Giza: Cieszy mnie reakcja kibiców

- Mecz był dziś bardzo wyrównany, w pierwszej połowie żadna ze stron nie stworzyła sobie okazji do zdobycia bramki - powiedział pomocnik Legii Warszawa Piotr Giza po meczu z PGE GKS Bełchatów (3:0)

- Siedząc na ławce wydawało mi się, że będzie to mecz do pierwszej bramki, ten kto ją strzeli wygra. Tak się stało, najpierw była jedna bramka, później kilka wyprowadzonych kontr przy okazji, których padły następne gole. Cieszę się bardzo z sytuacji jaką miałem i że ją wykorzystałem. Rzadko grywałem w lidze, trener dał mi dziś szansę. To fajny prezent na koniec sezonu, gol na mikołajki. Mogę teraz spokojnie pojechać do domu i odpocząć - mówił po spotkaniu szczęśliwy strzelec ostatniej bramki dla Legii w tym spotkaniu.

Reklama

- Co ważne dla Ciebie, po strzelonym golu bardzo cieszyli się razem z Tobą i koledzy z drużyny i kibice...

- Cieszę się, że kibice w końcu tak fajnie zareagowali na moją osobę. Koledzy mnie dopingują, wiedzą że grać potrafię tylko czegoś do tej pory brakowało. Do tej pory było mi ciężko, ale muszę z tego wyjść.

- Wiele mówiło się o twojej słabej psychice. Czy po tej trudnej dla ciebie rundzie czujesz się mocniejszy?

- Każdy zdrowy człowiek przejmuje się różnymi sytuacjami i ze mną było tak samo. Natomiast po tych wszystkich przejściach jestem bardzo mocny psychicznie.

- Jaka była ta runda dla Legii?

- Na pewno dobra, był to ostatni mecz w tym roku. Jesteśmy przynajmniej do jutra liderem, pozycja wyjściowa będzie więc dobra. Teraz już brakuje nam trochę sił, ale wygraliśmy, mamy trzy punkty i to jest najważniejsze.

Dowiedz się więcej na temat: bramki | reakcja | mecz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje