Smuda: Nie jesteśmy zerami

- Możemy nie będziemy grać jak reprezentacja Polski czy mistrzowie świata, ale na pewno pokażemy piłkę jaka podoba się kibicom. Wodzisław w tym sezonie będzie miał swój styl! - powiedział w "Sporcie" trener Odry Wodzisław, Franciszek Smuda.

- Nie miałem jeszcze drużyny, która trenowałaby z takim zaangażowaniem i zapałem. Mimo zmęczenia nie słyszałem, żeby ktoś narzekał - dodał "Franz".

Reklama

Smuda podpisał kontrakt z Odrą na pół roku, a jego głównym zadaniem jest utrzymanie zespołu w ekstraklasie.

- Mnie i prezesowi Ireneuszowi Serwotce odpowiada taka opcja. Przyszedłem tu dla Edka Sochy i wciąż jeszcze jestem na etapie poznawania klubu. Otrzymaliśmy zadanie utrzymania zespołu w ekstraklasie i je wykonamy. W tym sezonie nie ma już niestety możliwości walki o coś więcej. A co do przyszłości? Muszą się zmienić struktury organizacyjno-finansowe, to konieczne by walczyć o wyższe cele. W dużej mierze ekonomia decyduje o tym, czy zespół może iść w górę - tłumaczył Smuda.

- Szkolenie piłkarzy z Wodzisławia sprawia mi przyjemność, choć czuję, że skończy się jedynie na półrocznej współpracy. Na pewno jednak nie będę żałował tego kroku - stwierdził szkoleniowiec.

Smuda przyznał, że ma poważne oferty z Turcji.

- Ten kraj bardzo mi odpowiada. Pracowałem już w Turcji i zawsze chciałem wrócić w tamte strony. Są dwa kluby zainteresowane moją osobą i może coś się z tego urodzi - mówił Smuda.

- Denerwują mnie opinie, że nie mamy w Polsce dobrych piłkarzy. Sami sobie wmawiamy, że jesteśmy zerami. Przykładem może być Wodzisław, gdzie piłkarze też nie wierzyli, iż tyle potrafią. A Polacy umieją grać w piłkę. Może nie mamy gwiazd, czy wybitnych zawodników na skalę Realu Madryt, Barcelony, ale dobrą drużynę piłkarską można nad Wisłą stworzyć. Przecież moje zespoły w pucharach nie przegrywały z kretesem, chociaż zmierzyliśmy się z Barceloną, Parmą, Dortmundem, silnym wówczas Hajdukiem, Trabzosnporem. Legia przegrała w Udinese 0:1, a gospodarze trzy razy wybijali piłkę z pustej bramki. U siebie pechowo zremisowaliśmy 1:1, więc te przykłady mówią, że były to konfrontacje na styku - tłumaczył trener.

Smuda w dalszym ciągu chciałby poprowadzić reprezentację Polski. Kiedy miał największe szanse na stanowisko selekcjonera, PZPN powołał Jerzego Engela.

- Do dziś nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie, co wówczas zadecydowało, że nim nie zostałem. Pamiętam, że początkowo nie uśmiechała mi się funkcja trenera, który pracuje od akcji do akcji, od zgrupowania do zgrupowania. Lubię być bowiem codziennie na boisku. Dziś jednak zdecydowanie bardziej odpowiadałaby mi taka rola, jaką ma trener drużyny narodowej. Przez tych kilka lat nabrałem niezbędnego doświadczenia, popełniam mniej błędów. Ale ja sobie mogę chcieć, a od wybierania trenerów reprezentacji są ludzie w federacji - zakończył.

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Franciszek Smuda

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje