Listkiewicz i Tomaszewski o polskiej piłce

- W polskiej piłce zaczęło się źle od momentu, kiedy jako działacz pojawił się w niej Zbigniew Boniek. Dopóki Boniek będzie w polskiej piłce, ta piłka będzie kulawa - powiedział Jan Tomaszewski, gość Obiadu Czwartkowego INTERIA.PL.

- Ponieważ podgrzewanie jest tańsze i prostsze niż oświetlenie, myślę, że za 2 lata będzie już we wszystkich klubach - dodał Listkiewicz podczas Obiadu Czwartkowego INTERIA.PL, w którym uczestniczył również Jan Tomaszewski.

Reklama

Dzięki staraniom INTERIA.PL i rzecznika PZPN Michała Kocięby udało się doprowadzić do spotkania dwóch wybitnych postaci polskiej piłki nożnej. Prezes Michał Listkiewicz zgodził się spotkać przy obiedzie z felietonistą INTERIA.PL Janem Tomaszewskim, aby wspólnie dyskutować do polskiej piłce nożnej.

Wydaje się, że topór wojenny między panami został zakopany, gdyż obaj podali wiele ciekawych propozycji, które mają na celu poprawienie wizerunku krajowego futbolu.

W najbliższy weekend miała nastąpić inauguracja rundy wiosennej rozgrywek Idea Ekstraklasy. Jednak pogoda, nawet bez konsultacji z PZPN, pokrzyżowała te plany. Kiedy wreszcie wszystkie kluby w najwyższej klasie rozgrywkowej będą miały podgrzewane płyty boisk?

Michał Listkiewicz: 21 marca na zarządzie PZPN stawiamy wniosek aby w systemie licencyjnym ująć sprawę podgrzewanych boisk, tak jak to było z oświetleniem. Ponieważ podgrzewanie jest tańsze i prostsze niż oświetlenie, myślę, że za 2 lata będzie już we wszystkich klubach. Jeśli będą podgrzewane boiska, to liga będzie grała do 10 grudnia, a na wiosnę wystartuje w ostatni weekend lutego.

Jan Tomaszewski: - Uważam decyzję zarządu za bardzo trafną. W poprzednich latach piłkarze byli zmuszani do grania na zmrożonej murawie i co jakiś czas mieliśmy kontuzje. Uważam, że podgrzewane płyty to dobry pomysł - bo piłkarze nie są narażeni na kontuje a i kibic na zimno.

Chciałbym dodać, że wydaje mi się, iż w tej przewie zimowej kibice tęsknią za piłka. Apeluję do PZPN, żeby zorganizować turniej halowy o mistrzostwo Polski, tak jak to jest w Niemczech. Jest to też pewna forma szkolenia piłkarzy. Trzeba obligatoryjnie zrobić halowe mistrzostwa Polski, ale PZPN musi tu wyznaczyć puchar i nagrody i wtedy każdy będzie chciał grać - bo to jest pieniądz.

Michał Listkiewicz: Tak samo jest na Węgrzech i tam jest to obligatoryjne. Nie zawsze pomysły Jana Tomaszewskiego mi się podobają, ale pod tym podpisuję się obiema rękami.

W niemieckim areszcie czeka na deportacje do Finlandii piłkarz Zagłębia Lubin Łukasz M., podejrzany o gwałt na nieletniej. Pan Jan zarzuca PZPN-owi, że ten próbuje tuszować całą aferę. Czy Związek dąży do wyjaśnienia tej afery?

Michał Listkiewicz: Związek może dążyć do wyjaśnienia zachowania ekipy na miejscu i to wszystko co możemy zrobić. A przypominam, że według prawa człowiek nieskazany uważany jest za niewinnego. Kierownictwo PZPN przyjęło za wiarygodne to, co powiedziało kierownictwo ekipy. Przyjęliśmy do wiadomości, że działali w dobrej intencji, nieinformując szeroko o tym, co się tam zdarzyło, ze względu na dobro oskarżonego, który okazał się niewinny.

Jan Tomaszewski: Ja się tutaj w pełni zgadzam z prezesem, tyle tylko, że mam takie zastrzeżenia: - Jakie wnioski zostaną wyciągnięte w stosunku do szefa ekipy. Wydaje mi się, że na tym stadium Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno podać do opinii publicznej jak było naprawdę.

Pytanie od Internauty: Siedzący_: Między Panami trwają od wielu lat animozje. Czy dla dobra polskiego futbolu nie mogą panowie zakopać "topora wojennego"?

Michał Listkiewicz: Ja robię, co mogę, z Jankiem na bieżąco rozmawiam, natomiast Janek jest felietonistą, ma swoje sposoby pisania, które muszą być na granicy. Mimo, że byliśmy na stopie sądowej - mam nadzieję, że to się szybko wyjaśni - jest on dla mnie człowiekiem wielkiego formatu. Byliśmy blisko, jak w małżeństwie. Janek kiedyś mi doradzał, więc myślę, że się kiedyś nasze drogi zejdą.

Jan Tomaszewski: - Moja obecność tutaj świadczy o tym, że ja jestem człowiekiem piłki i wszyscy musimy dmuchać w jedną trąbę. To, że ja krytykuję, to znaczy, że wypowiadam swoje zdanie. Mam nadzieję, że dzisiejsze spotkanie doprowadzi do okrągłego stołu, żebyśmy wszyscy pokazywali swoje zdanie, a nie przytakiwali.

Nie tak dawno PZPN złożył do UEFA wniosek, w którym proponuje rozegranie mistrzostw Europy w 2012 roku w Polsce i na Ukrainie? Czy nie obawiacie się Panowie kompromitacji, jeśli UEFA rzeczywiście przyzna nam organizację tej imprezy?

Michał Listkiewicz: Nie, jeśli przyzna, to na podstawie faktów, a one są takie,ze trzeba zbudować sześć stadionów, sieć dróg i inne. Realnie patrząc myślę, że nie jesteśmy faworytem, ale trzeba spróbować. Widzę to jako pewien proces. Nawet jeśli nie dostaniemy tych mistrzostw, ale powstaną dwa stadiony i 100 km autostrad, to już będzie dobrze, a zawsze będzie można spróbować później, w 2016 roku.

Jan Tomaszewski: - Ja nie widze tutaj żądnych szans, dlatego że PZPN jest za mały we władaniu krajem. Tu musi być przyzwolenie polityczne i poparcie rządowe. Jeżeli rząd popiera inicjatywę, ale nie gwarantuje finansów - to o czym mówimy. Jeśli politycy się do tego nie zabiorą, to nie mamy żadnych szans.

Michał Listkiewicz: We Włoszech, szefem komitetu organizacyjnego jest premier Berlusconi, w Polsce nawet nie minister sportu.

Czy nie macie Panowie obaw, że pieniądze od sponsora ligi zostaną przez kluby przejedzone? Że w całości pójdą na pensje dla zawodników?

Michał Listkiewicz: Jest taka obawa, bo jako PZPN zrobiliśmy błąd i wszystkie pieniądze szły od sponsora do klubów. Teraz trzeba utworzyć jakiś fundusz, żeby z pieniędzy sponsora zablokować pewną kwotę np. na podgrzewanie wszystkich stadionów. Ale to jest problem prawny, bo kluby są autonomiczne.

Jan Tomaszewski: - A ja się nie zgadzam z prezesem. Uważam i tak niestety jest, że piłka nożna jest przedsiębiorstwem zawodowym i w tym momencie ja bym się nie wtrącał jak te pieniądze są wydawane. Trzeba tylko obłożyć kluby pewnymi sankcjami - jeśli np. przyjdzie jakieś wezwanie z ZUS-u czy inne zadłużenie, to wtedy, w skrajnych przypadkach, może trzeba nawet odebrać licencję. Po prostu niech kluby wydają sobie te pieniądze tylko nie mogą wejść w długi.

Mówi się, że polska piłka nożna jest brudna. Ostatnie wypowiedzi prokuratora z Wrocławia na temat sprzedawania meczów wstrząsnęły opinią publiczną. Czy ta polska "skopana", jak pisze w swoich felietonach Pan Jan Tomaszewski, jest naprawdę taka brudna i nędzna?

Michał Listkiewicz: Nie chcę komentować postępowania pana prokuratora z Wrocławia, póki co oddał on paszporty podejrzewanym. Zapewniam, że jeśli jakikolwiek zarzut się potwierdzi, to ten człowiek zostanie natychmiast pozbawiony praw. A czy polska piłka jest brudna? Myślę, że tak jak w innych krajach, a są i gorsze przykłady np. z Włoch. Dzisiaj na całe szczęście ludzie sportu podlegają przepisom karnym. Ale powtórzę cytat z konstytucji, osoba nieskazana prawomocnym wyrokiem sądu uważana jest za osobę niewinną. A w Polsce ludzie mają inne zdanie na ten temat.

Jan Tomaszewski: - Ja mam tutaj trochę inne zdanie. W Niemczech wybuchła afera z jednym z zawodników - póki co nieudowodniona. Wizerunek piłki nożnej jest zły. Lepiej w tej chwili ukarać jednego niewinnego czy dwóch dla polepszenia wizerunku polskiej piłki, niż im dać możliwość gry. Bo wiadomo, że tutaj są kary nie karne, bo taka kara będzie wówczas jak sąd skarze. Tutaj musza być kary środowiskowe.

Michał Listkiewicz: Mamy tu różną filozofię.

Jan Tomaszewski:- PZPN powinien pójść wzorem niektórych władz w innych dziedzinach i dokonać parę zakupów kontrolowanych i wtedy takiego zawodnika i sędziego ukarać dożywotnim zawieszeniem.

Michał Listkiewicz: To jest jakiś pomysł.

Co wg Panów jeszcze trzeba zrobić, jakie kary stosować, aby piłkarzom nie opłacało się sprzedawanie meczów albo obstawianie swoich meczów w zakładach piłkarskich?

Michał Listkiewicz: PZPN już zakazał grania piłkarzy w zakładach, ale jak ktoś chce może obejść te przepisy, to jest raczej jako przestroga. Nie sądzę, żeby piłkarze sami z siebie robili jakieś przekręty, najpierw ktoś przychodzi do nich z taką propozycją, Myślę, że zgnilizna bierze się ze środowiska działaczy.

Jan Tomaszewski: - Ja jeszcze raz podkreślam - zakupy kontrolowane w jednym i drugim przypadku i oczywiście karanie.

Michał Listkiewicz: Pomysł Janka jest dobry, jest to jakaś myśl.

Jak Panów zdaniem powinna wyglądać idealna liga? Mamy tu na myśli organizację, współpracę z organami państwowymi, przyciągnięcie sponsorów...

Michał Listkiewicz: Na władze za bardzo bym nie liczył. Chyba że w budowie obiektów sportowych. Samo to, że polska liga ma sponsora to już dobre wydarzenie. Pytanie ile będziemy mieli klubów profesjonalnie zorganizowanych, teraz mamy pięć-sześć. Żeby liga była profesjonalna, to i uczestnicy muszą być profesjonalni. A jeśli chodzi o państwo, to oczekuję, że tak jak baseny i inne obiekty, tak i boiska będą przez państwo rozbudowywane. Jeśli państwo zbuduje 16 pięknych stadionów, a my to spieprzymy, to wtedy można tu wsadzić bombę... Dzisiaj reprezentacja gra na stadionie Legii, który jest najlepszy w Polsce, ale generalnie w Europie to III liga.

Jan Tomaszewski: - Przede wszystkim przyciągnięcie ludzi na stadion, bo dla nich grają piłkarze - ale muszą być czyste reguły gry. Po pierwsze - wszystkie kluby są równe wobec prawa przez siebie ustalonego. Po drugie - bezpieczeństwo na stadionach - trzeba coś zrobić - nie wiem co, ale trzeba coś zrobić, bo ludzie się boją przychodzić na stadiony. I trzecia sprawa - kluby muszą działać na zasadzie - ile mam tyle mogę dać, a nie na zasadzie popadania w długi. Ostatnia sprawa - doszkalanie trenerów i tutaj winię PZPN. Albo niech jadą do Francji, albo do Czech, bo tam są najlepsze szkoły. Ostatnia sprawa - promocja młodzieży. Winię za to Pawła Janasa , który nie promuje takich zawodników. A my promujemy zawodników 30-letnich.

Ostatnio mieliśmy zamieszanie z licencjami dla trenerów dwóch śląskich klubów; GKS-u Katowice i Górnika Zabrze. Czy licencje są konieczne, czy właściciele nie powinni mieć prawa zatrudniania kogo chcą? W końcu nie są wymagane licencje dla piłkarzy?

Michał Listkiewicz: No tak, ale to są wymogi UEFA. W przypadku Jana Furtoka można dać mu na rok z tym, że w ciągu tego czasu musiałby tę licencję zdobyć. Jakieś licencje być muszą. W końcu nawet Franz Beckenbauer przez pół roku pracował bez niej, ale w ciągu pół roku ją zrobił.

Jan Tomaszewski:- Licencje - tak, ale te licencje musza być tak samo traktowane jak dyplomy wyższych uczelni. I uważam, że kto ukończy wyższą uczelnię automatycznie powinni otrzymać licencję. Ten przepis powinna ustalić Liga Polska i PZPN.

Na koniec chcemy Panów zapytać o typy na końcówkę sezonu Idea Ekstraklasy. Prosimy o wytypowanie pierwszej trójki i spadkowicza.

Michał Listkiewicz: Pierwsza trójka Wisła. Legia, Groclin, w jakiej kolejności to się okaże. Jeśli Wisła nie zgubi punktów to ma mistrza. Ale dla Wisły samo mistrzostwo Polski to jeszcze nie szczyt marzeń, raczej Liga Mistrzów. A co do spadkowicza, myślę, że GKS Katowice ma jeszcze szanse, nie degradowałbym GKS-u już teraz.

Jan Tomaszewski: - Ja mam inna kolejność: Wisła, Groclin, Legia. Bardzo ciekawie zapowiada się walka o baraż.

Michał Listkiewicz: Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie zaistnieją nowe ośrodki z II ligi - Bełchatów, Gdynia, Wrocław, dla którego III liga to upokorzenie. Duże aglomeracje muszą dominować w I lidze. Czas, aby pozbierał się Górny Śląsk, Łódź, Trójmiasto... z całym szacunkiem dla mniejszych miast.

Jan Tomaszewski: - Z przykrością muszę stwierdzić, że w polskiej piłce zaczęło się źle od momentu, kiedy jako działacz pojawił się w niej Zbigniew Boniek, którego bardzo szanuję, bo był bardzo dobrym zawodnikiem. Nie wiem po co teraz Zbyszek Boniek powraca do piłki? Myślę, że on chce tutaj zaistnieć, ale uważam, że źle się przysługuje polskiej piłce. Dopóki Boniek będzie w polskiej piłce, ta piłka będzie kulawa. I stąd m.in. moje ataki i na p. Listkiewicza i na współtowarzyszy z PZPN.

Serdecznie dziękujemy naszym gościom. Wszystkich zainteresowanych podobnymi dyskusjami na różne tematy polecamy nasze "Obiady czwartkowe INTERIA.PL". Agnieszce i Marcinowi Kręglickim, właścicielom restauracji CHIANTI - Trattoria Włoska (Warszawa, ul. Foksal 17), dziękujemy za przygotowanie pysznego posiłku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje