"To problem społeczny, a nie tylko Legii"

- Grupki chuliganów już od kilku lat terroryzują stadiony. Kluby, PZPN nie poradzą sobie z nimi. Musi zacząć działać prawo - podkreśla w rozmowie z INTERIA.PL jeden z najlepszych piłkarzy w historii polskiej piłki Zbigniew Boniek.

"Zibiego" informacje o zadymach pseudokibiców Legii w trakcie spotkania Pucharu Intertoto z Vetrą Wilno zastały we Włoszech. - Wcale nie bylem zdziwiony, bo to nie pierwszyzna naszych pseudokibiców. I musze panu powiedzieć, że to nie ostatnie tego typu wybryki - nie ma złudzeń Boniek.

Reklama

Były piłkarz i trener reprezentacji Polski jest przekonany, że Legia zostanie wykluczona z pucharów. Widzi tylko jeden ratunek zapobiegający tego typu wybrykom. - Dobre i mocne prawo, eliminujące ze stadionów zwyrodnialców i zadymiarzy - precyzuje Boniek. - W Widzewie też mam grupkę 15 - 20 kibiców, którzy przychodzą na mecz tylko po to, żeby robić burdel. Tacy ludzie powinni siedzieć w więzieniach, a nie na trybunach!

Boniek daleki jest jednak od obwiniania zjawiskiem kluby, czy PZPN. - U nas jak sędzia weźmie łapówkę, czy klub sprzeda mecz, to zawsze jest wina Listkiewicza. A to nie tędy droga - uważa. - Awanturnicy na stadionach to problem społeczny. Przecież ludzie biją się też na koncertach, festynach, umawiają się w lasach na tzw. "ustawki" i co? Wtedy też karać kluby?! Nie, po prostu eliminować agresywne jednostki ze społeczeństwa.

"Zibi: jest jednak pesymistą w tej sprawie. Obawia się, że w naszym kraju problem zadymiarzy nie zostanie rozwiązany zbyt szybko. - Pamięta pan pojednanie kibiców dla Papieża? Ile ono przetrwało? Tydzień i wszystko wróciło do normy - przypomina. - Od zmian systemowych minęło 18 lat i nie jesteśmy w stanie zaradzić.

Tak samo walka z korupcją w piłce wlecze się w nieskończoność. Od pierwszych zatrzymań minęły dwa lata, a jeszcze nie wiadomo jak się to rozstrzygnie. PZPN mówi "czekamy na teczki". Włosi nie mieli nawet połowy teczki i już były decyzje, kto spada, kto awansuje, kto zostaje mistrzem. U nas zabawa potrwa jeszcze z 15 lat. Tak samo będzie z zadymiarzami - kończy Zbigniew Boniek.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje