Film "Gwiazdy" o Janie Banasiu wchodzi dziś do kin

Dziś na ekrany polskich kin wchodzi niecodzienny film. "Gwiazdy" to obraz o jednej z legend wielkiego Górnika z przełomu lat 60. i 70., Janie Banasiu. W wielkiego piłkarza, o którego zawiłych losach opowiada film znanego śląskiego reżysera Jana Kidawy-Błońskiego, wcielił się Mateusz Kościukiewicz.

Banaś urodził się 29 marca 1943 roku w Berlinie, jako Heinz-Dieter Banas. Jego ojciec był Niemcem, matka Polką. Ojciec "przypomniał" sobie o synu, kiedy ten miał już 23 lata i za sobą kilka sezonów gry w czołowym wówczas polskim klubie Polonia Bytom, a także mecze w reprezentacji Polski.

Reklama

W czerwcu 1966 roku, przed meczem bytomian w Pucharze Intertoto ze szwedzkim IFK Norrkoeping, Banaś został na Zachodzie. Ojciec obiecywał kontrakt w Bundeslidze. Banaś był sprawdzany przez 1.FC Koeln, gdzie ośmieszał obrońców kolońskiego klubu, ale z gry w Niemczech Zachodnich nic nie wyszło. Mógłby grać, ale wcześniej musiałby odbyć dwuletnią karencję. W tej sytuacji po roku wrócił do Polski.

W 1969 roku został zawodnikiem najlepszego wówczas klubu Górnika Zabrze, którego był prawdziwą gwiazdą. Z jedenastką z Zabrza dwukrotnie zdobył mistrzostwo Polski, wystąpił w finale Pucharu Zdobywców Pucharów przeciwko Manchesterowi City w kwietniu 1970 roku na wiedeńskim Praterze. Z powodu ucieczki nie zagrał jednak w reprezentacji Polski ani na igrzyskach w Monachium w 1972 roku, ani na mundialu w Niemczech Zachodnich dwa lata później, gdzie "Biało-czerwoni" skończyli na trzecim miejscu.

Jego niecodzienną historię przeniósł na duży ekran Jan Kidawa-Błoński ("Skazany na bluesa", "Różyczka"). W rolę Banasia wcielił się Mateusz Kościukiewicz ("Wszystko, co kocham", "Baczyński"). Prace nad filmem trwały kilka lat. Miał w nim nawet wystąpić Lukas Podolski, ale nie pozwoliły mu na to zawodowe obowiązki, tłumaczył na premierze filmu w Zabrzu pod koniec kwietnia Jarosław Pacholski, producent filmu.

- Przed rozpoczęciem zdjęć spotkaliśmy się i rozmawialiśmy ze sobą bardzo długo, odbyliśmy ze sobą szczerą i osobistą rozmowę. W jej trakcie pan Janek opowiedział masę ciekawych rzeczy. Słuchałem tego z uwagą, a w pewnym momencie wyrwało mi się, czy jest OK, że to ja będę odgrywał tę postać. Bardzo się ucieszył, powiedział mi, że przypominam mu jego idola z dzieciństwa Georga Besta - mówi z uśmiechem Kościukiewicz. 

Czy aktorowi ciężko było się wcielić w rolę Jana Banasia? - Trudno opowiada się o bohaterze, który jest, który oceni to swoim spojrzeniem i z tą oceną trzeba to potem wszystko skonfrontować. Film jest tego rodzaju materią, że przejawia pewien urywek rzeczywistości i nie da się w nim opowiedzieć biografii stricte stuprocentowej, do czego służy bardziej film dokumentalny. Film fabularny jest pewnego rodzaju urywkiem, opowieścią i traktowanie tego w sposób dokumentalny jest błędnym podejściem. Trudno przekazać czyjeś życie w formie opowieści filmowej - tłumaczy odtwórca głównej roli.

Filmowego Jana Banasia zapytaliśmy, jak radził sobie ze ślonskom godkom? - Reżyser jest Ślązakiem i to on pilnował mnie, żebym nie strzelił jakiejś gafy. Mam nadzieję, że chociaż w minimalnym stopniu wywiązałem się z tego zadania i Ślązacy będą ze mnie dumni, choć ja sam pochodzę z innej strony, bo z Kresów - tłumaczył Kościukiewicz, który przyznał też, że gra w takim filmie to było jego marzenie.

- Piłka była moją pasją od dziecka. Marzyłem, żeby w pracy zawodowej zagrać w filmie piłkarza i to się spełniło. A jakiemu klubowi kibicuję? Dzisiaj tylko Górnikowi - mówi odtwórca głównej roli w filmie "Gwiazdy".

Michał Zichlarz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje