Navas dał powody do dyskusji. Courtois czeka w blokach

Porażka Realu z Atletico Madryt w finale Superpucharu Europy 2-4 uwypukliła niektóre problemy triumfatorów Ligi Mistrzów. Keylor Navas wpuszczając aż 4 gole dał powód Julenowi Lopeteguiemu do zmiany między słupkami braki „Królewskich”. Thibaut Courtois oglądał spotkanie tylko z trybun, ale czeka na swoją szansę.

Wynik meczu rozegranego na Le Coq Arena w Tallinnie komplikuje sytuację w bramce Realu Madryt. Rezultatem wysokiej porażki „Królewskich” w derbowym Superpucharze Europy z Atletico 2-4 może być utrata miejsca na pozycji bramkarza przez Keylora Navasa. Do tej pory Kostarykanin nie dawał powodów, aby na niego nie stawiać.

Reklama

Nowy szkoleniowiec „Los Blancos” Julen Lopetegui zdecydował się wystawić Navasa, a kupionego z Chelsea Thibauta Courtoisa nie włączył nawet do kadry meczowej. Zdobywca Złotej Rękawicy na mistrzostwach świata nie trenował od rosyjskiego turnieju, dlatego dostał wolne.

Jednak teraz menedżer będzie miał ból głowy, a kolejne spotkanie czeka Real już w najbliższy weekend, gdy na start LaLiga zmierzy się z Getafe. Lopetegui ucinał temat obsady bramki, ale teraz musi podjąć decyzję, kto będzie numerem jeden w królewskiej bramce.

Przegrana boli całą drużynę, ale dla Navasa może oznaczać dużo więcej. Trzeba stwierdzić, by kostarykański bramkarz stał teraz na wygranej pozycji. Wyprzedza go Belg, który wraca do Madrytu po czterech latach.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje