Deportivo La Coruna - Celta Vigo 1-3. Przemysław Tytoń rezerwowym

Przemysław Tytoń z ławki rezerwowych obejrzał całe spotkanie Deportivo La Coruna z Celtą Vigo w 17. kolejce Primera Division. Był przy tym świadkiem mizernej gry swojego zespołu, który przegrał już po raz dziesiąty w tym sezonie, tym razem 1-3.

Primera Division: wyniki, terminarz, strzelcy, gole

Reklama

Jeżeli plotki o tym, że polski bohater Euro 2012 i meczu z Grecją ma oferty z drużyn Ekstraklasy, są prawdziwe, to czym prędzej powinien zadbać o powrót do kraju. W galicyjskim mieście nie ma bowiem czego szukać. Nie dość, że trener Cristobal Parralo dał Tytoniowi pograć tylko w jednym ligowym spotkaniu w tym sezonie i notorycznie stawia na Rubena, to jeszcze hiszpańskie media żyją tym, że zainteresowany jest sprowadzeniem legendy hiszpańskiego futbolu, dziś już trochę przykurzonego w FC Porto Ikera Casillasa.

Ale w sobotę Deportivo nie byłby w stanie uratować ani Casillas, ani Tytoń, ani zapewne jakikolwiek inny bramkarz na świecie.

Gospodarzy na El Riazor napoczął już w trzeciej minucie Daniel Wass, który świetnie złożył się do uderzenia głową po dograniu Pione Sisto. Później już na boisku rządził i dzielił Iago Aspas. Jeszcze przy swoim pierwszym golu trafił do pustej bramki po wystawce Maximiliano Gomeza, lecz przy drugim pokazał już pełnię umiejętności. Uderzył wówczas znakomicie z rzutu wolnego.

Honor drużyny Polaka uratował Florin Andone, ale fatalnego obrazu, jaki "Depor" malowało i w tym meczu, i w całym sezonie, to nie zmieniło. Ekipa ta w siedemnastu meczach uzbierała jedynie piętnaście punktów i jest na spadkowym, osiemnastym miejscu w ligowej tabeli. Celta dzięki sobotniemu zwycięstwu wskoczyła na lokatę jedenastą. Liderem jest Barcelona, niepokonana i opromieniona rozgromieniem Realu Madryt.

Deportivo La Coruna - Celta Vigo 1-3 (0-2)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje