Listkiewicz: Austriacy pierwsi pękli

- Po meczu w szatni atmosfera byłą taka, że zawodnicy zaprowadzili mnie pod prysznic - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" prezes PZPN Michał Listkiewicz po wygranym meczu z Austrią.

- Cieszyć się można jedną noc, bo za kilka dni czeka nas spotkanie z Walią i nie można roztrwonić tego, co drużyna zdobyła w Wiedniu - stwierdził Listkiewicz.

Reklama

Zdaniem prezesa PZPN mecz z Austrią nie był ładnym widowiskiem, ale w eliminacjach najbardziej liczą się punkty.

- W spotkaniach eliminacyjnych nie gra się dla piękna. Zagraliśmy jednak świetnie taktycznie, bo obie drużyny grały na wymęczenie. To jednak Austriacy pierwsi pękli - ocenił Listkiewicz.

Polska wygrała bo ma lepszych zawodników, a decydujące dla losów meczu było wejście na murawę stadionu Ernsta Happela w Wiedniu Tomasza Frankowskiego - to najczęstsze opinie po meczu z Austrią.

- Wygraliśmy, bo Austriacy nie mają tak dobrych piłkarzy jak Jacek Krzynówek, Maciej Żurawski, Sebastian Mila, czy Tomasz Frankowski - powiedział zawodnik Legii Warszawa, Łukasz Surma.

- Wejście Frankowskiego okazało się przełomowym momentem. Dzięki niemu odzyskaliśmy inicjatywę - stwierdził Marek Citko z Cracovii.

- Mamy lepiej wyszkolonych piłkarzy i o zwycięstwie zadecydowały ich umiejętności - podkreślił napastnik Amiki Wronki, Paweł Krzyszałowicz.

- Wygraliśmy, bo graliśmy lepszą piłkę, a o zwycięstwie zadecydowało wejście Frankowskiego, Jedyny stracony gol padł po błędzie stoperów, którzy złamali linię. Rząsa został i nie złapano rywali na spalonego - ocenił Piotr Reiss z Lecha Poznań.

Dowiedz się więcej na temat: PZPN | wejście | prezes PZPN | Michał Listkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje