Primera Division. Real podejmuje Deportivo Alaves w 25. kolejce

Real Madryt podejmie w sobotę na Santiago Bernabeu Deportivo Alaves w ramach 25. kolejki hiszpańskiej Primera Division. Zdecydowanym faworytem są zawodnicy Zinedine'a Zidane'a, którzy wygrali cztery mecze z rzędu i wracają do dobrej formy. Jednak goście w ostatnich tygodniach spisują się nadzwyczaj dobrze. Pierwszy gwizdek o godz. 16:15.

"Królewscy" wygrali środowy, zaległy mecz z CD Leganes 3-1 i dzięki temu awansowali na trzecie miejsce w tabeli, kosztem Valencia CF. Oglądając to starcie, można było odnieść wrażenie, że jest to spotkanie towarzyskie. Real w żaden sposób nie forsował tempa gry, grając bez kilku podstawowych piłkarzy, a mimo to wygrał bez najmniejszego trudu.

Reklama

Wszystko wskazuje na to, że mistrzowie Hiszpanii zaczynają łapać właściwy rytm. Cztery kolejne wygrane, w tym arcyważne zwycięstwo z PSG w Lidze Mistrzów oraz 16 strzelonych goli, najlepiej o tym świadczą. Jeśli gospodarze tego meczu zagrają z nieco większym zaangażowaniem niż miało to miejsce w środę, powinni cieszyć się z kolejnych trzech ligowych punktów. Do końca rozgrywek pozostało 14 kolejek. Strata do liderującej Barcelony jest olbrzymia, jednak różnica siedmiu punktów do zajmującego drugie miejsce Atletico Madryt jest możliwa do odrobienia.

Na Bernabeu powinien wystąpić Ronaldo, który decyzją trenera nie został powołany na rywalizację w Leganes. Cristiano miał wolne. Francuski trener zdaje się powtarzać plan z poprzedniego sezonu. Zidane oszczędzał Portugalczyka na szlagiery w Champions League, w których Ronaldo później błyszczał i miał decydujący wpływ na końcowy triumf zespołu w Europie.

Alaves, dzięki trzem ostatnim wygranym, zajmuje bezpieczne miejsce w tabeli i ma już 10 punktów przewagi nad strefą spadkową. Jednym z powodów, dla których „Królewscy” nie powinni zlekceważyć swojego najbliższego przeciwnika, są męczarnie sprzed kilku tygodni obecnego lidera Primera Division. Barcelona bardzo długo męczyła się na Camp Nou z Alaves zanim zdołała wyszarpać zwycięstwo 2-1. Do przerwy skazani na pożarcie podopieczni Abelardo sensacyjnie prowadzili 1-0 po golu Johna Guidettiego. W drugiej połowie wyrównał Luis Suarez. Zwycięstwo faworytom zapewnił w końcówce niezawodny Lionel Messi.

- Grałem wielokrotnie na Bernabeu. Oczywiście, że masz momenty, w których dominujesz i podchodzisz pod pole karne Realu, ale później w ciągu pięciu minut oni kreują sytuacje i mogą ci strzelić dwa albo trzy gole – powiedział napastnik Alaves Ibai Gómez. - Zdajemy sobie sprawę, że jedziemy na jeden z najtrudniejszych terenów w La Liga. Mecz z PSG dodał im olbrzymiej pewności siebie. Znajdują się w dobrej formie, ale my również podchodzimy do tego starcia w dobrej dyspozycji – dodał.

Sobotnie widowisko wydaje się naprawdę ciekawe z punktu widzenia kibica. Można spodziewać się wielu bramek. Madrytczycy zaczynają powoli przyzwyczajać do rozstrzeliwania swoich rywali. Biorąc pod uwagę ich dziurawą obronę, która w ośmiu ostatnich meczach z rzędu pozwalała przeciwnikom na zdobycie przynajmniej jednej bramki, emocje mamy gwarantowane.

W innym bardzo ciekawym spotkaniu tej kolejki Sevilla FC zagra na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan z Atletico Madryt. W tym niedzielnym hicie żadna z ekip nie może sobie pozwolić na stratę punktów. Piłkarze Diego Simeone wciąż mają szansę na tytuł mistrzowski. Z kolei Sevilla marzy o włączeniu się do walki o czwarte miejsce. Ta lokata gwarantuje prawo gry w fazie grupowej Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie.

Primera Division: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Real Madryt | Primera Division

Reklama

Reklama

Reklama