Premier League: Chelsea bez prezentu

Dzień rozdawania świątecznych prezentów na Wyspach Brytyjskich - "The Boxing Day" - okazał się bardzo nieszczęśliwy dla Chelsea, która uległa na wyjeździe Charltonowi 2:4 w 18. kolejce Premier League.

Pozycję lidera utrzymał Manchester United, który na Old Trafford pokonał Everton 3:2. "Czerwone Diabły" wyprzedzają o jeden punkt Arsenal, który wygrał u siebie z Wolverhampton 3:0.

Reklama

Osłabieni kadrowo podopieczni Alexa Fergusona nie mieli problemów z pokonaniem Evertonu, choć wynik (3:2) wskazuje na coś innego.

Gospodarze pierwszego gola zdobyli już w 9. minucie - na strzał z linii pola karnego zdecydował się Butt i piłka po rękach Martyna wpadła do siatki. Chwilę później był już jednak remis, a pechowym strzelcem samobójczego gola był Neville. Ekipa z Manchesteru wróciła na prowadzenie jeszcze przed przerwą, kiedy to Kleberson głową wpakował piłkę do siatki gości.

W drugich 45 minutach miejscowi kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, a kibice na Old Trafford oglądali jeszcze dwa gole. W 68. minucie - po pięknej akcji i dośrodkowaniu Cristiano Ronaldo - na 3:1 dla MU podwyższył Bellion, a tuż przed końcem rozmiary porażki "szczupakiem" zmniejszył Ferguson.

Manchester United wygrał więc czwarty mecz z rzędu i po raz siódmy z kolei pokonał jedenastkę Evertonu.

Mierząca w mistrzostwo Anglii Chelsea doznała trzeciej ligowej porażki w tym sezonie. Charlton zaczął od mocnego uderzenia, już w 1. minucie uzyskując prowadzenie po strzale Hreidarssona, któremu piłkę na głowę podał Di Canio. Był to sygnał ostrzegawczy dla gości, którzy jednak szybko wyrównali - w 10. minucie także głową gola zdobył Terry.

Dziesięć minut przed przerwą Charlton znów prowadził (gol głową Hollanda), ale dopiero pierwsze 8 minut drugiej połowy wstrząsnęło Chelsea. W 48. minucie asystę znów zanotował Di Canio, a Cudiciniego pokonał Johansson. Pięć minut później było już 4:1 dla gospodarzy, a na listę strzelców wpisał się Euell.

W końcówce goście ze Stamford Bridge rzucili się do desperackiego ataku, ale udało im się tylko zmniejszyć rozmiary porażki dzięki trafieniu Gudjohnsena.

Henry zdobył dwa gole (pierwsze od ponad miesiąca), prowadząc Arsenal do "domowego" zwycięstwa nad Wolverhampton 3:0. Bramka dająca prowadzenie "Kanonierom" padła w 13. minucie w podbramkowym zamieszaniu po samobójczym strzale Craddock. Niedługo później było już 2:0 - tym razem na listę strzelców wpisał się Henry, wykorzystując asystę Vieiry i z bliska pakując piłkę do siatki.

Wynik meczu na 3:0 ustalił minutę przed końcem regulaminowego czasu gry Henry, który już po raz drugi w tym pojedynku ucieszył licznie zgromadzoną na Highbury publiczność.

Świątecznym bohaterem Fulham był Saha, którego dwie bramki dały gospodarzom zwycięstwo nad Southampton 2:0. Pierwszy gol padł w 19., a drugi w 63. minucie z karnego (faul Marsdena na Boa Morte).

Jerzy Dudek z ławki rezerwowych mógł oglądać swoich kolegów, którzy po golach Hyypii, Sinamy Pongolle i Smicera wygrali na Anfield Road z Bolton Wanderers 3:1. Jedyna bramka dla gości padła na pięć minut przed końcem gry - Kirklanda pokonał Pedersen.

Zobacz wyniki 18. kolejki Premier League

Dowiedz się więcej na temat: henry | Manchester United | Manchester | boxing day | Premier League

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje