Eliminacje MŚ 2018. Czy Argentyna pojedzie na mundial?

Na cztery mecze przed końcem eliminacji mundialu w Ameryce Południowej, Argentyna znajduje się poza miejscami premiowanymi bezpośrednim awansem. Federacja postanowiła natychmiast zmienić selekcjonera, ale po zwolnieniu Edgardo Bauzy wciąż nie wiadomo, kto obejmie stery w naszpikowanej gwiazdami kadrze "Albicelestes".

Podłoże problemów reprezentacji Argentyny nie ma jednak związku z selekcjonerem, a z tamtejszą federacją. AFA (Argentyńska Federacja Piłkarska - przyp. red.) od śmierci Julio Grondony w lipcu 2014 roku aż do marca nie potrafiła wybrać nowego sternika, o profesjonalnym zarządzaniu zespołem narodowym nie wspominając.

Reklama

Były prezydent kierował związkiem przez 35 lat, ale nie wykreował, ani nie namaścił żadnego następcy. Efektem tego były wewnętrzne tarcia, które trwały przez prawie trzy lata. W tym czasie federacja stanęła nad przepaścią - selekcjoner nie otrzymywał pensji, a piłkarze sami opłacali przeloty i jedzenie podczas ostatniego Copa America w Stanach Zjednoczonych.

Claudio Tapia, który pod koniec marca został wybrany prezydentem AFA, porządki zaczął jednak od zwolnienia pracującego w charakterze wolontariusza Bauzy.

"Beznadziejny przypadek"

- To była dobra decyzja. Bauza to był beznadziejny przypadek, chyba najgorszy w XXI wieku. Człowiek bez charyzmy i bez pomysłów. Być może to, co potrafi wystarczało na ligę argentyńską czy brazylijską, ale na reprezentację to było za mało - mówi Interii komentator nc+ i dziennikarz "Piłki Nożnej", Leszek Orłowski.

59-latek prowadził kadrę zaledwie osiem miesięcy, ale to wystarczyło, aby zrazić do siebie niemal wszystkich. Spośród ośmiu meczów wygrał zaledwie dwa, a trzy kolejne udało mu się zremisować. To pod jego dowództwem "Albicelestes" zremisowali wyjazdową potyczkę z eliminacyjnym outsiderem - Wenezuelą oraz przegrali 0-3 w prestiżowym pojedynku z Brazylią.

- Myślę, że za kadencji Bauzy nie było na świecie drugiego takiego zespołu, w którym potencjał tak rozmijał się z wynikami - ocenia Orłowski.

Nie ma wątpliwości, że Argentyna to druga siła południowo-amerykańskiej piłki, ale czasy, kiedy rywale przegrywali mecze z "Albicelestes" jeszcze w tunelu, bezpowrotnie minęły. Argentyńczycy na cztery mecze przed końcem eliminacji znajdują się na miejscu barażowym, a po piętach depcze im Ekwador.

Sytuacji "Albicelestes" nie poprawia fakt, że w trzech najbliższych meczach zabraknie Lionela Messiego. Gwiazdor otrzymał karę zawieszenia po tym, jak w meczu z Chile obraził sędziego liniowego. Komentator nc+ i dziennikarz "Piłki Nożnej" uważa jednak, że to nie przeszkodzi Argentynie w wywalczeniu przepustki do Rosji.

 - Myślę, że sobie poradzą. Mają dwa mecze u siebie, z łatwymi rywalami (Wenezuelą i Peru - przyp. red.) i jeśli zdobędą w nich sześć punktów, to powinni awansować. Trzeba pamiętać, że nawet jeśli miałby zadecydować ostatni pojedynek z Ekwadorem, to wtedy Messi będzie mógł już zagrać. Bezpośrednio czy przez baraże, ale do Rosji pojadą - ocenia Leszek Orłowski.

Na ratunek Sampaoli?

Najbliższe spotkanie "Albicelestes" w eliminacjach zaplanowano na 31 sierpnia, więc AFA ma jeszcze trochę czasu na wybór następcy Bauzy, a ten nie jest łatwy.

Argentyńczycy nie mają bowiem szczęścia do selekcjonerów. Najlepsi w ostatnich dwóch dekadach wydają się Jose Pekerman, który przy odrobinie szczęścia mógł przywieźć medal z mistrzostw świata w Niemczech oraz Alejandro Sabella, który na ostatnim mundialu wywalczył srebro.

Zdarzały się jednak przypadki takie jak Bauza, a najlepszym dowodem jest półroczna kadencja Sergio Batisty. Pod wodzą mistrza świata z 1986 roku "Albicelestes" nie zdołali nawet awansować do najlepszej czwórki Copa America rozgrywanego przed własną publicznością.

Orłowski w rozmowie z Interią podkreśla, że największe szanse na objęcie sterów reprezentacji Argentyny ma Jorge Sampaoli. - On wydaje się być niezadowolony ze swojej sytuacji w Sevilli. Oczekiwałby hołdów i wyrazów uznania, a tymczasem po serii słabszych spotkań poddano w wątpliwość jego geniusz i to na pewno go zabolało. Na razie twierdzi, że nikt z federacji się z nim nie kontaktował, ale jeśli kontakt nastąpi, z pewnością spróbuje odejść z Sevilli - mówi komentator nc+ i dziennikarz "Piłki Nożnej".

57-latek prowadził reprezentację Chile, więc nie brakuje mu doświadczenia w pracy selekcjonera, czego nie można powiedzieć o pozostałych nazwiskach, które pojawiają się w kontekście objęcia stanowiska po Bauzie.

Zmierzch trenerów-mędrców?

Marzeniem AFA jest zatrudnienie Diego Simeone, ale "Cholo" wydaje się być skupiony na pracy w Atletico Madryt i na wypełnieniu umowy z klubem z Estadio Vicente Calderon. - Nie wiem, czy Simeone sprawdziłby się prowadząc kadrę. Doskonale radzi sobie, ale mając piłkarzy na co dzień, a w reprezentacji to wygląda inaczej - ocenia Orłowski.

Na giełdzie nazwisk pojawiają się także Marcelo Gallardo z River Plate oraz Matias Almeyda z meksykańskiego Chivasu Guadalajara. - To też jest jakiś pomysł. Oni nie są z tego pokolenia trenerów-mędrców, to raczej "praktycy". Daleko im do Marcelo Bielsy, Alejandro Sabelli, Jorge Sampaolego czy nawet Edgardo Bauzy. Zdecydowanie bliżej do Simeone - analizuje komentator nc+ i dziennikarz "Piłki Nożnej".

Nowego selekcjonera "Albicelestes" poznamy prawdopodobnie dopiero po zakończeniu sezonu w Europie.

Autor: Kamil Kania

Wyniki, terminarz i tabela eliminacji MŚ 2018 w strefie Ameryki Południowej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama