Liga Mistrzów: Olympique Lyon ograł Manchester City na Etihad Stadium

Jeden z najbardziej zapadających w pamięć obrazków z rywalizacji Manchesteru City z Lyonem w Lidze Mistrzów pochodził spoza boiska. Operator kamery ciągle skupiał się na zatroskanej twarzy Pepa Gaurdioli. Zatroskanej słusznie, piłkarze karnie przebywającego na trybunach Hiszpana przegrali niespodziewanie z francuskim rywalem 1-2 na otwarcie sezonu 2018/2019 w Champions League.


Reklama

Jednemu z najsłynniejszych szkoleniowców na świecie, odbywającemu karę za protesty z rozgrywanego w poprzednim sezonie spotkania z Liverpoolu, po 90 minutach gry nie zostało nic innego, tylko zdjąć stylowy kaszkiet, który to nałożył na to spotkanie, i oddać cześć Bruno Genesio. Prowadzący piłkarzy zza północnej części kanału La Manche trener swojego bardziej znanego kolegę po fachu najzwyczajniej w świecie przechytrzył.

Kluczowym elementem niespodziewanego zwycięstwa OL na stadionie mistrzów Anglii były perfekcyjnie rozgrywane kontrataki. Drużyna tuż po błędzie angielskich rywali szybko się organizowała i kilkoma szybkimi wymianami napędzała akcje, które potem w jedyny właściwy sposób skończyła. Tak było w 26. minucie, gdy Maxwel Cornet odpowiednio ustawił się do centry Nabila Fekira i uderzył skutecznie w kierunku dalszego słupka. Tak też było chwilę przed przerwą, gdy tym razem Fekir zamienił się z asystenta w strzelca, płaskim, trochę niespodziewanym kopnięciem wieńcząc tytaniczną pracę w odbiorze Memphisa Depaya.

"Obywatale" starali się wywiązać ze swojego obywatelskiego obowiązku i nie stracić punktu na inaugurację rozgrywek, więc w drugiej połowie rzucili się do odmieniania losów meczu. To udało im się jednak tylko szczątkowo, gdy niecałe pół godziny przed końcem strzelił gola kontaktowego po bardzo ładnej indywidualnej akcji Leroya Sane. Gol ten z kontaktowego zmienił się w jedynie honorowego, gdyż piłkarzom Guardioli, w tym spotkaniu dowodzonym z ławki trenerskiej przez jego asystenta Mikela Artetę, brakowało po prostu pomysłu i szybkości decyzji na przebicie się przez francuski mur. Dość powiedzieć, że najlepszą niewykorzystaną tego wieczoru okazję stworzyli sobie goście, gdy Depay w sytuacji sam na sam z Edersonem trafił w słupek.

Manchester City - Olympique Lyon 1:2 (0:2)

Bramki: Bernardo Silva (67) - Maxwell Cornet (26), Nabil Fekir (43)

Sędziował: Daniele Orsato (Włochy)

Dowiedz się więcej na temat: Manchester City | Olympique Lyon

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje