Legia Warszawa. Michał Żewłakow: Tylko Remy wniósł wartość do zespołu

Były piłkarz i dyrektor sportowy Legii Warszawa Michał Żewłakow uważa, że spośród nowych graczy mistrza Polski przekonuje go tylko Francuz William Remy. Żewłakow przyznał, że cieszy się z przywrócenia do pierwszego zespołu Michała Kucharczyka.

Można być optymistą po ostatnich meczach Legii Warszawa?

Reklama

Michał Żewłakow: - Nie chciałbym koncentrować się jedynie na złych meczach w wykonaniu Legii. Biorąc pod uwagę tylko ostatni okres, to nadzieje na poprawę gry są płonne. Jednak dla mnie głównym argumentem jest przekonanie, że Legia to zawsze Legia. Prawdziwa walka o mistrzostwo Polski będzie mieć miejsce w rundzie finałowej. Wówczas nie wygra lepszy zespół, ale silniejszy i mocniejszy psychicznie. Jednak ważny będzie ostatni mecz rundy zasadniczej z Pogonią Szczecin, aby Legia nie straciła więcej punktów do Lecha Poznań i Jagiellonii Białystok. W rundzie finałowej Legia nie będzie mogła kalkulować, czy gra u siebie, czy na wyjeździe. Po prostu będzie musiała wygrać wszystkie spotkania, również z bezpośrednimi rywalami w walce o tytuł.

Jak ocenia pan obecną formę mistrzów Polski?

- W ostatnich meczach piłkarze stołecznej drużyny nie pokazali niczego wielkiego ani czegoś, co mogłoby być optymistycznym prognostykiem na najbliższe tygodnie. We wtorkowym spotkaniu z Górnikiem Zabrze (1-1) w Pucharze Polski było jednak widać zalążki dobrej gry i dominacji na boisku. Ale wystarczył jeden błąd i Legia nie wygrała. Teraz już nawet nie chodzi o formę. Ważne jest, aby ten zespół potrafił wygrywać. Nawet po brzydkich meczach i w kiepskim stylu, ale niech wygrywa. A to jest bardzo trudne, kiedy mentalność i psychika nie są na odpowiednim poziomie.

Zimą Legia pozyskała 10 piłkarzy. Można się już pokusić o pierwsze oceny. Przekonują pana te wzmocnienia?

- Przy Łazienkowskiej nastąpiła mała rewolucja. Nie jestem przekonany, czy wszyscy nowi zawodnicy wiedzieli, co to znaczy być zawodnikiem Legii. Grałem m.in. w Anderlechcie oraz Olympiakosie Pireus i przez pierwszy sezon w takich klubach trzeba się uczyć wszystkiego. Świadomość, że Legia jest wielkim klubem może być niewystarczająca. Żeby poczuć jej specyfikę, poznać całą otoczkę, atmosferę wokół drużyny i nauczyć się, jak reagować w trudnych chwilach, najlepiej zagrać pełny sezon. Wydaje się, że nowi zawodnicy nie byli przygotowani na to, co ich czeka.

Najlepsze recenzje zbiera William Remy...

- Tylko on mnie przekonuje spośród nowych graczy. Wniósł do drużyny dużą wartość. Niezależnie od tego, czy mecz jest ciężki, czy łatwy, on gra na odpowiednim poziomie. Mam nadzieję, że pozostali rozkwitną w rundzie finałowej. Na pewno nie pokazali takiego poziomu, jakiego oczekuje od nich trener oraz jaki sami chcieliby prezentować.

Przesunięcie do rezerw Michała Kucharczyka wzmocniło czy osłabiło pozycję trenera Romeo Jozaka?

- Nie znam tej sprawy dogłębnie. Jednak nie ma wątpliwości, że kiedy drużyna gra słabo, zawodzi, nie wygrywa, a dodatkowo dochodzi do takiej sytuacji, to w zespole nie dzieje się dobrze. Cieszę się, że Michał wrócił już do drużyny. Niezależnie od tego, czy uważa się go za dobrego, czy za słabego piłkarza, to on zawsze był przydatny Legii. Biorąc pod uwagę statystki, to jeden z bardziej wartościowych graczy tego klubu w ostatnich latach. Oprócz tego w takich trudnych momentach bardzo ważna jest legijna tożsamość. Przecież coraz mniej jest Polaków w podstawowym składzie. Zimą słyszałem, że Jarosław Niezgoda i Sebastian Szymański mają być wiodącymi postaciami. Tymczasem ostatnio częściej gra Eduardo, który do tej pory ma koncie zaledwie jedną asystę.

Legia choć rozczarowuje, to ma tylko trzy punkty straty do prowadzącej Jagiellonii i punkt do Lecha. Korzysta z potknięć rywali w walce o mistrzostwo Polski...

- Polska liga jest specyficzna. Nie ma jednej drużyny, która wiedzie prym. Tego oczekiwano od Legii, ale w ostatnich latach nie było sezonu, w którym tytuł zapewniłaby sobie już kilka kolejek przed zakończeniem rozgrywek. Zawsze była faworytem, ale obecnie głosy są bardziej podzielone. Mam nadzieję, że najbardziej w zdobycie mistrzostwa wierzą teraz piłkarze Legii.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje