Odrodzenie "galacticos"?

Po dymisji Ramona Calderona z funkcji prezydenta Realu Madryt, jego tymczasowym następcą został Vicente Boluda. Wybory nowych władz klubu odbędą się po zakończeniu obecnego sezonu.

Do powrotu do "Piłkarskiego Białego Domu", jak określa się prezydenturę w Realu, szykuje się Florentino Perez, który na początku XXI wieku stworzył słynną galaktyczną drużynę "Królewskich". Perez w latach 2000-2006 był szefem klubu, a wybory na przełomie wieków wygrał obietnicami sprowadzenia na Santiago Bernabeu największych piłkarzy świata. Za jego kadencji do Madrytu trafili Luis Figo, Zinedine Zidane, David Beckham i Ronaldo.

Reklama

62-letni kandydat zakłada, że taki sposób walki o władzę także i tym razem przyniesie zamierzony skutek. Hiszpański "Sport" przedstawił listę gorących nazwisk piłkarzy, których do stolicy Hiszpanii chce sprowadzić Perez - Cristiano Ronaldo, Kaka, Steven Gerrad, Xabi Alonso, Fernando Torres, David Villa oraz David Silva - to zbiór postaci, który może powalić na kolana.

Jednak wydaje się, że tym razem obietnice Pereza mogą być trudne do zrealizowania. Szanse na sprowadzenie kogoś z trójki z Liverpoolu są praktycznie zerowe. Gerrard całe życie poświęcił "The Reds". Z kolei Fernando Torres jest wychowankiem Atletico Madryt, które nosi głęboko w sercu i z tego powodu nie będzie chętny do przywdziania śnieżnobiałej koszulki "Królewskich". Z pozoru możliwy jest transfer Alonso, ale on jest wychowankiem Realu Sociedad San Sebastian i jest silnie związany mentalnie z Krajem Basków, którego mieszkańcy, mówiąc dyplomatycznie, nie darzą sympatią stolicy państwa.

Nie wygląda też na to, by uwielbiany na Old Trafford Cristiano Ronaldo chciał posmakować La Liga. Jego przypadek jest inny niż Davida Beckhama, którego relacje z sir Alexem Fergusonem popsuły się daleko wcześniej przed jego przejściem do Realu w 2003 roku. Podobnie zresztą sprawa wygląda z Kaką, który nie garnie się do opuszczenia Mediolanu. Nie uczynił tego w styczniu dla wielkich pieniędzy oferowanych przez Manchester City i przewiduje się, że nie skusi się też na ofertę Realu.

Najłatwiej będzie zatem sprowadzić na Santiago Bernabeu duet reprezentantów Hiszpanii z Valencii bowiem "Los Ches" borykają się z poważnymi kłopotami finansowymi i pieniądze ze sprzedaży czołowych graczy mogą pomóc przetrwać klubowi, który sześciokrotnie sięgał po mistrzostwo Hiszpanii.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wybory | Cristiano Ronaldo | Madryt

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje