w reprezentacji Niemiec, z którą jako piłkarz Herthy Berlin pojechał na Euro 2000 do Belgii i Holandii.

Dla naszych zachodnich sąsiadów turniej okazał się kompromitacją, ale Deisler wystąpił we wszystkich trzech spotkaniach grupowych, dwa zaczynając w wyjściowej jedenastce.

Dwa lata później pomocnik przeniósł się do Bayernu Monachium, który widział w nim nowego Mehmeta Scholla, a może i Steffana Effenberga. Adaptację w drużynie rozpoczął jednak dopiero pod koniec roku, bo w maju przeszedł operację prawego kolana.

W lutym 2003 roku Deisler zadebiutował w barwach monachijczyków. W przeciągu prawie pięciu sezonów spędzonych w Bawarii rozegrał zaledwie 86 spotkań we wszystkich rozgrywkach. Mniejsze i większe kontuzje sprawiły, że popadł w depresję.

Do regularnej gry powrócił w 2005 roku, tuż przed odejściem Michaela Ballacka do Chelsea Londyn. Dobre występy sprawiły, że sztab szkoleniowy monachijskiego klubu chciał na Deislerze opierać swoją drugą linię w kolejnym sezonie.

W marcu 2006 roku, trzy miesiące przed mistrzostwami świata w Niemczech pomocnik uszkodził błonę maziową w prawym kolanie, której już wcześniej dawało mu się we znaki. Po półrocznej przerwie wrócił na boisko, ale jak później tłumaczył odczuwał brak zaufania ze strony trenerów i kolegów, co sprawiło, że w styczniu 2007 roku ogłosił przejście na emeryturę.

Prezydent Bayernu Uli Hoeness uważał, że zawodnik wciąż ma duże papiery na uprawianie sportu i zdecydował, że umowa z zawodnikiem nie zostanie rozwiązana, lecz jedynie zawieszona, na wypadek gdyby ten zmienił zdanie.

Deisler zdania nie zmienił i jego licznik zatrzymał się na 135 występach w Bundeslidze i 36 spotkaniach w reprezentacji. Gdyby nie urazy, być może pomocnik wciąż grałby zawodowo w piłkę.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama