Dania - Australia: Kangury z charakterem i szansą na awans

Ambitna Australia nie poddaje się w staraniach o jedną z większych niespodzianek na mundialu w Rosji. Remis 1-1 z Danią daje im nadzieję na awans do fazy pucharowej. Wszystko rozstrzygnie się w ostatniej kolejce grupy C, w której Socceroos zmierzą się z Peru, a Duńczycy z Francją.

Na plus:

Reklama

Zdecydowanie drużyna Australii. Świetnie przygotowani, grający bez kompleksów, wierzący w sukces do samego końca - tak wyglądali piłkarze prowadzeni przez Berta van Marwijka. Na pochwałę zasługuje indywidualnie Mile Jedinak, który umie trzymać nerwy na wodzy, bo w drugim meczu pewnie wykorzystał rzut karny, co - jak pokazał wielki Lionel Messi - nie jest takie proste, kiedy stres bierze górę. W zespole Danii ponownie błysnął Christian Eriksen. To on strzelił gola na 1-0, co oznacza, że w ostatnich 15 występach w reprezentacji był zamieszany w 18 trafień, strzelił trzynaście goli i miał pięć asyst.

Na minus:

Duńczycy rozczarowali, odpuścili grę w ofensywie w drugiej połowie. Liczyli na kontrataki, których było jak na lekarstwo. Ewidentnie bronili remisu, bo prawdopodobnie bawili się w szatni kalkulatorami. Mają cztery punkty po remisie z Australią, ale w ostatnim grupowym meczu mierzą się z Francją. Do awansu wystarczy im remis, tylko stawianie sprawy w ten sposób może obrócić się przeciwko Danii. Australijczykom można zarzucić, że o ile nieźle grali do pola karnego i z łatwością się tam przedostawali, o tyle brakowało kluczowego podania albo indywidualnego błysku w ofensywie.

Przełomowy moment:

W 88. minucie w krótkim odstępie czasu Kasper Schmeichel wykonał dwie kluczowe obrony po strzałach Daniela Arzaniego oraz Mathew Leckiego i prawdopodobnie uchronił zespół od porażki. Australia - owszem - przeważała, ale do tak czystych okazji dochodziła rzadko.

Liczba meczu:

3 - tyle goli na mistrzostwach świata strzelił Mile Jedinak i tym samym jest drugim najlepszym strzelcem Australii w historii mundiali po Timie Cahillu, który może pochwalić się pięcioma trafieniami.

Nasza opinia:

Australijczycy spisywali się solidnie przeciwko Francji w pierwszym meczu i pokazali wtedy, że stać ich na to, by psuć szyki faworytom. W drugim meczu piłkarze Berta van Marwijka sprawili ogromne problemy Danii. Szczególnie w drugiej połowie na ich grę patrzyło się z przyjemnością, bo skazywany na porażkę i odpadnięcie zespół był lepszy, prowadził grę, konstruował atak pozycyjny. Ktoś słabo zorientowany mógł zapytać, czy to przypadkiem w Danii, a nie w Australii piłka nożna to sport trzeciej kategorii. Australijczycy mają punkt i w ostatnim meczu mierzą się z Peru. Muszą wygrać i liczyć na to, że Francja pokona Danię. Jeśli ten scenariusz się zrealizuje, to Socceroos będą sprawcami sporej niespodzianki w Rosji.

kip


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje