Ronaldo i Messi sprostali wyzwaniu

Na sześć kolejek przed końcem sezonu pierwsza czwórka tabeli Primera Division przybrała ostateczne kształty. Po remisie w "Wielkich Derbach" Realowi pozostały iluzoryczne szanse na przegonienie Barcelony.

Valencia trzyma Villarreal na bezpieczny dystans, choć "Żółta Łódź" obrała właściwy kurs i uciekła grupie pościgowej marzącej o miejscu w Lidze Mistrzów.

Reklama

Przetrzebiona kontuzjami i niezgrana defensywa Villarrealu sama prowokowała pomocników Realu Saragossa do posyłania długich piłek, otwierających szybkiemu Ikechukwu Uche drogę do bramki. Nigeryjczyk znalazł się w kilku dogodnych sytuacjach, jednak przeszkodą nie do pokonania okazał się dla niego Diego Lopez, refleksem naprawiający dekoncentrację partnerów.

Mimo 35 lat na karku Manuel Pablo hasał po El Riazor, jakby po powrocie na swoją ulubioną pozycję prawego obrońcy nagle odmłodniał o dekadę. Żywiołowy występ okrasił asystą i w gigantycznym stopniu przyczynił się od wygranej Deportivo nad Racingiem. Zamykającej tabelę Almerii nie brakowało ochoty do walki z Valencią, co najbardziej odczuł Ricardo Costa, zmuszony do uganiania się za wszędobylskim Pablo Piattim. Portugalski stoper "Los Ches" asekurował wyjątkowo niepewnie grającego partnera ze środka obrony - Mariusa Stankeviciusa - a po stałym fragmencie gry popisał się przytomną asystą.

Piłkarze Realu i Barcelony rzucili się na siebie z kłami i pazurami, nawet nie próbując okiełznać targających nimi emocji. Spontaniczna niechęć i bezinteresowna złośliwość, serwowane z obydwu stron, wpłynęły na obraz brudnego i szarpanego, ale za to brutalnie autentycznego meczu. Gdy walka idzie o najwyższą stawkę, na próżno wyczekiwać rycerskich pojedynków. W takich realiach wspaniale odnajdywał się Pepe, dla którego boiskowe rozróby to stan zupełnie naturalny. Mogło się wydawać, że usunięcie z boiska eksplodującego testosteronem Portugalczyka jest nieuniknione, ale Pepe akcje Barcelony tłamsił ostrymi interwencjami na tyle inteligentnie, że nie dał sędziemu jednoznacznego pretekstu do sięgnięcia po czerwony kartonik. Do upadłego walczył również Marcelo, chętnie włączający się w groźne kontrataki "Królewskich". Choć nie ustrzegł się kilku błędów w obronie, wypracował rzut karny, dający Realowi remis. Tajną bronią Barcelony okazał się gotowy do gry Carles Puyol. Mimo ponad dwumiesięcznej absencji, "Tarzan" z marszu był w stanie dyrygować defensywą "Blaugrany".

"Powrót Bestii" - od tego typu nagłówków zaroiło się w hiszpańskich mediach po meczu Malagi z Mallorką. Julio Baptista wchodził jak w masło w zwykle bardzo solidną obronę "Los Bermellones" i dwiema bramkami zapewnił wygraną Maladze, cierpliwie ciułającej punkty w walce o utrzymanie. Antoine Griezmann - odkrycie początku sezonu - przebudził się po kilkutygodniowej drzemce. Dzięki dwóm golom 20-letniego francuskiego skrzydłowego Real Sociedad zwycięstwem nad Sportingiem Gijon przerwał passę pięciu porażek. Wygrana przyszła w odpowiednim momencie, bo "La Real" zaczął niebezpiecznie dryfować w kierunku strefy spadkowej.

Do zwycięstwa nad Herculesem Alicante poprowadził Levante Ruben Suarez, autor pięknego gola z rzutu wolnego. Podopieczni Luisa Garcii Plazy nie tylko nie muszą już obawiać się degradacji, ale mogą zerkać w kierunku europejskich pucharów. Najbiedniejszy klub Primera Division traci już tylko cztery punkty do siódmego miejsca i sześć do piątego, co przy wielkich staraniach o uniknięcie gry w Lidze Europy, wykazywanych przez niektóre drużyny, może zakończyć się gigantyczną sensacją. Próbują w niej pomóc zawodnicy Espanyolu, wystraszeni możliwością awansu swojego zespołu do pucharów. Już w drugiej minucie Ernesto Galan źle wycofał piłkę i z nieoczekiwanego prezentu skorzystał Koke, a trzy minuty po zmianie stron podobną "asystą" popisał się Jose Callejon. Przeciwko ułatwianiu Atletico wywiezienia z Cornella-El Prat zwycięstwa ostentacyjnie zaprotestował duet Joan Verdu - Pablo Osvaldo. Pierwszy dwukrotnie dokładnie dogrywał, drugi dwa razy wpisał się na listę strzelców.

Jedenastka kolejki: Diego Lopez (Villarreal) - Manuel Pablo (Deportivo), Ricardo Costa (Valencia), Puyol (Barcelona), Marcelo (Real Madryt) - Pepe (Real Madryt), Verdu (Espanyol), Julio Baptista (Malaga) - Ruben Suarez (Levante), Griezmann (Sociedad), Osvaldo (Espanyol)

Rezerwowi: Doblas (Saragossa), Topal (Valencia), Parejo (Getafe), Muniain (Bilbao), Ronaldo (Real Madryt), Messi (Barcelona), Lassad (Deportivo)

Giuseppe Rossi, NilmarSanti Cazorla zasypali strzałami bramkę Realu Saragossa, ale Antonio Doblas dał się pokonać jedynie z rzutu karnego. Prasa w Walencji nie może się nachwalić Mehmeta Topala, prawdziwego anioła stróża obrony Valencii, wytwornie odbierającego piłki i z elegancją przemieszczającego się po całym boisku. Sevilla nie znalazła recepty na przeszywające prostopadłe podania produkowane przez Daniego Parejo, z których jedno wykorzystał Miku, strzelając bramkę na wagę trzech punktów. Drugim po Manuelu Pablo bohaterem spotkania Deportivo - Racing, hiszpańskie media okrzyknęły Lassada, autora bramki oraz asysty.

Cristiano RonaldoLeo Messi sprostali wyzwaniu i nie zawiedli w prestiżowym starciu na szczycie tabeli. Obydwaj wykorzystali rzut karny, przeprowadzili wiele dryblingów i najgroźniej ostrzeliwali bramkę rywali. Portugalczykowi niewiele zabrakło do pokonania Victora Valdesa z rzutu wolnego. Grający w osłabieniu Real Madryt dogonił Barcelonę w meczu nieskromnie określanym jako "Derby Europy", jeszcze większej sztuki w derbach Baskonii dokonało Bilbao. "Los Leones", długo walczący w dziesiątkę przeciw jedenastu rywalom, zdołali odrobić straty i wywieźli z Pampeluny komplet punktów. Decydującą bramkę zdobył Iker Muniain, najmłodsza gwiazda ligi, wykorzystując błąd Ricardo, aktualnie najstarszego w Primera Division bramkarza podstawowego składu.

Nagrody specjalne i indywidualne wyróżnienia:

Nagroda im. Wielkiego Kryzysu - David Villa (Barcelona) "El Guaje" również w Valencii regularnie gubił formę i miewał kilkutygodniowe przestoje w strzelaniu goli, ale głównie wtedy, gdy musiał wychodzić na boisko wyczerpany, poobijany i z barkiem obwiązanym kilometrami elastycznych bandaży. Zesłany w Barcelonie na skrzydło Villa bezproduktywnie błąka się po boisku już drugi miesiąc.

Złoty Pingwin, nagroda im. Hiszpańskiego Towarzystwa Ornitologicznego - Sevilla Z oskubanymi skrzydłami - bez Jesusa Navasa, Diego Perottiego i z Diego Capelem na ławce - Sevilla nie mogła wzbić się nawet ponad Getafe, szybujące przecież również z oklapniętym skrzydłem, bo bez Manu del Morala. Wygląda na to, że walka o Ligę Mistrzów z Villarrealem to ciągle za wysokie loty dla Andaluzyjczyków.

Sabotaż kolejki - Miguel de las Cuevas (Sporting). Sporting wyszedłby na prowadzenie w meczu z Sociedad dzięki trafieniu Sebastiana Egurena, gdyby zmierzającej do siatki piłki nie dobił z kilkudziesięciu centymetrów znajdujący się na spalonym De las Cuevas. Pazerny na bramki gwiazdor Sportingu zrehabilitował się później efektownym golem, ale to nie wystarczyło nawet do remisu.

Cytat kolejki, nagroda im. Marka Cycerona - Pepe (Real Madryt). - Jesteś szalony? - zwrócił się Pepe do Leo Messiego, ubogacając pytanie odpowiednią gestykulacją, po tym jak Argentyńczyk ze złością wykopał piłkę w trybuny. Ten sam Pepe, który od czasu do czasu skopie po plecach leżącego na murawie rywala czy kopnie kogoś w twarz po przegranym pojedynku główkowym.

Łukasz Kwiatek

Wyniki, terminarz i tabela Primera Division

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje