Polska U21 - Czarnogóra U21 6-0 w meczu towarzyskim

Były piękne bramki, ale też brzydkie faule i przepychanki. Młodzieżowa reprezentacja Polski w Gdyni rozbiła Czarnogórę 6-0.

Kibice żądni bramek i akcji podbramkowych z czystym sumieniem mogli odpuścić sobie pierwsze pół godziny spotkania. Przez większość czasu przewagę mieli Polacy, ale niewiele z tego wynikało.

Reklama

Piłkarze Marcina Dorny poprawili skuteczność w 31. minucie i zdobyli bramkę po ładnej akcji.

Mariusz Stępiński na centymetry zagrał do Dariusza Formelli, choć lepsi obrońcy nie mieliby kłopotów z przecięciem tego podania. Zamiast tego Czarnogórcy jednak pogubili się i zawodnik Lecha Poznań miał miejsce, by dokładnie przymierzyć po długim rogu i było 1-0.

Za moment Formella znów się cieszył, ale tym razem z asysty. Pomocnik dośrodkował niemal spod linii bocznej, piłki nie sięgnął czarnogórski bramkarz, a Dawid Kownacki nie miał problemów ze skierowaniem piłki głową do siatki.

W 40. minucie powinno być już 3-0, ale z trzech metrów w bramkę nie trafił Jarosław Jach.

Pod koniec I części między zawodnikami doszło do ostrego spięcia. Boris Kopitović zaatakował wyprostowaną nogą Tomasza Kędziorę. Obrońcy Lecha nic się nie stało, ale w rewanżu z impetem ruszył w stronę Czarnogórca. Sędzia obu zawodników ukarał żółtymi kartkami, choć zagranie Kopitovicia było na tyle niebezpieczne, że mógłby otrzymać czerwoną.

Przez pierwszy kwadrans II połowy piłkarze znów usypiali kibiców, ale cały stadion obudził Mariusz Stępiński. 

W 60. minucie napastnik FC Nantes przyjął piłkę na 16. metrze, rzucił okiem jak jest ustawiony bramkarz i pięknym uderzeniem od słupka podwyższył na 3-0! 

10 minut później Polacy zdobyli kolejnego gola, ale tym razem przećwiczyli wyprowadzanie kontry. Kowancki przebiegł z piłką dobrych 30 metrów, dograł do Formelli, a ten trafił do siatki strzałem pod poprzeczkę.

Młodzi Polacy nie zamierzali się jednak zatrzymywać i za moment było 5-0. Kownacki dośrodkował z rzutu rożnego, a Krzysztof Piątek precyzyjnie uderzył piłkę głową.

Gospodarze ostre strzelanie mogli zakończyć pięknym akcentem, ale piłka po lobie Piątka odbiła się od poprzeczki, a następnie spadła na linię bramkową i wyszła w pole.

Polacy jednak dopięli swego i w doliczonym czasie gry Adam Buska ładną podcinką zmieścił piłkę w siatce.

Polska - Czarnogóra 6-0 (2-0)

Bramki: 1-0 Formella (31. z podania Stępińskiego), 2-0 Kownacki (33. z podania Formelli), 3-0 Stępiński (30.), 4-0 Formella (71.), 5-0 Piątek (podanie Kownackiego), 6-0 Buksa (90.).

Polska: Bartłomiej Drągowski - Tomasz Kędziora, Jan Bednarek (82. Michał Marcjanik), Jarosław Jach, Łukasz Moneta (77. Przemysław Szymiński) - Kamil Mazek (64. Arkadiusz Reca), Radosław Murawski (74. Alan Uryga), Jarosław Kubicki, Dawid Kownacki (82. Adam Buksa), Dariusz Formella (74. Krzysztof Piątek) - Mariusz Stępiński.

Czarnogóra: Lazar Carevic - Dragan Grivic (61. Momcilo Raso), Boris Kopitovic, Milos Drincic, Andrija Vukcevic - Zoran Petrovic (46. Milan Vusurovic), Aldin Adzovic (86. Andelo Rudovic), Dejan Kotorac (46. Dusan Lagator), Deni Hocko (71. Oliver Sarkic), Driton Camaj (61. Luka Maras) - Velizar Janketic (46. Stefan Vukcevic).

Żółte kartki: Tomasz Kędziora, Radosław Murawski - Boris Kopitovic.

Po meczu powiedzieli: 

Marcin Dorna (trener reprezentacji Polski U21): Strzeliliśmy sporo goli i w porównaniu do czwartkowego meczu z Ukrainą zrobiliśmy znaczny postęp, nie tylko w liczbie zdobytych bramek. W Bydgoszczy zagraliśmy bowiem w końcówce żywiołowo i niekonsekwentnie, a w Gdyni ostatnie minuty stały pod znakiem nie tylko naszej skutecznej, ale także wyrachowanej gry.

Na boisku, tak jak w życiu, najważniejsza jest jednak równowaga, której cały czas szukamy. Od każdego zawodnika wymagamy, aby zawsze wiedział, jak w danym momencie ma się zachować, zarówno w defensywie jak i ofensywie. Wszyscy bowiem atakujemy i wszyscy bronimy. I chyba znaleźliśmy dziś tę równowagę, bo sami sporo strzeliliśmy i nic nie straciliśmy.

Przygotowujemy się do bardzo ważnego i prestiżowego turnieju, czyli czerwcowych mistrzostw Europy, które odbędą się w Polsce, ale młodzieżówka ma też inne cele. Ta drużyna promuje również młodych zawodników, którzy mają w niej szansę pokazania się. Dlatego jesteśmy dumni z każdego powołania do pierwszej reprezentacji.

Mariusz Stępiński (napastnik reprezentacji Polski, strzelec jednej bramki):  Wygraliśmy 6:0, ale spokojnie podchodzimy do tego wysokiego zwycięstwa. Zdajemy sobie sprawę, że najważniejsza impreza czeka nas w czerwcu, a to spotkanie było jednym z etapów przygotowań do niej. Powiedzieliśmy sobie jednak, że te sparingi traktujemy bardzo poważnie, jak mecze o punkty. W tym kontekście sześć zdobytych bramek to na pewno powód do satysfakcji, ale cały czas zachowujemy spokój i pokorę.

W porównaniu do ostatniej konfrontacji z Ukrainą w Bydgoszczy teraz zagraliśmy zdecydowanie skuteczniej, ale mnie bardziej cieszy dobra postawa bloku defensywnego i to, że nie straciliśmy bramki. Moim zdaniem to właśnie będzie klucz do sukcesu podczas przyszłorocznych mistrzostw Europy. To, że strzeliliśmy sześć goli jest fajne, ale lepsze jest to, że zagraliśmy na zero z +tyłu+.

Dawid Kownacki (pomocnik reprezentacji Polski, strzelec jednej bramki): Odnieśliśmy wysokie zwycięstwo, ale Czarnogóra na pewno się przed nami nie położyła. Rywale popełnili jednak sporo błędów, które udało nam się wykorzystać, a to też jest sztuka. Oby zawsze nasza skuteczność była taka jak w tym meczu. W Bydgoszczy, w spotkaniu z Ukrainą, zabrakło właśnie tego elementu, bo sytuacji było sporo. 

Cieszy również to, że z łatwością dochodzimy do dogodnych okazji, szukamy siebie na boisku, staramy się dograć do lepiej ustawionego kolegi oraz zdobywamy ładne bramki. Jestem dumnym, że gram w tej drużynie i reprezentuję Polskę. 

Dowiedz się więcej na temat: Polska | Czarnogóra

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje