Dziurowicz uważa, że trzeba zabrać się za zawodników

Minął rok od kiedy Piotr Dziurowicz, wówczas prezes GKS-u Katowice, opowiedział na łamach jednej z gazet o korupcji, jaka dotknęła polską piłkę nożną. Choć nie wszyscy mu wierzyli, okazało się, że mówił prawdę.

"Na pewno nie sądziłem, że uda się moje słowa przekuć w tak mocne działania prokuratury i postawić zarzuty tak wielu osobom. Sądziłem, że mimo wielkiej skali zjawiska, skończy się na dwóch czy trzech nazwiskach" - powiedział w rozmowie z "Dziennikiem".

Reklama

Korupcją w polskiej piłce zajęła się prokuratura, mało za to robi PZPN. "Liczyłem, że w ludziach związku będzie tyle instynktu samozachowawczego, aby podjąć jakiekolwiek działania, spróbować z korupcją w futbolu powalczyć. Tymczasem PZPN działał niekonsekwentnie. Trzy lata temu wyrzucił z ligi Szczakowiankę na podstawie dowodów, które pod wątpliwość poddaje sąd. Natomiast nic nie robi ze sprawami, w których są już postawione konkretne zarzuty. Zagłębie Lubin bezkarne jest od lat" - stwierdził Dziurowicz.

Ujawniając mechanizmy korupcyjne Dziurowicz wymienił m.in nazwisko Ryszarda F., czyli "Fryzjera", który został niedawno zatrzymany i postawiono mu zarzuty kierowania grupą przestępczą. "To duży sukces, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów. To nie była jedyna grupa ustawiająca mecze ligowe i nie można na niej poprzestać" - powiedział były prezes GKS-u Katowice.

Czy według niego teraz jest mniej ustawionych spotkań? "Myślę, że się poprawiło. Poziom sędziowania wciąż jest amatorski, ale jest mniej meczów, w których dochodzi do korupcji arbitrów. Teraz należy bardziej skupić się na piłkarzach. W ich środowisku jest wiele do zrobienia. Zawodników ta sprawa jeszcze nie dotknęła. Są grupy piłkarzy, które parają się korupcyjną działalnością łącznie z obstawianiem meczów u bukmacherów" - stwierdził Dziurowicz.

Dowiedz się więcej na temat: zarzuty | Katowice | gks

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje