Premiership: Starcie gigantów na remis

Bez polskiego akcentu odbył się mecz 12. kolejki angielskiej Premiership zapowiadany jako starcie gigantów. Na Emirates Stadium Arsenal podejmował Manchester United.

W kadrze "Kanonierów" na to spotkanie zabrakło Łukasza Fabiańskiego. Bramki gospodarzy strzegł Manuel Almunia, a na ławce rezerwowych zasiadł Jens Lehmann.

Reklama

W przeciwieństwie do Fabiańskiego Tomasz Kuszczak "załapał się" do meczowej kadry, ale musiał zadowolić się rolą rezerwowego. W podstawowym składzie "Czerwonych Diabłów" oglądaliśmy Edwina van der Sara.

Mecze pomiędzy tymi zespołami elektryzują Anglię. W sobotę było podobnie, a stawką tej konfrontacji był fotel lidera Premiership.

Spotkanie, które dostarczyło dużo emocji i stało na wysokim poziomie, zakończyło się remisem 2:2 (0:1). Jeden punkt dla Arsenalu uratował w doliczonym czasie gry William Gallas.

Prowadzenie dla gości uzyskał tuż przed końcem pierwszej części spotkania Wayne Rooney, który wykorzystał dokładne zagranie Cristiano Ronaldo.

"Gol do szatni" nie podłamał Arsenalu. Wręcz przeciwnie. Gospodarze po wznowieniu gry w drugiej części spotkania ruszyli do zdecydowanych ataków. Na efekty fani "Kanonierów" nie musieli długo czekać. W 48. minucie na Emirates Stadium mieliśmy eksplozję radości za sprawą Cesca Fabregasa, który w 8 metrów umieścił piłkę w siatce.

Na tym jednak nie koniec emocji. W 82. minucie dał o sobie znać Cristiano Ronaldo. Reprezentant strzelił gola na 2:1, ale największe zasługi w zdobyciu tego gola miał Patrice Evra.

Wydawało się, że trzy punkty pojadą do Manchesteru. Arsenal jednak nie złożył broni. Ostatni szturm gospodarzy przyniósł im powodzenie w doliczonym czasie gry. W dużym zamieszaniu pod bramka ManU przytomnie zachował się William Gallas, który z ostrego kąta zmusił do kapitulacji van der Sara i uratował Arsenalowi punkt.

Na czele tabeli nie zaszły zmiany - prowadzi Arsenal, który ma tyle samo punktów co zespół z Manchesteru.

To był 25. kolejny występ Arsenalu (w różnych rozgrywkach) bez porażki, co jest klubowym rekordem. Obydwa zespoły spotkały się w lidze po raz 117. 71 razy zwyciężał Manchester Unitetd, 65 - Arsenal, a 41 meczów zakończyło się remisem.

Był to jednocześnie 34. pojedynek trenerskich sław - Arsene'a Wengera z Arsenalu i Alexa Fergusona z MU. Lepszym bilansem może pochwalić się Wenger, którego podopieczni wygrali 13-krotnie, przegrali 11 meczów, a w sobotę padł 10. remis.

Wyniki sobotnich spotkań 12. kolejki

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: kolejka | Manchester | remis | Emirates Stadium | starcie | Premiership

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje