Real - Barcelona: Spiskowa teoria dziejów

Kiedyś Barcelonę gnębił dyktator Franco, dziś Realowi szkodzi premier Zapatero. Spiskowe teorie piłkarskich dziejów są zdecydowanie bardziej fascynujące, od banalnego stwierdzenia, że zwycięża lepszy.

"Barcelonie sprzyjają sędziowie" - prasa madrycka informuje o tym świat po każdej kolejce Primera Division. W sobotę, w Gijon znowu pomogli - Pedro zdobył zwycięskiego gola ze spalonego. Nie tylko dziennikarze, ale przede wszystkim działacze Realu Madryt egzaltują się niesprawiedliwością, która spada na ich klub. W ubiegłym tygodniu dowodzili, że po czerwonej kartce w meczu z Malagą Cristiano Ronaldo nie należy się dyskwalifikacja, bo przecież lider Barcy Leo Messi bezkarnie wymachuje łokciami w ten sam sposób. Tyle, że Argentyńczyk nie złamał nikomu nosa.

Reklama

W ubiegłym sezonie, gdy Barca kroczyła po tytuł w wielkim stylu, dziennik "Marca" bez krępacji dał tytuł: "Mistrz zadekretowany" sugerując, że jakaś wielka, wpływająca na sędziów, pomocna dłoń pilnuje, by drużynie Pepa Guardioli nie stała się krzywda. Trzeba było rekordowego zwycięstwa 6:2 na Santiago Bernabeu, by wyznawcom teorii spiskowej zamknąć usta. Na chwilę tylko, bo przecież w Madrycie najmniejsze dziecko wie o zmowie, którą firmuje sam premier Jose Luis Rodriguez Zapatero, socjalista bezwstydnie afiszujący się miłością do rywala z Barcelony.

Na szczęście Jose Maria Gutierrez i inni gracze Realu o spisku nic wiedzieć nie chcieli. Pojechali do La Corunii bez Ronaldo i Higuaina, którzy zdobyli w tym sezonie 20 goli, trzech innych graczy z podstawowego składu (Lass, Garay, van der Vaart), i po 18 latach, wreszcie wygrali.

Spiski nie są, rzecz jasna, wymysłem Kastylijczyków. Kiedy wygrywa Real, demony odzywają się w Katalonii. Roku temu, czytałem tekst adwokata Jordiego Mediny starającego się udowodnić, że od lat 50. do 80., kiedy w Madrycie rządził legendarny prezes Santiago Bernabeu, Real "zrabował" 19 tytułów mistrza Hiszpanii. Medina, dwa razy kandydujący na prezesa Barcelony, jest przekonany, że dyktatura Franco uzasadnia wszystkie doznane w tym czasie porażki klubu z Katalonii.

Po pierwsze Real "ukradł" Barcy Alfredo di Stefano, co możliwe było tylko przy pomocy reżimu, po drugie Franco podkopał fundamenty finansowe katalońskiego klubu, trzeci argument dotyczy niejakiego Jose Plazy, który przez 13 lat szefował hiszpańskim sędziom i w tym czasie nie pozwolił Barcy zdobyć mistrzostwa kraju (Real wywalczył je 11 razy, dwa razy Atletico Madryt).

Nie mam najmniejszego zamiaru drwić z zawiłej historii, oddalonej od nas o tysiące kilometrów i dziesięciolecia. Nie będę przeczył faktom oczywistym, że czasy dyktatury, były trudne dla symboli opozycyjnych takich jak FC Barcelona. Dyktator zmarł jednak w 1975 roku, a na mistrzostwo kraju Katalończycy czekali jeszcze całą dekadę. Poza tym Franco mógł pomagać "Królewskim" w Hiszpanii, ale przecież nie "załatwił" im sześciu triumfów w Pucharze Europy.

Obcowanie z historią nie jest rzeczą łatwą, zwykle znajdziemy w niej argumenty na poparcie tez, jakich chcemy. Nie lekceważąc czynników wpływających z zewnątrz na futbol, da się spojrzeć na to wszystko nieco inaczej. A może to nie Franco, albo Zapatero są postaciami rozstrzygającymi rywalizację obu klubów, ale na przykład Santiago Bernabeu i Johann Cruyff. Legendarny prezes Realu stworzył drużynę, która zdobyła sześć tytułów najlepszej w Europie, a emigrant z Holandii zaszczepił w Barcelonie swoją prywatną manię wielkości. Wzorce przeniesione z Ajaksu były impulsem do powstania szkółki "La Masia", największej dziś dumy Katalonii.

Dziennik "El Pais" przypomina dokonania obu klubów od chwili, gdy Cruyff został trenerem w Barcelonie. Okazuje się, że właśnie w tym czasie Katalończycy dorównali Realowi. Najpierw to jednak "Królewscy" musieli gonić Barcelonę, bo była już mistrzem kraju sześć razy, zanim w 1957 roku Santiago Bernabeu świętował pierwszy raz. Stał na czele Realu do końca życia, gdy umierał 32 lata temu, klub miał 19 tytułów - tyle, ile Barca do dziś. Jeśli nie da się wierzyć w jego uczciwość, to nie ma też pewności, że czysty był w historii piłki, choć jeden mecz.

PS. Cruyff został trenerem Barcy w 1988 roku. Do tego czasu Real był mistrzem 23 razy, Puchar Europy zdobył 6 razy, a Barca była mistrzem 10 razy, Pucharu Europy nie zdobyła. Od 1988 roku Real był mistrzem 8 razy, Puchar Europy wygrał 3 razy, Barcelona była mistrzem 9 razy, Puchar Europy wygrała 3 razy.

DYSKUTUJ O ARTYKULE Z DARKIEM WOŁOWSKIM!

CZYTAJ TAKŻE:

Guti - genialny spec od przebłysków

Dowiedz się więcej na temat: "Dyktator" | dyktator | 'Dyktator' | Puchar | FC Barcelona | zapatero | Santiago | teoria | franco | Real

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje